post Avatar

Opublikowane 23.04.2015 16:05 przez

redakcja

Dwanaście lat. Tyle kibice Juventusu musieli czekać, by ponownie zobaczyć swoją drużynę w półfinale Ligi Mistrzów. W międzyczasie ich klub przeżył gehennę związaną ze zrzuceniem do Serie B, a potem kolejną, która była efektem tragicznego zarządzania klubem. Dwa siódme miejsca z rzędu, nietrafione transfery, seria poniżeń zarówno na włoskich, jak i europejskich boiskach. W 2011 roku nikt w Turynie nie liczył na to, że Juventus zdoła szybko nawiązać do swoich lat świetności. Tymczasem w tej chwili Bianconeri pewnie kroczą po czwarte mistrzostwo kraju z rzędu i pierwszy raz od ponad dekady znaleźli się w gronie czterech najlepszych drużyn Europy. I wygląda na to, że nie jest to ich ostatnie słowo.

Cztery lata temu Bianconeri znajdowali się na piłkarskim dnie. Drugi sezon z rzędu zakończyli na żenującej, biorąc pod uwagę ambicje klubu, siódmej pozycji w tabeli. Przez Turyn przewinęli się trenerzy w najlepszym wypadku przeciętni. Ciro Ferrara, Alberto Zaccheroni i Luigi Delneri poprowadzili Juventus w odmęty piłkarskiego dna, w którym porażki z Lecce, Bologną i Bari stały się czymś normalnym. Nawet porażka na własnym stadionie 1:4 z Parmą nie wzbudzała szoku. Ot, kolejny mecz, kolejna wpadka. Tak prezentowała się wówczas turyńska rzeczywistość.

Image and video hosting by TinyPic

Wielki wkład w ten festiwal żenady miał także Alessio Secco, człowiek odpowiedzialny w tamtym czasie za transfery Bianconerich. To on wydał 27 milionów na Diego, 25 baniek na Felipe Melo, 23 miliony na Amauriego, a za Christiana Poulsena, Tiago, Vincenzo Iaquintę, Momo Sissoko, Sergio Almirona i Jorge Andrade zapłacił łącznie blisko 70 milionów euro. Juventus stał się klubem pozbawionym pomysłu na rozwój, co sezon zmieniał się trener, co roku ściągano przepłacanych piłkarzy i typowy piłkarski szrot. Z sezonu na sezon Bianconeri grali coraz gorzej, a wspomnienie o biegających na lewej obronie Cristiano Molinaro i Paolo De Ceglie do dziś nawiedza koszmary kibiców Juve.

Image and video hosting by TinyPic

Wtedy do Turynu powrócił, tym razem w roli trenera, Antonio Conte. Początkowo nie zostało to zbyt dobrze przyjęte – wiele osób uznało to za żenującą próbę naśladowania na siłę Barcelony, w której triumfy święcił Pep Guardiola. Był to o tyle ryzykowny ruch, że wcześniej zawiódł w tej roli na całej lini jeden z byłych piłkarzy Juventusu, Ciro Ferrara, a sam Conte nie mógł pochwalić się wielkimi sukcesami. O ile nieźle radził sobie w Serie B ze Sieną i Bari, o tyle kompletnie nie poradził sobie w Atalancie, którą opuścił, gdy klub z Bergamo zajmował przedostatnie miejsce w tabeli.

Wbrew obawom, Conte okazał się najlepszym, co mogło wówczas spotkać Bianconerich. Przywrócił piłkarzom Starej Damy pewność siebie i przypomniał im co to znaczy nosić koszulkę w biało-czarne pasy. Juventus imponował na boisku ambicją, jego piłkarze – wcześniej apatyczni i zagubieni – stali się wojownikami walczącymi o każdą piłkę i każdy centymetr boiska. Bianconeri znów odpowiadali opisowi słynnego Emilio Butragueno: – Juve to zawsze będzie Juve. To jedna z tych kilku drużyn na świecie, które mają wrodzoną mentalność zwycięzców. Juventus po raz pierwszy od lat stał się drużyną do zwyciężania, a jego stadion zamienił się w twierdzę nie do zdobycia. Trzy mistrzostwa Włoch z rzędu, rekordowe 102 punkty zdobyte w jednym sezonie Serie A, 49 meczów z rzędu bez porażki. Z obiektu drwin, Juventus zamienił się we włoskiego hegemona.

Image and video hosting by TinyPic

Choć Conte miał niewątpliwy wkład w te sukcesy, to nie można zapominać o człowieku, który działa w cieniu trenerów. Beppe Marotta to prawdziwy architekt obecnego Juventusu. Włoch uzdrowił klubowe finanse, jednak przede wszystkim niewielkim kosztem zdołał zapewnić trenerom skład zdolny do walki na wszystkich frontach. Lista jego transferowych majstersztyków jest długa, jednak najbardziej imponuje to, jak niewiele Bianconeri wydali na stworzenie jeden za najlepszych środków pomocy na świecie. Andrea Pirlo i Paul Pogba trafili do Turynu na zasadzie wolnego transferu, Claudio Marchisio jest wychowankiem klubu, a Arturo Vidal kosztował śmieszne 12.5m euro. Koszt pierwszej jedenastki, która wybiegła na boisko w Monaco to zaledwie 70 milionów euro, plus ściągnięty ponad trzynaście lat temu Gianluigi Buffon – jednak ciężko koszt jego transferu sprzed ponad dekady brać pod uwagę. Inne drużyny z czołówki taką kwotę wydają czasem na jednego piłkarza. Pirlo, Pogba, Vidal, Barzagli, Morata i Lichtsteiner kosztowali Juventus mniej niż PSG wyłożyło za Davida Luiza.

W Turynie kasą się nie szasta. Jeśli już jest ona wydawana, to raczej na inwestycje – takie jak własny stadion, czy powstający wokół niego kompleks rozrywkowy. Czasem może wydawać się, że Marotta ma węża w kieszeni, wiele osób oskarża go o to, że nie potrafi ściągnąć do klubu żadnej gwiazdy, jednak to część projektu, który cztery lata temu rozpoczęto w Turynie. Tak prezentuje się uzdrawianie finansów w wykonaniu Marotty:

Image and video hosting by TinyPic

Roczna strata klubu w ciągu 4 lat zmalała z 95 milionów euro do 6.7 miliona, mimo tego, że pensje piłkarzy wzrosły w tym czasie o 40%. Poprawa widoczna jak na dłoni, jeśli ktoś szuka przykładu modelowego zarządzania finansami klubu do swojej pracy naukowej, to trudno o lepszy, niż ten Juventusu. Wzrost przychodów, wzrost piłkarskiej jakości, a wszystko to bez sprzedawania kluczowych ogniw zespołu.

Jednak jeszcze kilka miesięcy temu sytuacja w Turynie nie wyglądała różowo. Z klubu nagle odszedł Antonio Conte, a jego miejsce zajął Massimiliano Allegri. Dla wielu – nieudacznik z Milanu. Kibice wieścili powrót czasów sprzed ery Conte, wielu z nich protestowało wobec decyzji klubu. – Pamiętam, że gdy 15 lipca wjeżdżaliśmy do Vinovo z Agnellim i Allegrim, nasz samochód był kopany i obrzucany przedmiotami, wspomina Marotta. Cóż, trudno się było im dziwić – Juventus opuszczał trener zwycięzca, który stworzył Juventus, z którego w końcu znów mogli być dumni, a w jego miejsce przychodził zwolniony z Milanu Allegri. Trudno było być wówczas optymistą.

Tymczasem wbrew obawom Allegri okazał się doskonałym wyborem. Nie przekreślił tego, co stworzył Conte, nie przeprowadził w klubie rewolucji. Zamiast tego postawił na ewolucję i rozwijał to, co zastał w klubie. Nie porzucił ustawienia 3-5-2, które dało Starej Damie trzy mistrzostwa z rzędu, jednak dołożył do niego równie skuteczne 4-3-1-2. Efekty jego pracy przekroczyły oczekiwania nawet największych optymistów – Juventus ma w tej chwili praktycznie zapewnione kolejne Scudetto, zagra w finale Pucharu Włoch. Przede wszystkim jednak zdołał po raz pierwszy od dwunastu lat dojść do półfinału Ligi Mistrzów.

Image and video hosting by TinyPic

Imponująco prezentuje się zwłaszcza defensywa Juventusu. Od 9 marca piłkarze Allegriego rozegrali dziesięć spotkań i stracili w niech zaledwie jedną bramkę, w meczu z Parmą, w którym wystąpiło kilku rezerwowych piłkarzy. W Lidze Mistrzów nie stracili gola od ponad 340 minut, zresztą była to jedyna bramka wpuszczona w tych rozgrywkach przez Buffona w ostatnich sześciu meczach. W Serie A stracili łącznie 15 bramek, co oznacza, że średnio wpuszczają 0,48 bramki na  mecz. Pod tym względem Bianconeri ustępują w czołowych ligach tylko Bayernowi Monachium, który traci 0,44 gola na mecz. Bonucci, Barzagli i Chiellini stworzyli przed bramką Juventusu mur, który udaje się sforsować tylko nielicznym. A nawet, gdy to się uda, to i tak trzeba jeszcze potem pokonać Buffona. Można powiedzieć, że – zwłaszcza w Lidze Mistrzów – Włosi grają zgodnie z maksymą słynnego dziennikarza, Gianniego Brery, który powiedział kiedyś, że perfekcyjny mecz kończy się wynikiem 0:0.

Można powiedzieć, że Stara Dama przeszła w ostatnich latach porządny lifting i znów prezentuje się tak, jak dekadę temu. Juventus znów posiada piłkarzy, którzy na swoich pozycjach są czołówką europejskiej piłki. Bonucci, Marchisio, Vidal i Tevez poradziliby sobie chyba w każdym klubie, o Paula Pogbę latem zabijać się będzie pół Europy. Kilka lat temu taki scenariusz byłby niewyobrażalny – gdy klub przejmował Antonio Conte, celem Bianconerich było zdobycie mistrzostwa Włoch dopiero w trzecim sezonie.

Image and video hosting by TinyPic

Naturalnie Juventus wciąż odstaje od najlepszych klubów Europy, zarówno personalnie, jak i finansowo. Trudno nie mieć wrażenia, że spory udział w dotarciu do półfinału Ligi Mistrzów miało szczęśliwe losowanie. Bianconeri to wciąż klub na dorobku, który nie ściąga gwiazd, a skupia się na tym, by samemu je kreować. Widać zresztą, że celem transferowych ruchów nie jest wygrywanie ‘tu i teraz’, a budowanie drużyny, która odpali w pełni za dwa, trzy lata. Stąd transfery Moraty, Pereyry, czy rewelacyjnego młodego obrońcy Empoli, Daniele Ruganiego.

Potrójna korona Juventusu w tym sezonie pozostaje w sferze marzeń i, poza wyjątkowo optymistycznymi kibicami Starej Damy, chyba nikt w nią nie wierzy. Faworytami do wygrania Ligi Mistrzów jest pozostała trójka półfinalistów i trudno oczekiwać, by Włosi awansowali do finału. Nie zmienia to faktu, że Bianconeri przeszli niesamowitą metamorfozę. Z klubu, który w Lidze Europy nie radził sobie z Lechem Poznań i kompletnie zawodził w Serie A stali się lokalnym hegemonem, zdolnym do wygrywania z czołowymi drużynami Europy.

I kto wie… być może to jeszcze nie koniec ich europejskiej przygody?

Michał Borkowski


Opublikowane 23.04.2015 16:05 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
30.10.2020

„Obracam się, a chłopak jest bez zębów”, czyli pseudokibice biją 16-letnich piłkarzy

Na peryferiach polskiego futbolu znów stało się coś, co w cywilizowanym świecie dziać się nie powinno. Ostatnio pisaliśmy, że podczas jednego z meczów piłki młodzieżowej ofiarą słownej agresji rodziców padł sędzia. Cóż, teraz był on jedynie obserwatorem, natomiast rodzice przybrali rolę ekipy ratunkowej. Samo zdarzenie zaś nie skończyło się na groźbach, bo na miejscu znaleźli […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Orbiterki dla torunian, ułamek długu Barcelony czy premia za Ligę Mistrzów?

Piłka mimo trudności kręci się nadal po murawach Europy. Rozgrywki trwają, chociaż nie ma publiczności. Tempa nie zwalnia także rosnąca kumulacja w Eurojakcpot, gdzie możecie zgarnąć naprawdę sympatyczne pieniądze. Tym razem do wygrania jest nawet 100 milionów złotych! Uznaliśmy, że spróbujemy wam pomóc wyobrazić sobie skalę takiej góry kasy. A więc przyłóżmy do niej miary. […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Sebastian Kowalczyk vs liczby. Nierówna walka

Sebastian Kowalczyk na razie nie odczuł tego, że kilka tygodni temu stracił status młodzieżowca. To będzie trudny sezon dla piłkarzy z rocznika 1998, najdobitniejszym przykładem Kamil Wojtkowski, który po rozstaniu z Wisłą Kraków, wciąż nie znalazł zatrudnienia, ale akurat zawodnik Pogoni wciąż cieszy się kredytem zaufania. Zastanawiamy się jednak, jak dużo jeszcze go zostało, bowiem […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

PRASA. Kluby czekają zbyt długo na wyniki testów. Sprawdzają więc testy kasetkowe

– Kilka klubów ekstraklasy wpadło na inny pomysł. Od mniej więcej dwóch, trzech tygodni sprawdzają one swoich zawodników i trenerów testami kasetkowymi. Robią to na własną rękę i dla własnych potrzeb. Polegają one na pobraniu krwi (najczęściej z palca, dopuszcza się również pobranie z żyły) i jego wyniki są znane już po 20 minutach. Producenci […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

Pedro, wracaj szybko!

O tym, że Pedro Tiba bardzo dużo znaczy dla Lecha, doskonale wiemy, nikogo nie trzeba przekonywać. W meczu z Rangersami widzieliśmy to jednak aż za dobrze. Bez niego druga linia „Kolejorza” funkcjonowała na zupełnie innych zasadach. A mówiąc wprost – była zwykłą drugą linią polskiego klubu, czyli bardziej do przeszkadzania niż grania z rozmachem. W […]
30.10.2020
Weszło
30.10.2020

„Podpisałem kontrakt pięć minut przed końcem okienka. Nie wiem, gdzie potem był problem”

– Dokumenty podpisałem na pięć minut przed końcem okienka i nie wiem, kto ten problem zrobił. Ale nie chcę nikogo za to winić. Tak musiało być. Podkreślę: od samego początku nie było tak, że ja bardzo chciałem odejść z West Bromwich Albion. Wiedział o tym i trener, i dyrektor sportowy. Znam swoją wartość. Nie powiedziałem […]
30.10.2020
Weszło FM
29.10.2020

Piątek, piąteczek, piątunio z WeszłoFM

Piątek rozpoczniemy od „Dwójki bez sternika”. O poranku przywitają Was Wojciech Piela i Michał Łopaciński. Audycję zdominuje mecz Rangers – Lech w Lidze Europy, a nasi prowadzący porozmawiają o tym z wyjątkowymi gośćmi. O 10 „Kierunek Tokio”. Do swojego programu Dariusz Urbanowicz zaprosił mistrza olimpijskiego w Judo, Pawła Nastulę. Dwie godziny później spotkacie się z […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Przyzwoicie, ale bez błysku. Noty po Rangersach

Nie będzie pojazdu w notach. Nie będziemy pisać, że ten grał beznadziejnie, tamten się nie nadaje, a jeszcze inny powinien zmienić zawód. Byłyby to oczywiste kłamstwa, bo Lech zagrał przyzwoicie, ale właśnie… Przyzwoitość na tym poziomie to za mało. Zabrakło czegoś ekstra, zdecydowanie. Lecimy z cenzurkami, skala 1-10. Filip Bednarek 5 Gdyby nie jeden strzał […]
29.10.2020
Blogi i felietony
29.10.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Jeden z tytułów w starej „Piłce Nożnej”, kiedy trzęsła światem, a mi jej artykuły wcinały się głęboko w korę mózgową, brzmiał: „POLACY – MISTRZOWIE ŚWIATA GRY GODZINNEJ”. Kwintesencja polskiej gdybologii, odpowiednio podkręcona jeszcze przez bodajże Janusza Atlasa. Nawet nie „gdyby nie słupek, gdyby nie poprzeczka”, a gdyby mecz trwał godzinę, bo tyle, moi drodzy, graliśmy […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Morelos, przestań mi polskie kluby prześladować!

Alfredo Morelos. Cholerny Alfredo Morelos. Co ci te biedne polskie kluby zrobiły, że jesteś wobec nich tak bezlitosny? Że tak bardzo nie masz dla nich serca. Mógłbyś być altruistą, przyjacielem narodu, super fajnym nieskutecznym napastnikiem z rozregulowanym celownikiem, który muchy by nie skrzywdził, a co dopiero ekipy znad Wisły. Ale nie, ty nie chcesz się […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Znów o klasę gorsi

Rok temu wyrzucił z pucharów Legię Warszawa. Dziś zabrał choćby punkt Lechowi Poznań w fazie grupowej Ligi Europy. Morelos raczej nie będzie mile widziany na plaży w Sopocie, gdy zechce mu się wpaść na wakacje nad polskie morze. Starcie Kolejorza z Rangersami nie było tak rockandrollowe jak spotkanie z Benficą. Dzisiaj oglądaliśmy raczej obustronnego bluesa. […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

LIVE: Lech z drugą porażką. W Glasgow nie oddał celnego strzału

Pierwsze koty za płoty – Lech już wie, z czym się te Ligę Europy je. To co, teraz czas na pierwszą wygraną? No dobra, aż tak wiele nie wymagamy, bo wiadomo, że „Kolejorz” ma dzisiaj utrudnione zadanie. Brak Pedro Tiby i Jakuba Kamińskiego nie wróży niczego dobrego, ale… nie takie rzeczy się ze szwagrem robiło. […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Udawanie psa, groźby, taniec w gaciach – piłkarze, których przerósł internet

William Remy dołączył do elitarnego grona piłkarzy, którzy odwalili jakiś przypał w mediach społecznościowych. Generalnie z social-mediów można korzystać na tyle sprytnie, by zdobyć sobie poklask tłumów. Ale niestety część zawodników na Facebooku czy Instagramie działa tak, jakby nie zdawali sobie sprawy z siły rażenia tych narzędzi. Złośliwi powiedzą, że to tylko zwierciadło, w którym […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

„Byłem już na testach w Celticu, gdy do sprawy włączył się prezydent Rangersów”

– Na pewno atutem Rangersów jest to, że w lidze mogą sobie pozwalać na rotowanie składem, a i tak wygrywają. Ostatnio dali odpocząć paru ważnym zawodnikom w starciu z Livingston i zdobyli trzy punkty. Lech z Cracovią zrobił tak samo i punkty stracił. Rangersi spokojnie mogą pożonglować jedenastką, nawet jeśli grają w trybie czwartek – […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Ile warty jest spokój Lewandowskiego? Według Kucharskiego 20 milionów euro

Kolejny dzień, kolejna odsłona wojenki pomiędzy Robertem Lewandowskim a Cezarym Kucharskim. Choć trzeba przyznać, że słowo „wojenka”, kojarzące się raczej ze słownymi przepychankami na łamach prasy, staje się w tym przypadku coraz mniej adekwatne. Przypomnijmy, że doszło już do zatrzymania byłego agenta Lewandowskiego przez funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji i przeszukania, a wczoraj Prokuratura Regionalna przedstawiła […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

„Gdy Celtic wyda 5 funtów, my wydamy 10”. Co doprowadziło do upadku Rangersów

Jeszcze w 2008 roku grali w finale Pucharu UEFA, w latach 2009 – 2011 zdobyli trzy mistrzostwa z rzędu. Tymczasem sezon 2012/2013 rozpoczęli na czwartym poziomie rozgrywkowym. Mowa oczywiście o Rangers FC, którzy są nie tylko najbardziej utytułowanym klubem w Szkocji, ale również w Europie. Jasne, że mistrzostwo Szkocji nie waży tyle co np. mistrzostwo […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

CSKA Sofia. Przez bankructwo do fazy grupowej Ligi Europy

Losy CSKA Sofia są niezwykle burzliwe. Począwszy od czasów komunistycznego prosperity pod czujnym okiem armii, po przemiany ustrojowe i ciągłe roszady w strukturze właścicielskiej, które ostatecznie spowodowały bankructwo klubu i degradację do trzeciej ligi. Kilka lat temu drużyna ze stolicy Bułgarii za sprawą wykupienia licencji od Litexu Łowecz powróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej. W tym sezonie po 10 […]
29.10.2020
Weszło
29.10.2020

Kim jest Szymon Czyż, który wczoraj zadebiutował w Lidze Mistrzów?

Kolejny Polak zadebiutował wczoraj w Lidze Mistrzów. Dziewiętnastoletni Szymon Czyż dostał blisko pół godziny w barwach Lazio Rzym. Nie da się ukryć – Czyż wyskoczył trochę sensacyjnie, od razu debiutując na tak dużej scenie. Jak do tego doszło? Kim jest? Czy ma szansę sprawić, by wczorajszy mecz nie był tylko epizodem, a początkiem czegoś fajnego […]
29.10.2020