Przez chwilę wydawało się, że mogą grać w czołowej ósemce, gdzie może nie biliby się o puchary, ale mieliby zapewniony ligowy byt i sporą premię za zajęcie minimum ósmego miejsca. Nie minęły jednak trzy tygodnie i Podbeskidzie znalazło się w zupełnie innym położeniu, bo właśnie zamyka tabelę. Co prawda po ewentualnym zwycięstwie z Jagiellonią „Górale” mogą wskoczyć nawet na 12. miejsce, ale o to na pewno nie będzie prosto. Nie w Białymstoku i nie w obecnej dyspozycji piłkarzy Roberta Podolińskiego.

Czy to właśnie w Podbeskidziu grają królowie spadków?

KIELCE 03.10.2015 MECZ 11. KOLEJKA EKSTRAKLASA SEZON 2015/16 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH: KORONA KIELCE - PODBESKIDZIE BIELSKO-BIALA 0:0 ROBERT PODOLINSKI ADAM MOJTA FOT. PIOTR KUCZA/NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: [email protected] call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Widmo degradacji, jakie zawisło nad bielszczanami, ma nawet ciemniejszy odcień dla trzech piłkarzy tego klubu. Mamy tu na myśli zawodników, którzy po odejściu z ligi Mateusza Żytko i Patryka Rachwała, walczą o niechlubny tytuł najczęściej degradowanego ligowca. Co ciekawe, dwóch z nich to najlepsi piłkarze Podbeskidzia.

Chyba najciekawszym przypadkiem jest tutaj Emilijus Zubas, który rozgrywa kapitalny sezon i jest jednym z głównych faworytów do zdobycia tytułu najlepszego bramkarza ligi. Litwin ma jednak wielkiego pecha lub też nierozważnie dobiera sobie kluby, bo jak dotąd każdy epizod spędzony w Ekstraklasie miał dla niego bardzo smutny finał. W 2013 roku Zubas również grał kapitalnie, ale nie udało mu się uchronić Bełchatowa od spadku. Następnie wyruszył na kompletnie nieudany podbój Europy, by na sezon 2014/15 powrócić do Bełchatowa i znowu spaść. Jak skończy się tym razem? Wciąż istnieje pewne prawdopodobieństwo, że może być podobnie.

Drugi najlepszy piłkarz Podbeskidzia, Adam Mójta, również nie przypomina piłkarskiego talizmanu. Jeżeli bielszczanie ostatecznie spadną z ligi, zadziała następująca zasada – każda drużyna, w której Mójta rozegrał w Ekstraklasie chociażby minutę, zalicza spadek. Tak było w sezonie 2009/10 w Odrze Wodzisław oraz w sezonie 2014/15 w GKS-ie Bełchatów. I tak może być także teraz.

Kolejnym piłkarzem Podbeskidzia, który ma pełne prawo rywalizować o miano króla spadkowiczów, jest Krystian Nowak. Co prawda 22-letni obrońca od lutowej porażki 0:5 z Lechią nie powąchał murawy, ale w całym sezonie rozegrał w barwach „Górali” 21 spotkań, więc swoją rolę z pewnością tu odegrał. W przypadku Nowaka może zadziałać prawdziwe prawo serii, bo dwa lata temu spadł z Widzewem z Ekstraklasy, a przed rokiem spadł z Widzewem z pierwszej ligi. Co więcej, w 2011 roku Nowak spadł też do IV ligi z SMS-em Łódź. Jeżeli więc Podbeskidzie nie uniknie degradacji, ten 22-latek zaliczy już czwarty spadek w swojej króciutkiej przygodzie z piłką i wykręci rekord trudny do pobicia.

A skoro jesteśmy już przy piłkarzach przynoszących pecha, to warto wspomnieć też o Celestinie Lazarusie, który jesienią rozegrał cztery mecze w Ekstraklasie, a obecnie regularnie gra w trzecioligowych rezerwach. Otóż nigeryjski obrońca został ściągnięty do Bielska tuż po tym, jak – po rozegraniu 24 spotkań – brał udział w spuszczeniu FK Bodvy do trzeciej ligi słowackiej. Jakkolwiek spojrzeć, w przypadku tego piłkarza również może zadziałać prawo serii.

Spadek Podbeskidzia z pewnością dostarczyłby wielu kompromitujących historii, ale – na szczęście dla bielszczan – wciąż wszystko pozostaje w ich rękach. A pierwszy krok do diametralnej poprawy swojej sytuacji mogą zrobić już popołudniu.

Fot. FotoPyK

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments