Chińskie szaleństwo nie ma końca – w nocy klepnięto transfer-horrendum

redakcja

Autor:redakcja

03 lutego 2016, 09:49 • 2 min czytania

Reklama
Chińskie szaleństwo nie ma końca – w nocy klepnięto transfer-horrendum

To jeden z najdziwniejszych, najbardziej absurdalnych, a zarazem najbardziej przerażających transferów tego okienka. Jackson Martinez przeniósł się do Guangzhou Evergrande. Samo to może nie brzmi jakoś szczególnie spektakularnie, ale spójrzmy na szerszy kontekst – Chińczycy wykładają 42 miliony euro za rezerwowego napastnika Atletico, który latem trafiał do Primera División jako potencjalna mega-gwiazda tej ligi. Tymczasem dziś, już teraz, tak szybko, przy pierwszej okazji facet znika z piłkarskiego horyzontu, przez najbliższe lata nie będziemy go oglądać, ale zarobi pieniądze nieosiągalne gdziekolwiek w Europie.

Reklama

Musimy przyznać – ten transfer naprawdę nas zszokował. Nie mówimy tu o upadłym emerycie. Nie mówimy tu o Robinho, który jedzie odcinać kupony. Nie mówimy tu wreszcie o żadnym przeciętniaku, tylko o gościu, który miał zostać nowym Falcao/Aguero, a który przed momentem wbił 67 goli w 89 meczach Porto. Mówimy o człowieku, który miał papiery, by zostać najlepszym piłkarzem drugiej drużyny Hiszpanii. Co prawda ostatnie miesiące to dla Martineza pasmo nieszczęść, kontuzji, drobnych urazów i koniec końców problemy ze skutecznością oraz przegrana rywalizacja z Luciano Vietto, ale… poddać się przy pierwszej okazji? Tak szybko zrezygnować z podbijania najlepszej ligi świata? Zawinąć się do Chin tak błyskawicznie? Do Chin?!

W samym Atletico są pewnie lekko wstrząśnięci tą transakcją. Latem Los Colchoneros wyłożyli za Jacksona 35 milionów euro, potem mówiło się o ewentualnej wymianie z Chelsea za Diego Costę, ale broń Boże nie o jakiejkolwiek sprzedaży z zyskiem. To się nawet nie tyle nie kalkulowało, co zwyczajnie nie mieściło w głowie. Oczywiście, że ogromny udział w całym przedsięwzięciu miał „właściciel futbolu”, czyli Jorge Mendes, który sam otwiera się na Chiny, ale że Atletico sprzeda tak horrendalnie drogiego piłkarza z zyskiem, i po to straconym pół roku? Momentami można odnieść wrażenie, że Chiny odpaliły piłkarskiego Big Brothera i zwyczajnie robią sobie jaja z europejskiego futbolu. I nie oszukujmy się – za moment będą w stanie wyciągnąć każdego, bo już teraz idą zdecydowanie grubiej niż Rosjanie, Katarczycy czy multimilionerzy z Emiratów.

Kwestią czasu jest, kiedy jakiś szurnięty magnat wyłoży 100-200 milionów euro za jakąś gwiazdę Realu, Barcelony, Chelsea czy Bayernu, a na rynku telewizyjnym rozgorzeje walka o prawa do chińskiej ligi. To się dzieje już teraz. Na naszych oczach. Właśnie w tym momencie dokonuje się pewien rozłam w światowym futbolu, co jest z jednej strony fascynujące, z drugiej przerażające. Shandong Luneng, Dalian Shide, Qingdao Jonoon, Jiangsu Suning. To chyba czas, by zacząć uczyć się tych nazw, a potem nazwisk samych chińskich piłkarzy. O ile ta bańka nie pęknie z wielkim hukiem…

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Maciej Piętak
0
Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”
La Liga

Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki

Mikołaj Duda
14
Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki
La Liga

Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”

Maciej Piętak
1
Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”