To będzie piłkarska wojna. Wojna planów taktycznych, wojna nietuzinkowych osobowości, wojna talentów, wojna charakterów, wojna zaciekłości. Nie zdziwimy się, jeśli będzie to też wojna wywierania presji na sędziego, nie zdziwimy się, jeśli najgłośniej po meczu będzie z powodu jakiegoś skandalu. Bp jakkolwiek na murawie Bernabeu zobaczymy gwiazdozbiór godny swojej stawki, tak nie ukrywamy, że te dodatkowe, nie do końca czysto sportowe smaczki, nie mają na nas wpływu. One również są wśród czynników, które sprawią, że nie odkleimy się dzisiaj od telewizorów.

Wielką wojnę na Bernabeu czas zacząć

Czy Ancelotti gra dzisiaj o swoją głowę – oto pytanie, które zadają sobie dzisiaj wszyscy. Z jednej strony, nawet przegrawszy wciąż ma przecież szanse na tytuł mistrza Hiszpanii, i choć faworytem w ligowym wyścigu nie jest, to przecież „Królewscy” nie mają szans czysto iluzorycznych. Będzie jeszcze okazja do rehabilitacji. Z drugiej strony, taka klęska u siebie z rywalem zza miedzy, w starciu o półfinał Ligi Mistrzów? Nikt mu tego nie wybaczy. Straci wiele zarówno w klubowych gabinetach, jak i na trybunach.

Screen Shot 04-22-15 at 04.08 PM

Jeśli zgodzić się więc, że Carlo gra o życie, to tym bardziej smaczku dodaje fakt, że przyjdzie mu tę kluczową batalię rozegrać z przerzedzoną armią. Nie ma Modricia, nie zagra Marcelo. Z tria „BBC”, którego obawiała się cała Europa, zostało tylko „C”, czyli Cristiano. Na arcyważny mecz prawdopodobnie w pierwszym składzie wyjdzie Chicharito, o którym mniej uważni z was pewnie zdążyli już zapomnieć, a co dopiero podejrzewać, że pojawi się na tak wielkiej scenie. Jeśli snajper z Meksyku zagra to też będzie to dla niego wielka szansa: jedna, jedyna i ostatnia, by udowodnić swoją wartość na Bernabeu.

Postaw w BET-AT-HOME na Real (1.97) lub Atletico (3.84) ->

Statystyki pewnie dobrze znacie, Real i Atletico stawali naprzeciwko siebie już siedmiokrotnie w tym sezonie. Ale mamy dla was statystykę ciekawszą: Real wyłącznie pięć razy nie potrafił w tym sezonie strzelić gola rywalowi, z czego cztery razy w rywalizacji z Atletico. I jak tu nie mówić, że Simeone ma sposób na „Królewskich”?

Screen Shot 04-22-15 at 04.08 PM 001

Simeone podkreślał na konferencji, że nie skupia się na kontuzjach przeciwnika, że w gruncie rzeczy „Królewscy” go tak bardzo nie interesują, bo Rojiblancos patrzą przede wszystkim na siebie. Jeśli zrealizują swój plan, to wygrają i tyle w temacie. Jaki to plan? Cóż, Kroos wymownie przed meczem opowiadał, że Atletico na pewno nałoży presję na sędziego i on ze swojej strony ma nadzieję, że niemiecki sędzia tym naciskom nie ulegnie. Tak, będzie bezpardonowa walka, będą szły łokcie w ruch, a gdy arbiter będzie odwrócony, fair play chwilami zostanie schowane głęboko do szafy. Do tego te derby zdążyły nas już w ostatnim czasie przyzwyczaić.

Najlepszych wypowiedzi obaj trenerzy udzielili jednak tydzień temu. Zarówno Carletto jak i Simeone stwierdzili, że wynik z Vicente Calderon ich urządza. Nie chcemy powiedzieć, że któryś wyjdzie dziś na durnia, ale z pewnością czyjś błąd zostanie przypieczętowany.

***
W Monte Carlo dwumecz wciąż na ostrzu noża, raptem jedna bramka różnicy, teoretycznie więc powinna być solidna dawka emocji. Ale z drugiej strony, mało przemawia za tym, by odpalić dzisiaj to starcie. Nie mówimy nawet o tym, że nieporównywalnie mniej gwiazd wystąpi tu niż w derbach Madrytu, że mianem historycznego klasyka byśmy pojedynku Juve z Monaco nie nazwali, że w rywalizacji z Atletico – Real mało który mecz ma szanse wygrać naszą uwagę, ale też po prostu obie drużyny – pozwólcie nam tak rzec – nie wyglądają na zainteresowane tworzeniem wielkiego widowiska.

Screen Shot 04-22-15 at 04.09 PM

Monaco to mistrzowie murowania własnej bramki. Specjaliści od ryglowania pola karnego, nie od efekciarskiej gry. Bronić, schować się za podwójną gardą, a potem skontrować – oto ich plan na większość meczów. Dzisiaj muszą atakować i odrabiać straty, ale tak naprawdę zdziwimy się, szczerze się zdziwimy, jeśli zmienią drastycznie swój plan gry. Raczej spodziewamy się, że znowu oddadzą Juve klucze od spotkania, a sami będą czyhać na kontry. Oddajmy im – te potrafią zabójczo wykonać. Szczególnie jednak wtedy, gdy rywal musi forsować tempo gry, ryzykować. Ale czy Juventus musi? Nie, ani trochę. Juventus urządza stateczne, ostrożne granie.

Owszem, stadion w Monte Carlo jest w Ligue1 twierdzą Monaco. Bilans mają jednak specyficzny: trzynaście meczów u siebie bez porażki, ale w tym sześć remisów, z czego trzy w ostatnich czterech kolejkach. Bywali w lepszej formie.

Postaw w BET-AT-HOME na Monaco (4.03) lub Juventus (2.06) ->

48monaco

Sytuacja z perspektywy Juve jest właściwie bliźniaczo podobna do dwumeczu z Borussią. Allegri i spółka kontrolują wydarzenia, mają rywala na talerzu. Aby to spieprzyć, będą musieli w pierwszej kolejności przegrać ze sobą, bo wszystkie atuty są po ich stronie. Półfinał jest na wyciągnięcie ręki, trzeba go tylko sobie wziąć i wjechać do tej fazy Ligi Mistrzów po ponad dziesięcioletniej przerwie. Zleciało.

Liczba komentarzy: 0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments