Miała być jazda bez trzymanki, nie puścili nawet kierownicy

Piotr Tomasik

21 czerwca 2015, 02:14 • 2 min czytania

Miała być jazda bez trzymanki, nie puścili nawet kierownicy

Pytanie wieczoru brzmiało: ile? Ile dziś z Jamajką wygrają Argentyńczycy, a ile bramek będzie autorstwa Leo Messiego? Okazuje się, że kolejno jedna i zero. Czarodziej z Barcelony w dniu swojego setnego występu ani nie zrobił show, ani nie przygotowali go z tej okazji jego koledzy.

Reklama

Wszystko rzecz jasna przebiegło pod dyktando Argentyny. Messi i spółka wyszli na boisku, a następnie narzucili tempo. Kontrola wydarzeń, posiadanie piłki, trzymanie rywala na dystans i niedopuszczanie go pod bramkę, dochodzenie do sytuacji… Rzecz jednak w tym, że tak można było zagrać z rywalem delikatnie gorszym, nie z Jamajką. Spodziewaliśmy się jazdy bez trzymanki, a podopieczni Gerardo Martino nie puścili kierownicy nawet na moment.

– Brakowało w tej sytuacji jednego zawodnika – oznajmił w drugiej połowie komentator, gdy Argentyńczycy po raz kolejny nie potrafili postawić kropki nad „i”. Jeśli nie brakowało im tego ostatniego podania, to brakowało dostawienia nogi. A tak w ofensywie, mimo absencji Sergio Aguero, grał przecież nie byle kto – Pastore, Di Maria, Messi, Higuain i wchodzący z ławki Tevez.

Reklama

Z tego kwartetu jako jedyny nie zszedł przed czasem przybysz z Barcelony. Do samego końca miał szansę, by setny występ w kadrze uczcić golem, no i swojej reprezentacji dać coś więcej. Nic z tego nie wyszło. Argentyna od 10. minuty prowadziła 1:0 i, choć realne zagrożenie ze strony rywala nie istniało, nie mogła być w pełni pewna wygranej.

Tak, ten jeden gol Higuaina to było dziś wszystko. Pomimo, że napastnik Napoli przerzucił piłkę nad bramkarzem na poprzeczkę i co chwila minimalnie się mylił, że Di Maria przebiegł z piłką ponad pół boiska i dał się zatrzymać przed linią bramkową, a jego strzał w drugiej połowie odbił się od poprzeczki, że lob Messiego został w ostatniej chwili zatrzymany…

Dwayne Miller. Warto wspomnieć dziś imię i nazwisko tego, który tym Argentyńczykom starał się przeciwstawić. Bramkarz z drugiej ligi szwedzkiej puścił tylko jeden strzał, tak jak z Urugwajem i Paragwajem. Jamajczycy debiutowali w turnieju, ale złego wrażenia po sobie nie zostawiają. Ot, waleczni chłopcy, którzy się nie poddają, choć czysto piłkarsko na trochę innej półce. Co jednak przeżyli – to ich. Fame musi być.

Argentyna? Cóż, wciąż jest daleka od tego, by swoją grą kogokolwiek porwać. Z grupy wychodzi zasłużenie, ale nie wygląda na zespół, który pewnym krokiem miałby za moment wejść do finału.

Najnowsze

La Liga

Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”

Mikołaj Duda
0
Ter Stegen zabrał głos po kontuzji. „To dla mnie wyjątkowo trudne”
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama