Siedem lat temu odszedł Adam Ledwoń

redakcja

Autor:redakcja

11 czerwca 2015, 11:05 • 2 min czytania

Wszyscy interesują się mistrzostwami Europy w Austrii i Szwajcarii. Portugalia wygrywa z Czechami, Helweci dają ciała z Turcją. Następnego dnia Polacy mieli grać z Austrią, ale Adam Ledwoń – były reprezentant Polski, legenda GKS-u Katowice i wielu austriackich klubów – tego meczu nie doczekał. Zaledwie kilka dni wcześniej gościł w studio telewizji Polsat. Równo siedem lat temu odebrał sobie życie.

Siedem lat temu odszedł Adam Ledwoń
Reklama

Problemy osobiste, alkohol. W tamtym czasie, mając 34 lata, miał kontrakt w drugiej lidze austriackiej. Ponoć miał zarabiać godnie, nawet lepiej niż w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jego znajomi podkreślali, że potrafił podejmować trudne  decyzje pod wpływem chwilowego impulsu. Podobnie miało być z odebraniem sobie życia. W jego domu od kilku dni trwała impreza. W momencie, kiedy został sam, zadzwonił do jednego ze znajomych.

– Zgubiłem telefon, więc nie dzwoń na komórkę. Mariola odeszła, idę się wieszać… – miał powiedzieć. Wszyscy myśleli, że to żart. Że to jeden z miliona mniej lub bardziej śmiesznych numerów, które wykręcał w szatni, na boisku, ale i w życiu prywatnym. Tym razem, być może jeden jedyny raz, nie żartował.

Reklama

O tragedii jako pierwszy dowiedział się pracownik klubu z Klagenfurtu. Ci, zaniepokojeni jego absencją na treningach, chcieli zobaczyć o co chodzi. Potem wieść trafiła także do zszokowanych, polskich dziennikarzy. Najgorsze wieści Mateusz Borek przekazał podczas studia dotyczącego meczu Szwajcarii z Turcją.

Kibice zapamiętali go jako nieustępliwego, nie przebierającego w środkach, chwilami brutalnego, ale zawsze szalenie ambitnego. Cześć jego pamięci.

Najnowsze

Ekstraklasa

Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery

Jakub Radomski
17
Haditaghi wydał na spłatę długów więcej, niż Dobrzycki na transfery
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama