Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Czyją porażką jest zwolnienie trenera?

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

19 marca 2015, 11:06 • 3 min czytania 0 komentarzy

Adios Angel, vitejte Radek – tytułuje dziś swój tekst katowicki Sport, mimowolnie obrazując nim przypadkowość, z jaką na trenerską karuzelę wsiadają i z jaką wysiadają z niej kolejni kandydaci. Dla dziennikarzy – bomba. Przynajmniej coś się dzieje. Hiszpan za Polaka, za moment Czech Radoslav Latal za Hiszpana i już przez parę dni będzie o czym pisać. Tylko kto za to wszystko odpowiada? Czy ktoś poczuwa się do błędu? Komuś zrobiło się choć trochę głupio?

Czyją porażką jest zwolnienie trenera?

W ramkach obok tekstu wypowiadają się Zbigniew Koźmiński i Stanisław Wróbel. Wyciągnięty znikąd ekspert od Piasta Gliwice, dawno zapomniany były piłkarz. Obaj, co ciekawe, działaczy Piasta za decyzję o zwolnieniu Pereza Garcii mocno chwalą. – Brawo, mogę tylko przyklasnąć decyzji władz gliwickiego klubu – zaczyna Koźmiński. Dziwi się, że klub aż tak długo pozwolił kierować drużyną człowiekowi, którego papiery trenerskie zostały dawno zweryfikowane negatywnie. Potencjał Piasta jego zdaniem sięga pierwszej szóstki Ekstraklasy i bez Pereza Garcii na pewno można by ten cel osiągnąć.

– Dobry ruch działaczy – przytakuje Wróbel, któremu brakowało w postawie Piasta gry kombinacyjnej i schematów, jakich drużyna na poziomie Ekstraklasy powinna mieć wypracowanych kilka. W drużynie pod wodzą Pereza Garcii zapanował chaos – twierdzi, próbowano grać na Wilczka i nic więcej.

No więc patrzcie tylko – jaka świetna decyzja i trzeźwe zachowanie klubowych decydentów. Zatrudnili gównianego trenera? To nic – grunt, że w porę go zdążyli zwolnić. Pięknie wyczuli moment! Brawa za ten refleks. Zawsze w takich chwilach jedna tylko kwestia przychodzi nam do głowy: czy komuś tam w Gliwicach zrobiło się choć trochę głupio? Czy skoro go zwalniają, to ktokolwiek odpowiedzialny za jego zatrudnienie pomyślał choć przez chwilę: “no, daliśmy dupy z tych Hiszpanem”? Jest ktoś, kto bierze na siebie ciężar tamtej decyzji – z maja poprzedniego roku – czy tylko ciężar obecnej? Dużo łatwiej opowiadać o wyrzuceniu trenera w celu uzdrowienia sytuacji niż o zatrudnieniu go na chybił-trafił.

Ustalmy sobie raz a dobrze, jak to jest… To trener był słaby? Czy może wybór trenera? Co było pierwsze – jajko czy kura? Bo jak dla nas to niezwykle prosta sprawa: KAŻDY PREZES, DYREKTOR CZY WŁAŚCICIEL, KTÓRY ZWALNIA TRENERA PO NIESPEŁNA ROKU, NIEJAKO SAM PRZYZNAJE SIĘ DO BŁĘDU. Błędu, który najwyraźniej popełnił w momencie jego zatrudnienia.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Generalnie, w Gliwicach sprawdza się scenariusz, o którym pisaliśmy dosłownie dwa dni temu. Wylatuje facet, który przez kilka miesięcy pracy jednak zaprowadzał w drużynie jakieś własne porządki – z części zawodników zrezygnował, kilku asów ściągnął (Cifuentesa, Amine Saida, Nievesa). Teraz przyjdzie nowy, pewnie też sprowadzi paru swoich i zabawa zacznie się od nowa. Kontrakty w czerwcu wygasają 14 zawodnikom! Na pewno odejdzie Wilczek, najprawdopodobniej Vassiljev, który pali się do wyjazdu. Minie rok od zwolnienia Brosza i okaże się, że co w tym roku zyskał Piast Gliwice? Poza tym, że przetrwał 12 kolejnych miesięcy w Ekstraklasie i wydał trochę grosza na pensje swoich pracowników.

Non stop to samo – budowanie klubu, jakby był z klocków Lego. Co powstanie, to się zaraz rozbiera na malutkie elementy i znów układa od nowa. Po omacku, bez instrukcji.

Najnowsze

Komentarze

0 komentarzy

Loading...