Różne drogi przebyły, by znaleźć się w tym miejscu. Niektóre z nich zawdzięczają to tylko koneksjom, inne ciężko pracowały na swoją pozycję. Część z nich wywodzi się z boisk lub posiada specjalistyczną wiedzę przeniesioną chociażby z biznesu, lecz niektórych nie posądzilibyście o odpowiednie kompetencje. Łączy je jedno – w świecie futbolu znaczą więcej niż większość mężczyzn, samozwańczych właścicieli piłki nożnej.

Uwaga! Baba na pokładzie. Wpływowe kobiety we władzach

MILAN, ITALY - SEPTEMBER 21: Barbara Berlusconi and Ricardo Kaka attend the amfAR Milano 2013 Gala Dinner as part of Milan Fashion Week Womenswear Spring/Summer 2014 at La Permanente on September 21, 2013 in Milan, Italy. (Photo by Vittorio Zunino Celotto/Getty Images for amfAR)

Z okazji dnia kobiet postanowiliśmy przybliżyć ich role. Macie prawo nie znać niektórych nazwisk. Nie zmienia to jednak faktu, że to najbardziej wpływowe kobiety w futbolowych władzach.

MARINA GRANOVSKAIA

Prawa ręka Romana Abramowicza, której ostatnio nadano tytuł „królowej Chelsea”. Podczas gdy w innych klubach w czasie niedawnego Deadline Day działo się niewiele, pani dyrektor ubijała poważne biznesy. Sprzedawała, kupowała, negocjowała, a gdy okienko zostało zamknięte i podliczono bilans transakcji, miała swoje pięć minut w mediach. O jej zdolnościach przekonał się m.in. tak ceniony fachowiec jak Klaus Allofs. Udało się jej uzyskać 32 miliony euro (plus bonusy) za Andre Schuerrle – piłkarza, który w Londynie nie był przecież gwiazdą. Do Chelsea udało się sprowadzić za to Juana Cuadrado.

To tylko ostatnie jej osiągnięcia. Wcześniej zajmowała się m.in. pilotowaniem transferów Fabregasa i Diego Costy, a także powrotu na Stamford Bridge Jose Mourinho. Jest twarzą odmienionej polityki transferowej Chelsea, która polegać ma nie tylko na kupowaniu gwiazd za strumień hajsu płynący z kieszeni Romana, ale również zarabianiu na transferach.

MIA HAMM

W 2004 roku FIFA poprosiła słynnego Brazylijczyka Pele o stworzenie listy 100 najlepszych żyjących piłkarzy. Okazją były obchody setnej rocznicy powstania organizacji. Ostatecznie lista rozrosła się do 125 nazwisk, a wśród nich znalazło się miejsce dla dwóch kobiet: Michelle Akers i Mii Hamm. Mówi się, że kandydatury te podsunęły Brazylijczykowi firmy produkujące sprzęt sportowy. Współzałożyciel firmy Nike, Philip Knight powiedział kiedyś: – Spośród wielu sportowców, z którymi współpracowałem, tylko trójka wprowadziła swoje dyscypliny w nowy wymiar. Byli to Michael Jordan, Tiger Woods i Mia Hamm.

Hamm to ikona soccera. Landon Donovan w spódnicy. Jako zawodniczka wygrała wszystko, co było do wygrania. W reprezentacji USA zadebiutowała w wieku 15 lat. Dwa razy była wybierana piłkarką roku FIFA. Rola, którą odegrała przy popularyzacji piłki nożnej w Stanach, jest nie do zmierzenia. W 1999 roku założyła fundację, której celem jest wspomaganie medycyny szpiku kostnego i promocja młodych kobiet w sporcie. Jest ambasadorką FC Barcelony w Stanach Zjednoczonych. Blisko współpracuje z Jamesem Palottą, co zaowocowało posadą w radzie nadzorczej AS Romy. Hamm posiada również udziały w formowanej właśnie drużynie z siedzibą w Los Angeles, która w 2014 roku dołączy do rozgrywek MLS.

LYDIA NSEKERA

W 2013 roku władze Międzynarodowej Federacji Piłki Nożnej doszły do wniosku, że należy zwiększyć w niej rolę kobiet. Zmieniono więc statut, wprowadzając do niego specjalny parytet. Od tego momentu w najważniejszych władzach FIFA zawsze musi się znaleźć miejsce dla przynajmniej jednej kobiety.

Jako pierwsza fotel ten zajęła właśnie Nsekera. Co za nią przemawiało? Doświadczenie miała spore, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej. Od 2009 roku działa we władzach Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, a wcześniej – w 2004 roku – została prezesem Federacji Związków Piłki Nożnej Burundi. Funkcję tę pełniła przez dziewięć lat.

KARREN BRADY

Kiedy wsiadła do klubowego autobusu, jeden z piłkarzy Birmingham City ośmielił się w niewybredny sposób zwrócić uwagę na jej piersi. – Spokojnie, sprzedam cię do Crewe Alexandra i nie będziesz miał okazji ich oglądać – odpowiedziała. Kilka miesięcy później amatora biustu pani Brady już nie było w klubie.

Dziennikarka, publicystka, producentka telewizyjna. Współpracuje z duetem David Sullivan – David Gold, który najpierw rządził we wspomnianym powyżej Birmingham, a teraz w West Ham United. Brady w klubie z Upton Park pełni funkcję wiceprezesa. Dwa razy – wraz z całą grupą osób – była zatrzymywana przez policję w związku z zarzutami o próby korupcyjne i defraudacje. Niczego nie udowodniono. Odpowiada za projekt planowanej na przyszły rok przeprowadzki Młotów na Stadion Olimpijski w Stanford. Regularnie gości na listach najbardziej wpływowych Brytyjek. Wyszła za mąż za swojego byłego podwładnego z czasów Birmingham, piłkarza Paolo Peschisolido.

BARBARA BERLUSCONI

Po ojcu odziedziczyła nie tylko nazwisko, ale też charakterek. Bohaterką kolorowej prasy została dzięki związkowi z młodszym o pięć lat Alexandrem Pato. Paparazzi nie mieli trudnego zadania, gdyż para nie ukrywała zbytnio tego, co ich łączy. Zdjęcia z wakacji, ustawki na mieście, słodkie fotki z muraw. Wspominamy o tym dlatego, że później Barbara poszła w klubie w dyrektory, a łatka ex WAGs – jak zapewne się domyślacie – zbytnio nie pomaga w rządzeniu klubem ojca. Dziś media posądzają ją o utrzymywanie intymnych stosunków z Filippo Inzaghim, co wpływać ma na osąd w kwestii obsady stanowiska trenerskiego w Milanie.

Swego czasu Barbara rzuciła rękawice samemu Adriano Gallianiemu. Po jednym z nieudanych spotkań powiedziała, że ten człowiek w Milanie już się skończył i musi odejść. Głównym zarzutem były źle wydawane pieniądze. Za przykład posłużył przypadek Alessandro Matriego, który trafił do Mediolanu za 11 milionów euro, a drużynie dał niewiele. Panna Berlusconi chciała współpracować ze świeżymi – oczywiście w porównaniu z Gallianim – twarzami: z Paolo Maldinim i Demetrio Albertinim. Jednak okazało się, że pozycja „Łysego z Milanu” jest zbyt silna. Barbara musiała się więc zadowolić ścięciem głowy Ariedo Braidy, który zaczynał pracę przy transferach Milanu, gdy ta miała 2 lata. Robił to prawie trzy dekady. Kilka miesięcy po zwolnieniu z jego usług postanowiła skorzystać FC Barcelona.

MOYA DODD

Główna kontrkandydatka Lydii Nsekery w walce o miejsce w najważniejszych strukturach FIFA. Publicznie popierał ją sam Sepp Blatter, co zakończyło się delikatnym skandalem, gdyż prezydent FIFA, prócz oceny kompetencji pani Dodd, wypowiedział się również na temat jej urody. Niewinne stwierdzenie, że jest ładna – przy wizerunku Blattera, który kiedyś zaproponował, by piłkarki zakładały bardziej skąpe stroje niż mężczyźni – wystarczyło, by doszukać się tu przejawów seksizmu.

Wracając do Dodd, w głosowaniu przegrała z Nsekerą, ale znalazło się dla niej miejsce w strukturach FIFA na okres próbny. Niepodważalną pozycję ma w federacji azjatyckiej, w której od 6 lat pełni funkcję wiceprezesa. Otwarcie przyznaje, że jej celem jest uwolnienie futbolu od męskiej dominacji.

OLGA SMORODSKAJA

Niedługo minie pięć lat od momentu, gdy przejęła prezydenturę w Lokomotivie Moskwa. Chyba nikt nie spodziewał się, że wytrwa na stanowisku tak długo. Kibice, na początku jej pracy, chcieli wywieźć Olgę z klubu na taczkach. Każdemu spotkaniu Lokomotiwu towarzyszył wówczas transparent: Uwaga! Baba na pokładzie.

Czy podpadła? Podczas gdy inne rosyjskie zespoły szalały na rynku transferowym, w Lokomotivie jedynie cięto koszta. Odbijało się to nie tylko na braku wzmocnień, ale również na redukcji etatów w klubie i zabraniu piłkarzom premii meczowych (otwarcie krytykowali ją za to w mediach). Zwolniła też szanowanego wśród kibiców trenera Jurija Semina. Rządzi twardą ręką. W Rosji mówi się, że ważniejszy od wyniku sportowego na koniec sezonu jest dla niej wynik finansowy. Z drugiej strony, zeszły sezon Lokomotiv skończył na podium ligi rosyjskiej.

MARGARITA LOUIS-DREYFUS

Znana także jako Margarita Bogdanova. Wdowa po francuskim biznesmenie Robercie Louis-Deyfusie. Po mężu odziedziczyła nie tylko fortunę sięgającą 10 miliardów euro, ale również klub piłkarski Olympique Marsylia. Choć ofert nie brakowało, nie zdecydowała się na jego sprzedaż, postanowiła kontynuować pracę małżonka (swoją drogą zamieszanego w ustawianie spotkań). Początkowo z dużym entuzjazmem, już w jej pierwszym sezonie drużyna zdobyła mistrzostwo Francji.

Później bywało różnie. Pani Louis-Dreyfus kilka razy przebąkiwała coś o pozbyciu się klubu. W jednym z wywiadów żaliła się prasie, że nie stać ją na wyrzucanie 20 milionów euro w błoto dwa razy do roku. Ostatecznie pozostała w klubie do dziś, otaczając się zaufanymi pracownikami konsorcjum zbudowanego przez męża. Jednak według plotek, to właśnie Margarita wpadła na pomysł zatrudnienia w OM Marcelo Bielsy.