Krychowiak przyjedzie do Arłamowa jak koń po westernie

redakcja

Autor:redakcja

22 maja 2016, 23:17 • 3 min czytania

Reklama
Krychowiak przyjedzie do Arłamowa jak koń po westernie

Około dwie godziny przed meczem z Hiszpanii spłynął news radia COPE: Grzegorz Krychowiak zagra w finale na blokadzie. Ma problem mięśniowy. Aż strach pomyśleć, co się działo w pokoju Adama Nawałki, który pewnie chwilę wcześniej dojechał do Arłamowa, ale miejmy nadzieję, że towarzyszył mu kardiolog. Kilkadziesiąt minut później było już jasne – Polak wystąpi. Zresztą, innego rozwiązania tej sytuacji chyba nikt się nie spodziewał. Raz, że to szalenie ambitny gość, dwa – Emery za nic w świecie nie pozwoliłby sobie na zrezygnowanie z kluczowego piłkarza w tak prestiżowym meczu. Cristóforo lub N’Zonzi? Obok Grzegorza nawet nie stali.

Reklama

Krychowiak rozegrał dziś 50. mecz w sezonie licząc klub i reprezentację, a przecież po drodze wypadł na mniej więcej półtora miesiąca z powodu kontuzji. I dziś tego wszyscy się bali – że jakiś uraz mięśniowy się odnowił. Lekki niepokój mógł się też wkraść przy okazji zmiany Suareza – wówczas realizator pokazał rozgrzewającego się Cristóforo i owinięte udo Krychowiaka, którym przy okazji zajmowali się lekarze Sevilli. Ostatecznie Grzesiek rozegrał jednak mecz do końca. Najpierw wykręcił 90 minut, potem pół godziny w dogrywce. Tymczasem w głowie Nawałki zapewne kłębiły się myśli, czy pomocnik Sevilli nie powinien stawić się w Arłamowie – jak planowano – w czwartek, tylko nieco później.

Jaki to był występ w wykonaniu Krychowiaka? Najprościej powiedzieć – porządny. Pamiętając pierwszy mecz Polaka i Sevilli w tym sezonie, gdy Barcelona w Superpucharze Europy strzeliła pięć goli, dziś też wielu spodziewało się goleady. Tym razem jednak Krychowiak z ekipą niemal przez cały mecz skutecznie tamowali defensywę. Zupełnie nie dali pograć zwłaszcza Rakiticiowi, który zresztą został zmieniony przez Mathieu po czerwonej kartce Mascherano. Raz Polak przegrał główkę w polu karnym z Pique, co mogło zakończyć się golem. Poza tym grał bez zarzutu, jednak w ofensywie rzadko jak na siebie podejmował ryzyko. Skupiał się na destrukcji i asekuracji – widocznie tego oczekiwał od niego Emery.

Po przerwie – Sevilla nieco się rozbujała, na czym skorzystał też sam Krychowiak. Częściej grał do przodu, próbował przerzucać czy napędzać akcje prostopadłymi podaniami. Oddał też strzał z dystansu, który został zablokowany, a piłka meczowa, którą miał na nodze, odbiła się od nogi przeciwnika po nieczystym uderzeniu Polaka. W defensywie efektownie, w swoim stylu, poradził sobie z rajdem Neymara, a za faul na Brazylijczyku nieco później obejrzał też żółtą kartkę. Im dłużej jednak trwał mecz, tym lepiej czuła się Barcelona, tym mocniej rozkręcał się Iniesta i tym bardziej stłamszona wydawała się Sevilla.

Około 110. minuty zauważyliśmy, że Polak delikatnie kuleje. W tym momencie z pokoju Nawałki dało się usłyszeć głośne „faken”, ale już bez „zapisz to”. Chwilę później selekcjoner spojrzał na listę powołanych, na wszelki wypadek poprosił Tomasza Iwana o numer do Ariela Borysiuka i zaczął się modlić. Jeżeli jednak to było pożegnanie Krychowiaka z Sevillą, to – mimo porażki – przebiegło ono w naprawdę godny sposób.

Reklama

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Maciej Piętak
0
Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”
La Liga

Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki

Mikołaj Duda
14
Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki
La Liga

Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”

Maciej Piętak
1
Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”