Reklama

Koniec pięknej przygody – Lazio wyrzuca Wisłę z pucharów

redakcja

Autor:redakcja

05 marca 2016, 11:57 • 2 min czytania 0 komentarzy

Po meczu w Rzymie byliśmy pełni nadziei – remis 3:3 na wyjeździe, widowiskowa gra, to się musi udać. Polski klub w końcu wygra dwumecz na wiosnę, pierwszy od 13 lat i wejdzie do ćwierćfinału Pucharu UEFA. Niestety, mimo udanego meczu Wisły, to Lazio zagrało dalej.

Koniec pięknej przygody  –  Lazio wyrzuca Wisłę z pucharów

A zaczęło się obiecująco, Wisła grała z takim polotem, do jakiego przyzwyczaiła nas w spotkaniach z Parmą i Schalke. Szybko gola strzelił Marcin Kuźba, bo już w czwartej minucie, a wydawało się, że kolejne są kwestią czasu – krakowianie mieli multum pomysłów, jak rozegrać rzymski zespół. I wtedy stało się coś niecodziennego – kontuzji dostał sędzia, potrzebna była dłuższa przerwa, która kompletnie wybiła podopiecznych Kasperczaka z uderzenia. Zmienił się arbiter główny, ale ktoś podmienił i Wiślaków, to nie była ta sama drużyna – w siedemnastej minucie wyrównał Fernando Couto, w drugiej połowie marzeń pozbawił nas Enrico Chiesa.

Jezu, jakie to było rozczarowanie. Czekaliśmy na ten mecz jak na święto, a jeszcze tydzień wcześniej kibiców do szału doprowadził delegat UEFA, który ze względu na zły stan murawy przełożył spotkanie. Ale w końcu zagrali i na tym klepisku, to Wisła miała być lepsza, tym bardziej że już w Rzymie mogła i powinna wygrać. Nawet po golu Couto wydawało się, że wszystko jest pod kontrolą, znakomitą sytuację miał Żurawski, wystarczyło podać do Kuźby i ten strzeliłby praktycznie do pustaka – ale Magic zdecydował się na strzał, zresztą niecelny. A może udałoby się gdyby Wisła miała wtedy poważnego bramkarza? Bo Angelo Hugues to jednak była parodia tego zawodu, facet na przedpolu wyglądał tak niepewnie i komicznie, że trudno winić rywali – musieli korzystać z tego handicapu.

Klątwa. Skoro nie dali rady wtedy Żurawski, Szymkowiak, Kosowski, Uche to potem trudniej było nam wierzyć, że podoła Lech z Bragą, czy Legia z Ajaksem. Bo ci piłkarze to byli herosi, dali nam mnóstwo radości, a jednak polegli. Wtedy wiedzieliśmy – można przegrać, ale nie tu, nie z tym rywalem.

Dziś kibice z Krakowa tęsknią i za takimi klęskami. Pewnie nawet tęskno do tych kompromitacji Huguesa, bo dziś fani muszą patrzeć, jak zawalają działacze. Wisło, wróć do poważnego grania z korzyścią dla całej polskiej piłki.

Reklama

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...