Za i przeciw wielkiej hiszpańskiej trójki. Kto weźmie tytuł?

Piotr Tomasik

25 kwietnia 2016, 15:00 • 7 min czytania

Reklama
Za i przeciw wielkiej hiszpańskiej trójki. Kto weźmie tytuł?

Zbliżamy się do końca jednego z ciekawszych sezonów w Hiszpanii ostatnich lat, wciąż nie wiadomo kto będzie pierwszy na finiszu. Prowadząca cały czas Barcelona? Wygrywające po 1:0 Atletico? Czy może, gdzie dwóch się bija tam trzeci korzysta i koronę założy Real? Trochę zabawy – sprawdziliśmy jakie argumenty stoją za i przeciw całej trójki.

Reklama

Proporcje są następujące: trzy argumenty za drużyną i dwa przeciw – złapcie trochę optymizmu! Dla formalności, przypomnijmy tabelę:

View post on imgur.com

 

Reklama

 Barcelona wygra ligę, bo…

… jej piłkarze nie są frajerami

Okej, mieli chwilę słabości i przegrali trzy mecze z rzędu, ale koniec końców to tylko ludzie. Teraz kryzys spakował walizki i wyjechał, bo tak trzeba nazwać bilans 14:0 w dwóch kolejnych meczach. Może ktoś zapomniał, ale dla Barcelony gra Messi, Suarez i Neymar – jeśli komuś powierzyć wiarę w mistrzostwo, to chyba im. Trudno o pewniejszą lokatę.

…może się skupić tylko na lidze

Reklama

Można się śmiać, ale nie tylko polscy piłkarze odczuwają skutki grania co trzy dni. Jasne, my mamy z tym problemy na początku sezonu, ale teraz jest przełom kwietnia i maja – bohaterowie też mogą być zmęczeni. Real i Atletico ma przed sobą po dwa piekielnie trudne spotkania, rywalizacja z City i Bayernem to nie jest spacer, który tylko doda wigoru. Oczywiście, ci piłkarze to gladiatorzy, ale na ostatniej prostej może im zabraknąć tchu – tu Barcelona też upatruje swojej szansy.

…startuje z pole position, a po drodze nie widać większych pułapek

Jak czyta się dyskusję na temat wyścigu o mistrzostwo, to ten argument rzadko kto podnosi – a Barcelona przecież zależna jest tylko od siebie, to sytuacja więcej niż komfortowa. Nie trzeba oglądać się za plecy, wszystko masz w swoich rękach. Tym bardziej, że nie bardzo jest gdzie się przewrócić. Najgroźniej wygląda wyjazd do Sevilli na mecz z Betisem, ale nie jest to znowu wizyta w piekle – temperatura będzie trochę powyżej normy, ale bez przesady. Potem derby ze słabym Espanyolem, no i wyjazd do Granady. Do zrobienia? Pewnie, że tak.

View post on imgur.com

Reklama

Barcelona nie wygra ligi, bo…

…kiedyś frajerem była, a demony przeszłości lubią wracać

Sezon 06/07, a dokładnie 37 kolejka. Barcelona gra u siebie z Espanyolem, Real na wyjeździe z Saragossą. Wyniki dla Blaugrany układają się znakomicie – oni prowadzą w derbowym spotkaniu, a rywale do tytułu nie radzą sobie i przegrywają 1:2. I wtedy nastąpiło trzęsienie ziemi – w ostatniej minucie Tamudo wyrównał, a w Saragossie to samo zrobił van Nistelrooy, oba zespoły znów miały po tyle samo punktów, ale lepszym bilansem legitymował się Real. W ostatniej kolejce Los Blancos pewnego mistrzostwa nie oddali, Barcelona pogrążyła się w rozpaczy – do dziś mówi się o tym wydarzeniu el Tamudazo.

Reklama

…bo ma kompleks Atletico

Zapytacie: zaraz, jaki kompleks? Przecież ostatnio wygrywam z nimi regularnie, a przegrywa bądź remisuje tylko pojedyncze mecze. Pełna zgoda – ale porażki ponosi w spotkaniach kluczowych, wygrywa bitwy, przegrywa wojny. Tak było teraz i dwa sezony temu w Lidze Mistrzów, przydarzył się też remis w ostatniej kolejce na Camp Nou, który wręczał tytuł Los Colchoneros. Teraz mogą przegrać kolejny taki pojedynek – tym razem korespondencyjny.

Atletico wygra ligę, bo…

Reklama

…ma obronę z innej planety

Kojarzycie ten bon mot, że atak wygrywa mecze, a obrona trofea? Czasem takie hasła bywają bzdurne i chybione o kilometr, ale jeśli akurat powyższe ma się kiedyś sprawdzić, to teraz Atletico przygotowało mu warunki znakomite. Jan Oblak i jego koledzy z defensywy nie wyglądają jak normalni ludzie – raczej jak kosmici, którzy przylecieli na ziemię pokazać, że w innych galaktykach futbol wygląda zupełnie inaczej. 22 czyste konta w Primera Division, do tego siedem w Lidze Mistrzów. Jeśli chcesz strzelić gola Atletico, musisz ubiegać się o wizę do pola karnego, złożyć podanie w trzech egzemplarzach i na końcu grzecznie poprosić. Ale nie masz żadnej pewności, że to wystarczy.

… ma najlepszy terminarz

Reklama

Można się spierać, ale Atletico ma chyba łatwiejszy kalendarz od Barcelony, o Realu nie wspominając. U siebie Rayo i Celta, wyjazd jedynie do Levante – a bać się tych odwiedzin, to jak robić pod siebie przed podróżą na imieniny ciotki. Tak, to nie jest ulubiony rywal Atletico, często się z nim męczą – ale wszystko wskazuje na to, że teraz będzie inaczej. Piłkarze z Walencji są na ostatnim miejscu w tabeli i walczą o życie, a nie wykluczone, że do spotkania z bandą Simeone podejdą z tylko matematycznymi szansami na utrzymanie. A wtedy nie będzie co zbierać.

… futbolowy Bóg lubi, gdy na końcu wygrywa ten teoretycznie najsłabszy

Atletico wyrobiło sobie już markę, ale wciąż nie budzi takiego strachu jak Real, Barcelona czy Bayern – okej są silni, ale europejscy mocarze wolą bardziej grać z nimi, niż między sobą. Przejechała się na tym Barcelona raz w tym sezonie i niewykluczone, że będzie deja vu. Traktowane jest to Atletico z dystansem, wszyscy doceniają ich klasę, ale gdzieś z tyłu głowy pojawiają się wątpliwości – jeśli Simeone zdobędzie drugie mistrzostwo w ciągu trzech lat, trzeba będzie z tym skończyć raz na zawsze.

Atletico nie wygra ligi, bo…

Reklama

…futbolowy Bóg nie lubi, gdy próbuje się kantować

Najpierw o wrzucenie futbolówki na boisko oskarżono Simeone, potem chłopca od podawania piłek, teraz krąży wersja, że Argentyńczyk młodziana do tego namówił. Nieważne – próba oszustwa po prostu była, Malaga miała dobrze zapowiadającą się kontrę, a ktoś spod herbu Atletico chciał ją przerwać. Wszyscy rozumiemy o co idzie gra i jakie towarzyszą jej emocje, ale tak się po prostu nie robi. A futbol lubi być mściwy…

…Godin doznał kontuzji, a Torres nie może przecież wiecznie strzelać

Reklama

Tak jak pisaliśmy, obrona Atletico to kosmici, ale nawet oni potrzebują lidera – a takim jest przecież Diego Godin.  Urugwajczyk jest dla nas nieprawdopodobnie ważnym piłkarzem, jednak będziemy musieli sobie radzić. Mamy nadzieję, że wróci do gry jak najszybciej – powiedział Simeone i widać, że brzmi poważnie. A Torres? Teraz się rozstrzelał, ale czy można oprzeć wiarę w mistrzostwa na facecie, które ostatnie lata grał piach? Trochę ryzykowne – to jak postawienie całej sumy na czerwone pole ruletki.

Real wygra ligę, bo…

…jest na fali

Prosta rzecz – każde kolejne zwycięstwo napędza, jeśli złapiesz odpowiedni rytm to trudno cię zatrzymać. Coś takiego dzieje się z Realem, w lidze przewalcowują kolejnych rywali, nawet gdy Zidane wystawia rezerwy, albo kiedy przeciwnik jest oporny i prowadzi 2:0 jak Vallecano. Na Los Blancos to za mało, kij w szprychy próbuje wsadzić Wolfsburg? Zaraz ląduje na poboczu brudny od błota i przegrany. Tak, sporego rozpędu nabrał Real – pytanie, czy starczy to do bycia pierwszym na mecie.

Reklama

View post on imgur.com

…jednak wytrzymuje ten sezon fizycznie

Tak, kontuzję miał ostatnio Ronaldo, ale to już za nim i jest powołany na mecz Ligi Mistrzów. Wszyscy zdrowi i gotowi na tę szaleńczą końcówkę – to zasługa sztabu medycznego, trenerów od przygotowania, ale i Zidane’a. Odpowiednio rotuje składem, wie kiedy ktoś potrzebuje odpoczynku, a kiedy może spokojnie zagrać. Co więcej, te zmiany nie odbijają się na wynikach – Real przecież cały czas wygrywa.

Reklama

…wygląda na najbardziej zdeterminowany zespół

Jeśli liderem twojego zespołu jest ktoś taki jak Ronaldo, to nie ma opcji – nie możesz odpuścić żadnej sekundy w każdym kolejnym meczu. Real wydziera te zwycięstwa jak wygłodniałe zwierzę, nawet jeśli długi czas mu nie idzie, to i tak na końcu dopadnie przeciwnika. Spójrzcie na mecz z Rayo – gospodarze ośmielili się postawić, a skończyli bez choćby punktu. Atletico i Barca to inna półka, ale Los Blancos czekają na ich potknięcie i jeśli nastąpi, będą bezlitośni.

Real nie wygra ligi, bo…

…bo regulamin ligi jest bezlitosny

Reklama

Gdyby o miejscu na koniec sezonu decydował bilans bramkowy, wtedy nadzieje byłyby większe – Real idzie z Barceloną łeb w łeb, dziurawiąc siatkę ponad 100 razy, tracąc przy tym podobną ilość goli. Ale niestety dla fanów z Madrytu, nawet jeśli uda się zrównać punktami, to i tak będzie za mało, bo w bezpośrednich pojedynkach okazywali się słabsi od rywali. 0:4 i 2:1 z Barceloną, 1:1 i 0:1 w derbach stolicy – cztery wyniki, które mogą być kluczowe.

…bo obudził się za późno

Real ma w tym sezonie szczęście do remontad, jak w dwumeczu z Wolfsburgiem czy ostatnio z Rayo, ale o tę najważniejszą będzie mu dużo trudniej. Sezon zaczęli słabo, eksperyment z Benitezem okazał się chybiony, potem chwilę zajęło Zidane’owi wejście w nową rolę. To wszystko trwało za długo – wyścig o mistrzostwo Hiszpanii to nie jest rajd emerytek z kijami od nordic walkingu, a jazda bez trzymanki bolidami F1. Real dołączył do niego za późno i o ułamek sekundy, ale jednak ten wyścig przegra. Tym bardziej, że po drodze czekają na niego trudniejsze pułapki – Sociedad i Valencia.

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Maciej Piętak
0
Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”
La Liga

Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki

Mikołaj Duda
14
Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki
La Liga

Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”

Maciej Piętak
1
Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”