Atletico wbija się w fotel lidera, ale zbyt wygodnie rozsiadać się nie może

redakcja

Autor:redakcja

02 stycznia 2016, 23:18 • 2 min czytania

Reklama
Atletico wbija się w fotel lidera, ale zbyt wygodnie rozsiadać się nie może

Mecz z outsiderem u siebie, kiedy na horyzoncie masz wejście na czoło w ligowej tabeli – w teorii bułka z masłem. W praktyce – spore męczarnie i konieczne podpisywanie sojuszu z solidną dawką szczęścia w końcówce spotkania. Atletico Madryt zgarnia pełną pulę w batalii z Levante, jednak to nie ich mecz był dziś dla nich najważniejszy, ale… derby Barcelony, podczas których Espanyol zdołał urwać punkty nieco większemu rywalowi zza miedzy. Los Colchoneros grali dziś o fotel lidera. O fotel, na którym spędzą co najmniej parę dni, może i większy czas, ale zbyt wygodnie rozsiadać się nie mogą.

Reklama

Niby na papierze pierwsze miejsce wygląda ładnie, ale w praktyce to tylko dwa punkty przewagi nad „Dumą Katalonii”, która z kolei ma jeden mecz w plecy (a to przez udział w Klubowych Mistrzostwach Świata). Tak czy inaczej – układ czołówki w La Liga troszkę się wywrócił. Atletico, które do tej pory tylko goniło, patrzy teraz na resztę stawki z góry.

Czy gospodarze wyglądali dziś jak ekipa, która gra o lidera? Raczej nie. Albo może inaczej – to Levante grało jak paczka, dla której każdy punkt jest na wagę złota. Nie stanowili tła, nie ograniczali się tylko do rozbijania ataków. Przeciwnie – sami parę razy zapędzili się pod pole karne i momentami na serio było groźnie. Kardiolog Diego Simeone musi być fachowcem pierwszego sortu – tylko dziś argentyńskiemu szkoleniowcowi serce chciało parę razy wyskoczyć przez gardło, a wiemy, że – jakby to ująć – „Cholo” generalnie granice spokoju ma wyznaczone na dość niskim poziomie.

Atletico przeważało, w powietrzu szalał Jackson Martinez, w poprzeczkę huknął Koke, ale generalnie droga do ukąszenia Levante to jedna wielka droga przez mękę. Kto wie jakby się to skończyło, gdyby nie udało im się dobić w końcówce dealu z sowitą porcją boiskowego farta. Na Vicente Calderon przez chwilę zagościło widmo ekstraklasy, bo w sytuacji Thomasa:

– obrona Levante zabawiła się w obronę Podbeskidzia – zaprosili go we własne pole karne i pozwolili, żeby się rozgościł, ba, nawet żeby czuł się jak w domu,

Reklama

– Diego Marino naśladował Richarda Zajaca – najpierw przytomnie zablokował strzał, a potem samemu wbił sobie piłkę do siatki jak ostatnia fajtłapa.

Czy w przekroju całego sezonu możemy powiedzieć o Atletico, że oczarowują? No… raczej nie. A czy dziś jakoś specjalnie nas zachwycili? Absolutnie nie. Punktują jednak jak na zawołanie i z tym polemizować się zwyczajnie nie da. Mimo że trzy gole w jednym meczu zdobyli w tym sezonie tylko raz (mecze w lidze) – to oni patrzą na resztę stawki z góry.

Reklama

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Barcelona ma ogromne zaległości. 167 milionów euro zobowiązań

Kacper Korpak
13
Barcelona ma ogromne zaległości. 167 milionów euro zobowiązań
La Liga

Messi kupuje klub z zaplecza La Liga! Ambitne plany Argentyńczyka

Adrian Mańko
18
Messi kupuje klub z zaplecza La Liga! Ambitne plany Argentyńczyka
La Liga

Fani Realu Madryt przeciwni inwazji na Ceutę

AbsurDB
12
Fani Realu Madryt przeciwni inwazji na Ceutę
La Liga

Eric Garcia dostał w twarz od… Rodriego. Wiadomo, co z piłkarzem Barcy

Adrian Mańko
0
Eric Garcia dostał w twarz od… Rodriego. Wiadomo, co z piłkarzem Barcy