Złota klatka stała się za ciasna. Konoplanka nareszcie w poważnej lidze

redakcja

Autor:redakcja

10 lipca 2015, 11:36 • 3 min czytania

Reklama
Złota klatka stała się za ciasna. Konoplanka nareszcie w poważnej lidze

Cała saga transferowa trwała od wielu, wielu lat. Łączono go niemal z każdym poważniejszym klubem. We wszystkich okienkach transferowych to nazwisko było jednym z najczęściej powtarzanych. Ale właściciel Dnipro nie chciał go puścić. Regularnie obsypywał go fortuną. Zamknął w złotej klatce, by samemu napawać się jego dryblingami. Klatka jednak zrobiła się za ciasna. W tym okienku Jewhen Konoplanka wreszcie z niej wyfrunął. I wylądował na cztery lata na Estadio Sanchez Pizjuan. 

Reklama

To znaczy – oficjalnie na cztery lata. Bo Sevilla to dla piłkarzy o takich możliwościach jedynie międzylądowanie. Przystanek do szlifowania wyłowionych przez Monchiego diamentów. Już Juande Ramos – zanim cenienie Konoplanki było modne – zapowiadał, że chłopak jest wart 50 milionów i nie oddadzą go za żadne grosze. Igor Kołomyjski, oligarcha rządzący Dnipro, tak właśnie postąpił. Machał jedynie ręką na wszelkie próby wydarcia Jewhena z Dnipropietrowska. A prób była cała masa. Tylko w ostatnich miesiącach o Konoplankę dobijały się Liverpool, Tottenham, Stoke, West Ham, Besiktas, Inter i Atletico. Ci ostatni byli zresztą najkonkretniejsi – jedna ze stron piszących o Dnipro ogłosiła już nawet odejście piłkarza, a kibice „Rojiblancos” zaczęli dopytywać o koszulki z nazwiskiem nowego ulubieńca.

kono2

Nikt jednak nie wiedział, gdzie podziewa się sam zainteresowany. Jednego dnia pisano, że dogadał się z Tottenhamem, drugiego – dla pozornego uwiarygodnienia tych informacji – Monchi dementował, że wcale nie są zainteresowani Ukraińcem. – Nie myślimy o Konoplance – mówił dyrektor Sevilli, prowadząc w tym czasie twarde negocjacje z zawodnikiem i jego ojcem. Z Dnipro dogadać się nie musiał, bo Konoplanka po sezonie stał się wolnym zawodnikiem. Ten w końcu – ku zdumieniu Atletico – przyleciał do Sevilli, obskoczył testy medyczne, podpisał kontrakt i przymierzył nową koszulkę. Konoplanka senior w dyplomację się jednak nie bawił: – Na razie na to za wcześnie, skupiamy się na Sevilli, ale celem Jewhena jest gra w Barcelonie – stwierdził pan Oleg i szybko doczekał się riposty Monchiego: – Gdybym był ukraińskim piłkarzem, mógłbym chcieć grać w Barcelonie. Nie martwią mnie te słowa. Dla mnie Sevilla jest najlepsza na świecie.

To oczywiście przesada, nawet nie ma sensu przerzucać się argumentami. Jedno natomiast trzeba Andaluzyjczykom oddać – dzięki ostatnim sukcesom i fenomenalnej pracy Monchiego ten zespół chyba na stałe wyrwał się z europejskiej klasy średniej do elity złożonej z kilkunastu (?) klubów. Sevilla to dziś magnes. Tylko w tym okienku zaklepali Nzonziego, Kakutę, Escudero, Konoplankę, Krohn-Dehliego czy Ramiego, a kolejni gracze ustawiają się już w kolejce. John Guidetti, okrzyknięty w Szwecji, nowym Zlatanem, stwierdził nawet, że Sevilla to niewiarygodna drużyna, a on sam… jest przecież tani jak cheeseburger. Wiedział chłopak, co mówi. Akurat na Sanchez Pizjuan potrafią z takich cheeseburgerów przyrządzić wyśmienitą ucztę.

Reklama

Najnowsze

Reklama

La Liga

Reklama
La Liga

Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”

Maciej Piętak
0
Cancelo pochwalił kolegę z Barcelony. „Jest duszą zespołu”
La Liga

Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki

Mikołaj Duda
14
Sprytny pomysł Szczęsnego. Użył kolegi przy zażywaniu używki
La Liga

Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”

Maciej Piętak
1
Vinicius Junior podjął decyzję. „To klub moich marzeń”