Pawłowski nie wie, co to znaczy „urlopowany”. Wyjaśniamy!

redakcja

Autor:redakcja

01 marca 2016, 17:00 • 3 min czytania

Pawłowski nie wie, co to znaczy „urlopowany”. Wyjaśniamy!

Nie wiemy, czy to krakowskie powietrze tak działa na ludzi, ale już drugi szkoleniowiec Wisły ostatnich lat ma poważne problemy lingwistyczne. Najpierw mieliśmy (nowego)-starego trenera „Białej Gwiazdy, czyli „Franza”, dla którego nie lada wyzwaniem było przedstawienie się z użyciem ojczystego języka, teraz tajników kwiecistej mowy nie ogarnia Tadeusz Pawłowski. Jak stwierdził w wywiadzie dla sport.pl – jest urlopowany, ale nie ma pojęcia, co to oznacza.

Reklama

Zaglądamy do słownika i dostajemy tam krótką, acz wyczerpującą temat notkę:

urlopowany – ten, kto ma urlop, kto przebywa na urlopie.

Reklama

Dla pewności sprawdźmy jeszcze, co to jest ten urlop:

urlop – ustawowo zagwarantowana płatna lub niepłatna przerwa w wykonywaniu pracy; też: przerwa w służbie wojskowej, w odbywaniu kary pozbawienia wolności itp.

Słownikowa definicja może rzeczywiście może brzmieć nieco enigmatycznie, więc wypiszemy (tak na podstawie naszych doświadczeń, też kiedyś byliśmy urlopowani), co podczas urlopu robić można, a czego nie trzeba:

– nie trzeba chodzić do pracy,
– z reguły nie trzeba wykonywać żadnych poleceń pracodawcy,
– można pobierać pensję, o ile nie jest to urlop bezpłatny,
– można jechać na szalony weekend do Ciechocinka zabierając ze sobą Cierzniaka,
– można jechać na festiwal bajkopisarzy,
– można zakopać się na dłuższy czas w klasykach (na początek polecamy baśnie Braci Grimm, potem warto przejść do Hansa Christiana Andersena),
– można analizować współczynnik rozstawień z myślą o Wiśle Kraków w czwartej rundzie eliminacyjnej Ligi Mistrzów w nadchodzącym sezonie,
– można przećwiczyć przed lustrem uśmiech,
– można oglądać całymi dniami kabarety i wynotowywać sobie najlepsze żarciki, którymi później można sypać zawsze i wszędzie,
– można puścić kupon w totka, obłowić się, a za wygraną kupić najbardziej zajebiste różowe okulary na świecie.

Przyznamy szczerze, że nieznajomość tego terminu przez trenera dziwi nas tym bardziej, że przecież całkiem nie tak dawno temu także i Śląsk wysłał go na urlop, czyli był czas się nauczyć czym jest urlop w praktyce.

Ach, zapomnieliśmy: przy tego typu wakacjach niestety można również rozmawiać z dziennikarzami. Niestety, bo nic dobrego z tego nigdy nie wynika. Próbka z dzisiaj:

Wie już pan co stało się w tych trzech meczach?
– Wszystkie były na styk, można było je i wygrać, i przegrać. Obie porażki były jednobramkowe. We Wrocławiu mieliśmy dużo sytuacji. Z Podbeskidziem do momentu rzutu karnego przewyższaliśmy przeciwnika. Potrzebna była druga bramka. Niewiele brakowało, by Wisła była w zupełnie innej sytuacji.

Standardowa gadka po zwolnieniu. „Niewiele brakowało”, „potrzebna była druga bramka” (no coś takiego?!), „mecze były na styk”. No naprawdę, tak trudno się uderzyć w pierś? Tak trudno powiedzieć „spaprałem przygotowania, treningi były kompletnie źle dobrane do piłkarzy”? Albo: „nie umiałem złapać chemii z piłkarzami, myślę, że nie potrafiłem do nich trafić”? Ewentualnie: „założenia taktyczne, które obrałem, zupełnie nie wypaliły. Gdybym mógł zacząć wszystko od nowa, na pewno bym się na nie nie zdecydował”? Zresztą, nie trzeba nawet wdawać się specjalnie w szczegóły. Wystarczy powiedzieć: „popełniłem kilka błędów, głęboko je przeanalizuję i uniknę ich w przyszłości”.

Pawłowski wcześniej wygadywał, że potrzebuje tylko paru zwycięskich meczów, teraz papla, że „potrzebna była druga bramka”. W życiu byśmy nie wpadli, że prawdopodobieństwo odniesienia zwycięstwa zwiększa się, gdy zdobywa się bramki. Liczymy, że Ted nie poprzestanie na tym i przy kolejnej okazji zauważy, że zespół „przegrał, bo strzelił mniej bramek niż przeciwnik”. Zresztą, na podstawie materiałów z jego konferencji prasowych jeden z nas stworzył fachową analizę już kilkanaście minut po ostatniej porażce z Podbeskidziem.

CcQLIc-WoAAOvxH

Niestety, Tadeuszowi odebrano możliwość wprowadzenia koniecznych zmian, choć przecież jego diagnozy były trafne (tracimy gole, nie strzelamy, przegrywamy). Plan naprawczy (zacząć strzelać gole i wygrywać) będzie musiał wprowadzić ktoś inny. Pawłowski może podpowiadać z urlopu.

Fot. 400mm.pl

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama