post Avatar

Opublikowane 23.09.2015 14:26 przez

redakcja

Wychowałem się w latach dziewięćdziesiątych, świadomie śledząc wszelkie rozgrywki piłkarskie mniej więcej od ostatnich występów polskiego klubu w Lidze Mistrzów. Oczywiście czas, w którym pierwszy raz spotkałem się z piłką nie pozostał bez wpływu na moje spojrzenie na futbol. Nie załapałem się na srebro w Barcelonie czy ćwierćfinał Legii. Mój początek to mistrzostwa świata ’98, których nie mieliśmy prawa powąchać, dostając w eliminacjach łomot z Anglią i Włochami. Zresztą rok później na Anglików wyszliśmy bodaj siedmioma obrońcami, co dość dobrze oddaje realia, w jakich było mi dane poznawać piłkę nożną.

Naturalnie kochałem rozgrywki I ligi, śledziłem bardzo uważnie losy mojego ŁKS-u, Stomilu Olsztyn czy Hutnika Kraków. Naturalnie wiedziałem, że mamy Warzychę, legendę Panathinaikosu i Świerczewskiego, który grał w mocnych zespołach z Francji. Ba, był nawet Wałdoch i Hajto, duet, który wykraczał już trochę poza granicę mojej wyobraźni – no bo jak to, Polacy, w Schalke? W Lidze Mistrzów?

Pamiętam jeszcze Widzew, pamiętam dumę wujka i frustrację ojca, że to akurat lokalny rywal ma szansę grać z Atletico czy Borussią. Ale jednak, to wydawało mi się jakimś jednorazowym wybrykiem, przygodą, która już się pewnie nie powtórzy. Zresztą, jak niby miałaby się powtórzyć, gdy w naszej lidze roiło się od Lenartów, Janoszek i Agafonów, a ja widziałem doskonale, że zagranicą jest Figo, Beckham, Ronaldo i Zidane. Bryndza polskiego futbolu końca lat dziewięćdziesiątych naprawdę zostawiła mocny odcisk na psychice i pojmowaniu piłki nożnej. Nie dowierzałem, gdy dostaliśmy się na mundial w 2002 roku, tak jak i nie dowierzałem transferom Krzynówka czy Dudka. Wiedziałem, że jeszcze kilka lat temu Legia była w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, Warzycha strzelał w półfinale tych rozgrywek a Andrzej Rudy (nie wiem, czemu utkwił mi w pamięci akurat on, chyba ze względu na prześliczne stroje Ajaksa) grał w zespole niedawnego triumfatora, ale przecież tego nie widziałem. Równie odległe były dla mnie opowieści o Bońku i Deynie, choć szczerze wierzyłem na podstawie zasłyszanych opowieści, że najlepszy piłkarz w historii świata grał w ŁKS-ie i nazywał się Stanisław Terlecki.

To była jednak prehistoria. Ja zestawiałem sobie raczej „galaktyczny” Real z Ruchem Radzionków, rudego Scholesa, który wcisnął nam trzy sztychy z, nie wiem, Olgierdem Moskalewiczem, albo Sylwestrem Czereszewskim. Polak strzelający cztery gole Realowi Madryt? Ha, byłem wniebowzięty, gdy Krzynówek choć raz, po tym pinbalowym uderzeniu, pokonał Casillasa i już wtedy musiałem przecierać oczy ze zdumienia.

Dziś… Nie wiem, chyba działa jakiś dziwny mechanizm wyparcia. Po prostu ciężko mi zaakceptować, że Gary Lineker, Michael Owen i New York Times odpalają kurek z lukrem, który leje się wprost na Polaka. Robert Lewandowski. Top pięć napastników świata? No bo i kto jest teraz lepszy? Jasne, śmieszą mnie opinie, że „Lewy” wcisnął się właśnie między Messiego i Ronaldo, ale nadal: nie widzę w tym momencie klubu, dla którego nie byłby wzmocnieniem. Niesłychanie się rozwija, bije kolejne rekordy, wywraca do góry nogami moje myślenie o futbolu. Trudno to pojąć tym bardziej, że wieszczyłem postępującą degradację polskiej piłki. Że my się zagubimy tutaj w walce poznańsko-warszawskiej, a świat odjedzie gdzieś daleko, podmieniając zwykłych chłopaków z osiedli na roboty, od dzieciństwa hodowane w akademiach.

Kombinowałem, że skoro nasi ludzie nie przebili się do tego największego, najlepszego futbolu na przełomie wieków, teraz tym bardziej nie ma takiej możliwości. Dostęp do najlepszych klubów dwadzieścia lat temu wydawał się całkiem realny nawet dla tych, którzy spędzili całą młodość w polskich klubach przy zacofanym polskim szkoleniu. Teraz, gdy w czołowych klubach grają goście szkoleni na piłkarskie maszyny do zabijania od przedszkola? Spodziewałem się, że na najlepsze ligi będziemy patrzeć nie z pozycji horyzontalnej, ale wręcz z głębokiej piwnicy. Wyjątki? Ludzie jak Smolarek, wychowani poza naszymi granicami, uczeni futbolu w inny sposób, zaczynający poważny futbol zdecydowanie wcześniej. Jeśli ktoś powiedziałby mi, że wkrótce z pierwszoligowego Znicza Pruszków wyjdzie facet strzelający pięć goli w dziewięć minut w zespole mistrza Niemiec, nawet nie traciłbym czasu na pukanie się w głowę, ewentualnie poprosił o screeny z Football Managera.

A jednak, Lewandowski złamał system. Choć na wymuskanych boiskach kosztujących pewnie więcej niż budżet gminy Pruszków otaczają go w większości goście od dzieciństwa wożeni w luksusowych autokarach na mecze młodzieżowych akademii funkcjonujących lepiej niż niektórzy nasi ekstraklasowcy – on chowa ich pod poduszkę. Co więcej – nie wydaje mi się, by był to efekt jakiegoś niesamowitego talentu. Jeszcze parę sezonów temu łatwo było znaleźć kilka piłkarskich ułomności, po których dzisiaj nie ma ani śladu. Wyglądał na nieco patykowatego, na gościa, który raczej nie zrobi nic z piłką przed polem karnym, na napastnika, który żyje wyłącznie z doskonałych podań, czasami zresztą marnując również wystawione przez kolegów patelnie. Do tego jeszcze to wieczne „Lewy nie ma z kim grać w kadrze”. A jednak, facet z pośmiewiska Dortmundu (kilka tygodni temu przypominałem filmik kibiców BVB, w którym Lewandowski ma problemy z założeniem koszulki i trafieniem golarką w twarz) stał się gladiatorem. Ciężka praca, upór, chłodna głowa, skromność. Wzorcowo prowadzona kariera, ale przecież na każdym jej etapie facet walczył z całą nawałnicą przeciwności losu. Najpierw z niechęcią lokalnego giganta z Warszawy, który „miał już Arruabarrenę”, potem z kiepskim początkiem w Dortmundzie i tak dalej, aż do stawienia czoła Guardioli „mordercy dziewiątek”, jak przekonywali dziennikarze zasłuchani w wywiadach Ibrahimovicia czy Mandżukicia.

Moim zdaniem nie ma bardziej romantycznej historii w futbolu z najwyższej półki, może poza Muellerem, który latał w za dużej koszulce Bayernu po ogrodzie rodziców, a dzisiaj stanowi o sile tej drużyny. Dowód, że wciąż da się obejść ten cały system, wciąż da się wjechać z buta, nie ocierając go jeszcze z błota boisk polskiej drugiej ligi. Fantastycznie, że młode pokolenie będzie się wychowywało nie tylko na brazylijskich, hiszpańskich i francuskich napastnikach, ale i na Polaku, który w dziewięć minut strzelił pięć goli, wcześniej rozsmarowując Real w półfinale Ligi Mistrzów. Kto ma młodym rodakom pokazać, że wciąż można wskoczyć do ścisłego topu światowego futbolu niemal prosto z Warszawy czy Poznania, jeśli nie facet, który w wieku siedemnastu lat wciąż uchodził za chorowitego, łamliwego i drewnianego?

Teraz jeszcze tylko coś dużego z kadrą, i tak jak bardzo długo wzbraniałem się przed obalaniem pomników Pelego czy Maradony po tym, co wyczyniają Ronaldo i Messi, tak przy Lewandowskim nie będę miał wątpliwości. Zasłużył.

*

Kolejny dzień, kolejna płytka dyskusja w polityce. Po wczorajszej decyzji dotyczącej głosowania w sprawie kwot uchodźców rozgorzała dyskusja: powinniśmy być wierni Niemcom i innym kluczowym sojusznikom z „lepszej” części Europy, czy raczej budować duży projekt wspólnej polityki wokół Grupy Wyszehradzkiej, czyli „naszej” części Europy. Tradycyjnie już dyskusja bazowała wyłącznie na emocjach – strachem przed tym, że Wielka Europa się na nas obrazi z jednej, i mylnie rozumianą lojalnością z drugiej.

Zdziwiły mnie komentarze prawej strony, że powinniśmy twardo i bezwarunkowo stanąć za Węgrami i Czechami, z którymi przecież w ostatnich latach kilka razy było nam wybitnie nie po drodze. Zdziwiły mnie komentarze „postępowej” strony, że powinniśmy być bezwarunkowo wierni Niemcom, jako liderowi regionu, który jest kluczowym sojusznikiem.

I jednym, i drugim byłbym skłonny przyznać rację, ale niestety, zamiast logicznych argumentów mamy granie na emocjach. Wszyscy krzyczą o racji stanu, ale nikt tak naprawdę nawet nie próbuje jej definiować. Z łatwością dałbym się przekonać, że warto było głosować tak, jak nakazują Niemcy, gdyby rząd zapewnił mnie, że w zamian otrzymaliśmy szereg korzyści z wycofaniem się z gazociągu północnego na czele. Z łatwością dałbym się przekonać, że warto głosować tak, jak chciałaby większość krajów Grupy Wyszehradzkiej, gdyby opozycja przekonała mnie, że wokół tej decyzji da się zacieśnić, a na dobrą sprawę odnowić sojusz między tymi czterema państwami także w innych, kluczowych dla nas sektorach.

Niestety, nie było debaty na temat ewentualnych korzyści z jednego czy drugiego rozwiązania, a bez debaty i rząd postępował po omacku. Zamiast próbować wyciągnąć jak najwięcej od obu stron, zwodziliśmy i jednych, i drugich, finalnie stając się „ksenofobicznymi rasistami” dla jednych, i „zdradzieckimi pachołkami Niemiec” dla drugich. To polityka, nikt nie ma wątpliwości, że każdy gra na siebie, a termin „lojalność” nigdy w tych kuluarach nie istniał. To nie druga wojna i samobójstwo Telekiego, to zimne kalkulacje i tymczasowe sojusze dotyczące przyziemnych interesów.

Ale nie, u nas nie ma kultury rozmawiania o przyziemnych interesach, jest albo bezwzględne posłuszeństwo podszyte strachem, albo machanie szablą podszyte romantycznymi sentymentami.

Moim zdaniem lepiej wyszlibyśmy na zacieśnieniu grupy V4, na zintensyfikowaniu lobbingu w szeregu spraw, które dotyczą naszych wspólnych problemów, od zagrożenia ze strony Rosji, przez ten przeklęty Nordstream. Uważam, że ten niespodziewany kryzys mógł być okazją do objęcia roli lidera regionu, a nawet pokierowania polityką czterech państw w negocjacjach z zachodem. Oczywiście, dociera do mnie, że ucierpiałyby na tym interesy z państwami Bałtyckimi i Niemcami, ba, pewnie dałbym się przekonać, że jestem w błędzie, ale… nawet nie ma nikogo, kto chciałby mnie przekonywać. Nikt z rządu nie tłumaczy tej decyzji, nie przybliża motywów, nie wyjaśnia przed wyborcami swoich racji.

Chyba że wszystko odbywa się w ciszy i zwyczajnie nie doceniam pani Piotrowskiej i jej świty, za miesiąc okaże się, że Niemcy odblokowują nam Świnoujście a za dwa – że w Polsce powstaje kilkanaście baz NATO. To jednak scenariusz najbardziej wątpliwy.

Niezdecydowanie może być kapitalnym sposobem na wytargowanie wielu korzyści od obu stron. Może być też strzałem w kolano. Wydaje mi się, że przy kompletnej ciszy w sferze logicznych argumentów, właśnie dokonaliśmy tego drugiego.

JAKUB OLKIEWICZ

Fot. 12zawodnik.pl na FB

Na marginesie: na fotce widać wyraźnie – odpalaj piro, będziesz wielki!

Opublikowane 23.09.2015 14:26 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
29.10.2020

„To najmocniejsze Rangers od lat”

Dlaczego Glasgow Rangers są najmocniejsi od lat? Czemu liga jest dla kibiców priorytetem? Jak dobry jest Ianis Hagi? Gdzie są najmocniejsze strony The Gers, a gdzie słabości? Czy brak kibiców na Ibrox może pomóc Lechowi? Co musi zrobić Gerrard, by stać się klubową legendą? Rozmawiamy z Jordanem Campbellem, dziennikarzem piszącym o Rangers dla The Athletic. […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Po punkty, choć nie one są w tym przypadku najważniejsze

– Dzień dobry. Prosimy o zajęcie miejsc. Na stole na końcu sali znajdą państwo przekąski oraz ciepłe napoje, bo chyba trochę nam zjedzie. Zanim zaczniemy, jeszcze jedna prośba – prosimy nie wyrywać sobie mikrofonu. Szanowni państwo, spotkaliśmy się tu, by jeszcze raz przedyskutować nasze oczekiwania względem występów Lecha Poznań w fazie grupowej Ligi Europy. Po […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Cudu nie było: Grosicki zostaje w WBA. Kolejny podstawowy kadrowicz nie powącha boiska?

Jedna Wenta to 15 sekund, jeden Najman to… jak mrugnąć dwa razy, w każdym razie niedługo, a jeden Grosicki to 21 sekund, czyli tyle, o ile spóźniono się z przesłaniem dokumentów, by dopiąć transfer do Nottingham. Jak ustalił Tomasz Włodarczyk z Meczyki.pl – cudów nie ma, nikt nagle nie pozwoli Grosickiemu zmienić zespołu i zawodnik […]
29.10.2020
Weszło Extra
29.10.2020

„Sam Allardyce pracował trzy dni w tygodniu, a Di Canio zabierał nam telefony”

Mija już prawie osiem lat od wyjazdu Maksymiliana Stryjka z juniorów Polonii Warszawa do Sunderlandu. W barwach „Czarnych Kotów” nigdy nie udało mu się zadebiutować. Siedział na ławce w Premier League, Championship i League One, ale na boisku się nie pojawił. Jego kariera przybierała zaskakujące obroty – w 2017 roku został powołany do reprezentacji U-21 […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

„Staram się być szczery, mówić zawsze prawdę prosto w oczy”

Jaki jest Dariusz Żuraw jako trener? W dzisiejszej prasie szkoleniowiec Lecha tłumaczy, jak zarządza szatnią. – S t a r a m się być szczery, mówić zawsze p r a w d ę prosto w oczy, nikomu nie robić złudnych nadziei. Tym zawsze wygrywałem. W Lechu trudny moment nastał, kiedy objąłem drużynę po trenerze Adamie Nawałce. […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Wariat wśród wojowników. Świat według Allana McGregora

Jeśli nazwa dzisiejszego rywala Lecha Poznań naprawdę ma sugerować, że są to wojownicy, to musimy powiedzieć, że jeden z nich nosi dodatkowo łatkę wariata. Dziś ma już 38 lat, ale nadal nie potrafi pozbyć się opinii „enfant terrible” w drużynie z Ibrox. Jeszcze w zeszłym roku krzyczano o nim „serial offender”, co w wolnym tłumaczeniu […]
29.10.2020
Weszło
28.10.2020

Hattrick, którego nie było. Sztuka przegrywu im. AlVARo Moraty

Przeciwnicy VAR-u są dziś gatunkiem niemal nieistniejącym, ale czujemy, że po dzisiejszym wieczorze ich populacja wzrośnie przynajmniej o jedną osobę. Będzie nią Alvaro Morata, który zamiast skompletować hattricka w Lidze Mistrzów przeciwko Barcelonie, trzykrotnie był bramek pozbawiany, po konsultacji sędziego z wozem. W pewnym momencie zaczęliśmy już nawet obawiać się o stan psychiki napastnika Juventusu. […]
28.10.2020
Hiszpania
28.10.2020

Niedociągnięcia są, ale Barcelona wreszcie wygląda przekonująco

Wiatr zmian w Katalonii jest doskonale wyczuwalny. Dymisja Josepa Marii Bartomeu to oczywiście wiadomość miesiąca niezależnie od tego, jak ułożyłyby się losy niedawnego El Clasico oraz meczu z Juventusem. Ale za odejściem znienawidzonego prezydenta klubu idzie coś więcej. Barcelona jeszcze nie zawsze, jeszcze nie w każdym meczu, ale coraz częściej zaczyna wyglądać jak drużyna. Dzisiaj […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Zaczęło się spokojnie, a potem pojawił się Rashford. Manchester United miażdży RB Lipsk

Trzeba przyznać, że nie zanosiło się w tym meczu na pogrom. Spotkanie Manchesteru United z RB Lipsk długo toczyło się w spokojnym, fragmentami wręcz sennym tempie. A potem na boisku pojawił się Marcus Rashford i zafundował defensorom niemieckiej ekipy bardzo bolesne przebudzenie. Angielski napastnik kolejny raz został bohaterem „Czerwonych Diabłów” w Champions League i swoim […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Kolejny mecz Lecha w pucharach i inne atrakcje – czwartek z Weszło.FM

Lech Poznań przystępuje do kolejnej rywalizacji w Lidze Europy, więc ten temat zdominuje nasz poranek. Ponadto – w „Dwójce bez Sternika” także echa środowej Ligi Mistrzów. W naszej porannej audycji usłyszycie Maję Strzelczyk i Wojtka Pielę. O 10:00 antenę przejmą tematy olimpijskie. Dariusz Urbanowicz zaprosi na „Kierunek Tokio”. W południe na antenie WeszłoFM – „Stacja […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

PSG ma komplet oczek, Basaksehir poczucie, że było blisko. Czyli Turcy by się zamienili

Mimo porażki w pierwszym meczu, PSG było murowanym faworytem starcia z Basaksehirem. Turcy też polegli w premierowej kolejce, a na dodatek musieli mierzyć się z jednym z najgroźniejszych ataków świata. Tylko, że dzisiaj Neymar, Mbappe i Di Maria byli groźni niczym pies Bolca w “Chłopaki nie płaczą”. Nie można jednak całego meczu sprowadzić tylko do […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Starcie „kanapkowych osiłków” dla Lechii

Wisła Kraków i Lechia Gdańsk mogły do tej pory uchodzić za takich szkolnych osiłków, którzy znęcają się tylko nad słabszymi. I jedni, i drudzy ogrywali beniaminków, ale gdy przyszło mierzyć się z kimś silniejszym, był często kłopot, żeby ugrać choćby punkt. No i dzisiaj mieliśmy okazję sprawdzić, kto ma trochę więcej krzepy i jednak potrafi […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Jeremy Wisten. Cierpienie w ciszy

„Nie znoście cierpienia w ciszy, porozmawiajcie z ludźmi, kiedy czujecie się ze sobą źle”. Te słowa idealnie oddają nastrój, jaki towarzyszy po śmierci 17-letniego Jeremy’ego Wistena, byłego piłkarza akademii Manchesteru City. Nastolatek odbiera sobie życie. Dlaczego? Nie radzi sobie z marzeniami, które legły w gruzach. Gonił za marzeniem, napotkał problemy, miał przecież wsparcie rodziny. Dlaczego […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Prokuratura przedstawia zarzuty. Czarne chmury nad Cezarym Kucharskim

Wrze w sprawie Cezarego Kucharskiego. Czarne chmury zbierają się nad jego głową. Wczoraj zatrzymanie, zdjęcie z charakterystycznym czarnym paskiem na oczach, dzisiaj komunikat Prokuratory Regionalnej, przedstawiający bardzo konkretne zarzuty wobec byłego piłkarza i menadżera. A wszystko wokół sprawy konfliktu z Robertem Lewandowskim. Wczoraj szeroko pisaliśmy o regularnej wojnie między Cezarym Kucharskim a kapitanem reprezentacji Polski, […]
28.10.2020
Anglia
28.10.2020

Ilu zawodników na jedną pozycję powinien mieć wielki klub?

Rzadko kiedy w historii futbolu możemy bez trudu odnaleźć tak wyraźny punkt przełomowy. Często jakieś zmiany, wzloty jednych drużyn, upadki drugich, to skomplikowane i długotrwałe procesy. Z Virgilem van Dijkiem w Liverpoolu jest zupełnie inaczej. Dopóki go w Liverpoolu nie było, Juergen Klopp biegał od linii do linii wściekając się na niefrasobliwość linii defensywnej. Odkąd […]
28.10.2020
Weszło
28.10.2020

Sędzia czy obrona Tychów – nie wiemy, kto był dzisiaj gorszy

Całkiem ciekawy mecz pierwszej ligi na liście rzeczy, których spodziewaliśmy się w środę o godz. 13, stał gdzieś pomiędzy hiszpańską inkwizycją i zwycięstwem Marcina Najmana przez nokaut. A jednak, w erze wirusowej jest to możliwe, bo przecież kiedyś trzeba nadrabiać zaległości. Dzisiaj nadrabiali je piłkarze Radomiaka i GKS-u Tychy. Widowisko było całkiem niezłe, ale jak […]
28.10.2020
Hiszpania
28.10.2020

Wszystkie grzechy Bartomeu. Dlaczego prezydent Barcelony musiał odejść?

Nieudolność działań na rynku transferowym, zadłużenie klubu, konflikt z największymi gwiazdami, afera związana z działalnością w mediach społecznościowych, oskarżenia o korupcję. To tylko część z zarzutów stawianych Josepowi Marii Bartomeu przez fanów Barcelony. Prezydent katalońskiego klubu wczoraj ostatecznie podał się do dymisji. A kibice mogli sobie jedynie powiedzieć: nareszcie! ***** Od dłuższego czasu fani Barcelony […]
28.10.2020
Blogi i felietony
28.10.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Wczoraj na Weszło ukazał się artykuł o skandalicznym zachowaniu rodziców podczas meczu 14-letnich chłopaków z Ząbkovii. Jak zwykle swoje musiał wysłuchać sędzia (ślepak jebany), ale także i zawodnicy (włóż mu, kurwa, tę nogę). W tym wypadku w roli wymagających nauczycieli wystąpili rodzice, ale raz na jakiś czas piłkarski internet żyje też najróżniejszymi wypowiedziami trenerów. Od […]
28.10.2020