Pietro Vierchowod. Kibice urodzeni w latach 70. i 80. pamiętają to nazwisko. Legenda Sampdorii, która też grała w Juventusie, Fiorentinie, Romie i Milanie oraz – przede wszystkim – w reprezentacji Włoch. Ze Squadra Azzurra uczestniczył w trzech mundialach, a jeden z nich wygrał. W rozmowie z Weszło ten były fantastyczny piłkarz opowiada o dzisiejszym meczu Fiorentiny z Lechem.

Fiorentina przewyższa Lecha w każdym aspekcie

Czy we Włoszech są jakieś obawy przed tym spotkaniem?
Nie, absolutnie żadnych. Wszyscy wiemy, że to Fiorentina jest zdecydowanym faworytem i przyjechała do Polski po wygraną. Zwycięstwo Lecha było dużym rozczarowaniem dla kibiców „Violi”. Wszyscy, którzy oglądali spotkanie, widzieli dużą przewagę gospodarzy. Ostatecznie o przegranej drużyny z Florencji zadecydowały brak szczęścia i koncentracji. Tego drugiego na pewno nie zabraknie w Poznaniu.

Sugeruje pan, że Fiorentina zlekceważyła Polaków?
Nie sądzę, że zlekceważyła, ponieważ miała gorszy okres. Drużyna z Florencji była wtedy liderem Serie A, ale tuż przed spotkaniem z Lechem uległa Napoli, a później przegrała z Romą. Teraz jest inaczej, a potyczce poprzedzającej przyjazd do Polski „Viola” bez problemów rozprawiła się z Frosinone. Co prawda beniaminkowi dużo brakuje do potentatów z Rzymu i Neapolu, ale już rozmiary zwycięstwa (4:1, przyp. red.) zdradzają wysoką formę Fiorentiny.

Czy Paulo Sousa wystawi na Lecha najsilniejszy skład?
Myślę, że tak. Rozmawiałem z nim po porażce z lechitami i był bardzo rozczarowany wynikiem. On chce w tym sezonie osiągnąć dobry wynik w Europie. Zdaje sobie sprawę ze sporych oczekiwań, dlatego dzisiaj potrzebuje wygranej. Nie oszukujmy się, ale z całym szacunkiem dla Lecha, to „Viola” ma zdecydowanie silniejszy skład. Moim zdaniem Fiorentina w każdym aspekcie przewyższa Lecha. W pierwszym spotkaniu zabrakło jej skuteczności, ale tym razem goście zechcą udowodnić, że tamta porażka była po prostu wypadkiem przy pracy. Zespół będzie wyjątkowo zmobilizowany. Ewentualnie niepowodzenie w Poznaniu może bardzo skomplikować „Violi” walkę o awans.

Jak ocenia pan potencjał Fiorentiny na tle całej grupy?
Sądzę, że drużyna z Florencji jest najsilniejszym zespołem w całej grupie. Oczywiście, obecnie zamyka tabelę, ale wygrana w Poznaniu może zupełnie odmienić sytuację, a przecież w następnej serii Fiorentina zmierzy się z FC Basel. Kto wie, czy stawką tej potyczki nie będzie pierwsze miejsce w grupie.

W ostatnich latach w kontekście ambicji Fiorentiny wiele razy padało hasło „Liga Mistrzów”. Czy pańskim zdaniem ta drużyna jest gotowa, aby wrócić do Champions League?
Powiem więcej, ta drużyna jest gotowa na mistrzostwo. To prawda, że latem doszło we Florencji do rewolucji, odeszło wiele znanych postaci, zmienił się trener, który nieco inaczej rozłożył akcenty, ale efekty każą wskazywać na Fiorentinę, jako jednego z faworytów wyścigu po scudetto. Na razie najgroźniejszymi przeciwnikami wydają się być drużyny Interu, Romy. Nie zapominajmy o Napoli, a także uśpionym mocno Juventusie. Sądzę, że w drugiej połowie sezonu „Stara Dama” może dokonać spektakularnego awansu. Niemniej nie jest już takim hegemonem, jakim była w ostatnich latach.

W ostatnich latach Fiorentina była popularnym wyborem wielu piłkarzy z Polski. Po Borucu i Wolskim przyszedł czas na Błaszczykowskiego. Jak ocenia pan transfer naszego reprezentanta?
Na razie zawodnik nikogo nie powalił na kolana, ale potrzebuje czasu. Liga włoska jest specyficzna, tutaj dużą wagę przykłada się do taktyki. Kuba przyszedł do Florencji już w trakcie sezonu, po długiej przerwie gry w Dortmundzie. Oczywiście nikomu nie trzeba go specjalnie przedstawiać, ale potrzebuje czasu, aby stać się tak ważną postacią dla Fiorentiny, jaką był w Borusii.

To kto jest tym najważniejszym ogniwem „Violi”?
W tym sezonie świetnie prezentuje się Kalinić i myślę, że wkrótce może stać się gwiazdą na miarę Pogby czy Dybali, ale w tej chwili absolutnym numerem jeden jest Borja Valero.

Wracając na koniec do Poznania, jaki wynik typuje pan w dzisiejszym spotkaniu?
Postawię na 2:0 dla Fiorentiny.

Rozmawiał EMIL KAMIŃSKI