Luksemburg i dwa razy Wyspy Owcze, czyli rok greckiej tragedii

redakcja

Autor:redakcja

15 listopada 2015, 10:45 • 3 min czytania

Reklama
Luksemburg i dwa razy Wyspy Owcze, czyli rok greckiej tragedii

O tym, że z greckim futbolem – podobnie jak z całym krajem – nie dzieje się najlepiej, wiedzą wszyscy. Mało kto mógł się jednak spodziewać, że upadek tamtejszej drużyny narodowej będzie aż tak spektakularny, i że ledwie dziesięć lat po zdobyciu mistrzostwa Europy sięgną piłkarskiego dna. Tak naprawdę niewiele zapowiadało nadejście tak potężnego kryzysu, bo jeszcze w 2014 roku na mundialu w Brazylii Grecy potrafili wyjść z grupy, a dopiero po nim stracili swoje wszystkie atuty.

Reklama

Rzecz jasna można to połączyć z objęciem stanowiska selekcjonera przez Claudio Ranieriego, którego głównym zadaniem był awans na EURO 2016. Grecy mieli dosyć łatwą grupę, a mimo to pod wodzą Włocha w trzech pierwszych meczach z Rumunią, Finlandią i Irlandią Północną zdobyli zaledwie jeden punkt. Sytuacja była trudna, ale przecież nie z takich opresji tamtejszej reprezentacji udawało się w przeszłości wychodzić. Wtedy jednak przyszedł pewien listopadowy wieczór, który rozpoczął okrągły rok greckiej tragedii, który można podzielić na trzy główne akty.

Akt I: Grecja – Wyspy Owcze 0:1 (14.11.2014)

W szeregach gospodarzy piłkarze regularnie grający w Serie A: Manolas i Torosidis w AS Roma, Karnezis i Kone w Udinese, Christodoulopoulos w Sampdorii i Moras w Hellas Verona. Do tego Samaris z Benfiki Lizbona i cała plejada graczy Olympiacosu Pireus, którym dane było grać na własnym stadionie. I chyba bardziej wymowna niż wynik była sama gra, bo przybysze z Wysp Owczych byli po prostu lepsi i wygrali zasłużenie. Ambicją nadrabiali braki w wyszkoleniu, których przecież nie brakowało, co widać nawet w akcji bramkowej. Natomiast niedługo po zakończeniu meczu Claudio Ranieri został zwolniony ze stanowiska.

Reklama

Akt II: Wyspy Owcze – Grecja 2:1 (13.06.2015)

Raz w piłce nożnej może się zdarzyć wszystko, a nawet największy słabeusz jest w stanie wygrać z wielkim faworytem. Natomiast w tym przypadku rewanż tylko potwierdził smutną dla Greków prawdę – w tych eliminacjach okazali się słabsi od Wysp Owczych. Wymowna jest też tabela grupy F, która pokazuje, że dla wyspiarzy były to jedyne mecze, w których udało się zdobyć jakiekolwiek punkty. I to wystarczyło, by nie skończyć eliminacji na ostatnim miejscu:

Niewiele ponad miesiąc później następca Ranieriego, Sergio Markarian zrezygnował z dalszego prowadzenia kadry. Natomiast co do samego meczu, niewiele brakowało, by Grecja przegrała go dwoma golami, ale w końcówce meczu honor drużyny uratował (uratował?) Sokratis z Borussii Dortmund. Personalnie goście byli naprawdę mocni, ale na boisku zupełnie nie było tego widać. Natomiast reprezentanci Wysp Owczych konsekwentnie robili swoje:

Reklama

Akt III: Luksemburg – Grecja 1:0 (13.11.2015)

Czyli mecz towarzyski sprzed dwóch dni, który był zarazem pierwszym pod wodzą kolejnego selekcjonera, Michaela Skibbe. Trudno więc mówić o jakimkolwiek zlekceważeniu rywala, bo przecież każdy walczył o swoją szanse. Reprezentacja Grecji była mocno przemeblowana, ale zagrali w niej tacy piłkarze jak Kyriakos Papadopulos i Konstantinos Mitroglou, a także Siovas, Karelis czy Samaris. Niecały rok po pierwszej porażce z Wyspami Owczymi Grecy uzupełnili swój bilans hańby o porażkę z 146. reprezentacją rankingu FIFA, od której niżej notowanych jest ledwie pięć innych europejskich federacji.

Reklama

***

Jakkolwiek patrzeć, ciężko o bardziej haniebny okres w historii greckiej piłki. A przecież do dwóch porażek z Wyspami Owczymi i porażki z Luksemburgiem dodać należy domową przegraną ze słabiutką Finlandią, czy nawet dwa łomoty od Irlandii Północnej, która też wielką potęgą nie jest i to właśnie dzięki sześciu punktom zdobytym na Grecji mogła cieszyć się ze zwycięstwa w grupie. Co prawda eliminacje do EURO 2016 są już historią, jednak z pewnością nie można tego samego napisać o problemach. We wtorek Grecja zagra ostatni w tym roku mecz towarzyski z Turcją i wydaje się, że psychologicznego punktu widzenia stawka będzie bardzo wysoka. Będzie to mecz, który do pewnego stopnia może pozwolić zatrzeć kompromitującą porażkę z Luksemburgiem oraz zapomnieć o równie kompromitujących eliminacjach mistrzostw Europy.

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Koźmiński opowiada, że Ronaldinho nie dotknął przy nim piłki. No nie dotknął, bo nie grał

Michał Kołkowski
12
Koźmiński opowiada, że Ronaldinho nie dotknął przy nim piłki. No nie dotknął, bo nie grał