Reklama

Dlaczego nie Gameiro? Wielki nieobecny nadchodzącego Euro

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

19 maja 2016, 12:44 • 4 min czytania 0 komentarzy

Mistrzostwa Europy we Francji są już na tyle blisko, że powoli trzeba się rozglądać za miejscem, w którym śledzić będziemy zmagania najlepszych grajków na Starym Kontynencie. Dotyczy również samych piłkarzy i to takich, których spokojne moglibyśmy zaliczyć do tego grona. Wielcy nieobecni. Ci, którzy z różnych względów mogą przeglądać oferty turystyczne, a nie analizy czerwcowych rywali. Podzielić możemy ich na trzy grupy.

Dlaczego nie Gameiro? Wielki nieobecny nadchodzącego Euro

Pierwsza: piłkarze, którzy do Francji nie jadą, bo nie dostały się tam ich reprezentacje. Wielu Holendrów, ale też Serbowie, Bośniacy, Duńczycy czy chociażby pewien kozak z Armenii.

Druga: piłkarze, którzy do Francji nie jadą ze względów zdrowotnych, reprezentacyjnej emerytury czy kwestii pozaboiskowych (np. problemy z prawem). Też długa i bogata w wielkie nazwiska lista.

Trzecia: piłkarze, którzy do Francji nie jadą, choć nie podpadają pod powyższe kategorie W czerwcu mają czas i są w odpowiedniej formie, w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie, poza koncepcją selekcjonera. Po prostu pominięci.

Szczyt listy? Chyba wdrapał się na niego Francuz Kevin Gameiro i niekoniecznie stało się to dopiero wczoraj, w trakcie finału Ligi Europy. Na pewno robił to systematycznie przez cały sezon. Wylądował tylko na liście rezerwowej Deschampsa, a wydawało się przecież, że wszystkie okoliczności mu sprzyjają – nie w mniejszym stopniu niż np. Adurizowi, który do hiszpańskiej kadry wrócił przed chwilą, po blisko sześciu latach przerwy. W przypadku Gameiro rozłąka ta trwa ponad cztery.

Reklama

No bo tak… Mamy konkurentów, wśród których pół półki wyżej – po ostatecznym skreśleniu Karima Benzemy – jest tylko jeden piłkarz, Antoine Griezmann. Andre-Pierre Gignac strzela jak na zawołanie, ale czyni to w Meksyku. Gdy spojrzymy na liczby Oliviera Giroud powiemy, że jest nieźle, w dodatku postrzelał w dwóch ostatnich kolejkach Premier League, ale nie zapomnijmy, że od połowy stycznia do maja, gdy ważyły się losy mistrzowskiego tytułu w Anglii, w lidze zablokowany był na amen. Jest jeszcze Anthony Martial, po tym sezonie złego słowa o 20-latku niby powiedzieć nie można, ale bez cienia wątpliwości wyżej od Gameiro na pewno go nie postawimy. W kolejce przy Gameiro stoi też Lacazette, ale chyba zasłużył na miejsce za snajperem Sevilli.

Mamy też selekcjonera, który w ostatnich miesiącach pokazał, że potrafi docenić ludzi w dużym gazie. Ot, choćby N’Golo Kante wskoczył do jego kadry w marcu. Choćby Dimitri Payet, który grywał u niego już wcześniej, ale po przeprowadzce do Londynu, do jego nowego klubu długo nie docierały faksy z powołaniem. Jest też młody Kingsley Coman – nie umknęło uwadze Deschampsa to, jak skutecznie rozpychał się łokciami wśród gwiazd Bayernu. Ta kadra mimo tego, że selekcjoner buduje ją od dawna – zarówno przez wielki turniej, jak i masę towarzyskiego grania – do końca nie była zamknięta.

No i mamy przede wszystkim piłkarza, który bez dwóch zdań – pozamiatał. Zaczynał w Strasbourgu. Na najszersze wody wypłynął w Lorient, gdzie nie było sezonu, w którym nie zagwarantowałby tej średniej drużynie przynajmniej 10 goli w lidze – z roku na rok szedł w górę, w ostatnim sieknął 22 gole w Ligue 1. No to PSG. W ciągle rosnącej w siłę potędze z czasem zabrakło dla niego miejsca, ale te dwa sezony nie podważyły jego umiejętności strzeleckich. Sevilla nie od razu okazała się strzałem w dziesiątkę, cierpliwie musiał znosić życie w cieniu Carlosa Bakki, choć niejeden dobry klub zapewne dałby takiemu snajperowi (strzelającemu w jednym sezonie 21 i 17 goli we wszystkich rozgrywkach) jeszcze więcej minut.

Rok temu wydawało się, że Sevilla ma napastnika niemal perfekcyjnego. Carlos Bacca. Strzelał regularnie, wielkie mecze grał z reguły wtedy, gdy drużyna właśnie tego potrzebowała, do tego to całkiem widowiskowy skurczybyk, wiele potrafi. Dziś jest w Milanie, gdzie też ciągnie ten klub ku górze, ale jego niedawny konkurent, gdy stał się strzelbą numer jeden, postawił znak zapytania przy stwierdzeniu, że nic lepszego od Bakki nie mogło Sevillę spotkać. Też poprowadził drużynę do wielkiego triumfu – w fazie pucharowej Ligi Europy miał tylko jeden mecz bez gola lub asysty. Gameiro już wcisnął bramkę więcej niż Kolumbijczyk w zeszłym sezonie (ma ich 29), a przed nim jeszcze gra o Puchar Króla.

Cała kariera 29-latka to dość powolne, ale systematyczne przeciskanie się z dalszych szeregów do pierwszego rzędu napastników. Dopchał się do niego, ale nie dla Deschampsa. Nie jest łatwo jednoznacznie powiedzieć, w czym problem. Po prostu szkoda.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...