Chyba powoli trzeba będzie żegnać się z Zawiszą. Korespondencyjna walka z Ruchem o to, kto przywali o dno – zakończona. Efekt? 21. porażka w tym roku. Klęska na całego. Zero poprawy w grze, pusty stadion, bez widoków na lepszą przyszłość. Wtopa za wtopą. Wtopa biznesowa i sportowa. Na półmetku rundy zasadniczej zespół Mariusza Rumaka traci do bezpiecznego miejsca aż 10 punktów, co – nawet przy podziale punktów – nie daje w zasadzie jakichkolwiek nadziei. Zawiszę leje dziś każdy i aż strach pomyśleć, co znajdzie się w kolejnych oświadczeniach Radosława Osucha. Biorąc pod uwagę, w jakim kierunku idzie jego klub – wkrótce piłkarze mogą pozwać swojego chlebodawcę o zniesławienie. Hobby football, piłkarska pornografia.
Nic, tylko zgasić światło i zamknąć drzwi od drugiej strony.
Do Bydgoszczy przyjechał dziś wyjątkowo mizerny przeciwnik. Przeciwnik, który na zwycięstwo czekał od 4. października i który – cytujemy Bartosza Iwana z przerwy – przy takiej grze nie mógł dziś myśleć o punktach. Górnik jest dziś w wyjątkowo kiepskiej formie, ale na Zawiszę to wystarczyło. Wystarczyło kilka przebłysków „Ajwena” – chłopie, jak ty mogłeś przespać te wszystkie lata?! – czy Romana Gergela, który precyzyjnym strzałem dał zabrzanom zwycięstwo. Pozostali nie istnieli. Cerimagić zjechał do bazy już w przerwie, a Zachara tym razem nie walczył o gola, tylko drugą żółtą kartkę. Na Zawiszę więcej nie trzeba.
Bo Zawisza to jedynie chaos. – O co tu chodzi? – można było się zastanawiać po większości akcji z pierwszej połowy, bo nawet gol padł wyłącznie z chaosu i braku przytomności obrońców Górnika. – Byłem w szoku, że znalazłem się w takiej sytuacji – stwierdził sam Kamil Drygas, autor trafienia. A co poza tym? Poza tym pretensje, machanie łapami i jeden wielki brak zrozumienia. Do 12. minuty – to chyba rekord – naliczyliśmy trzy-cztery akcje, gdy jeden z kolegów miał pretensje do drugiego za bezmyślne zagranie. Piłkarskie przedszkole, gdzie nikt nie wie, co ma robić, a każdy bazuje na swoich całkiem niezłych – dodajmy – umiejętnościach indywidualnych.
Stąd nasz zgryz przy kolejnym meczu Zawiszy – po raz kolejny można odnieść wrażenie, że kilku zawodników z Bydgoszczy spokojnie dałoby radę w ekstraklasie, ale tylko gdyby wrzucić ich w określone ryzy i powiedzieć: grasz tak i tak, tego i tego nie rób. Ty, Wagner, drybluj do tego momentu, a ty, Herold, wspierasz stoperów wtedy i wtedy. Tam natomiast każdy rozgrywa swój indywidualny mecz i cóż z tego, że Mica jest niby obdarzony jakimś potencjałem, a Goulon ma granie do przodu w DNA, skoro żywcem nie mają z kim pokopać.
Bilans Rumaka w Zawiszy? 1-1-6. Sytuacja Zawiszy w obrazku?