Reklama

Potwór Costa i londyński walec, a Beatlesi znów zawodzą

Piotr Tomasik

Autor:Piotr Tomasik

13 września 2014, 20:41 • 3 min czytania 0 komentarzy

Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości czy Diego Costa nadaje się do Premier League, to w tym momencie musi posypać głowę popiołem i ukłonić się przed przyszłym królem strzelców ligi. Przesada? Bynajmniej – siedem goli w pierwszych czterech kolejkach to oczywisty dowód na to, że ta hiszpańska bestia poczuła się na murawach Premier League chyba jeszcze lepiej, aniżeli w delikatnej La Liga. Znakomita postawa piłkarza wpisuje się w ogólny obraz Chelsea, która wystartowała niczym taran, torujący sobie drogę ostrymi łokciami Diego Costy i ciętymi ripostami Jose Mourinho.

Potwór Costa i londyński walec, a Beatlesi znów zawodzą

Siedem goli w czterech kolejkach to wynik, z którego można śmiało wywnioskować, że nowa „dziewiątka” Chelsea spokojnie może strzelić ponad 30 goli w sezonie. Czyli tyle, ile strzeliłby Fernando Torres tak gdzieś do 2025 roku. Czuliśmy, że Diego będzie pasował do ligi angielskiej. Czuliśmy, że w tłoku z obrońcami na plecach poczuje się jak w domu. Nikt nie przypuszczał jednak, że weźmie ligę z marszu, niczym kowboj wjeżdżający do miasta i strzelający do wszystkiego co się da.

Dzisiaj Diego zdziesiątkował Swansea, drużynę Łukasza Fabiańskiego. „Łabędzie” przystępowały do tego meczu z kompletem punktów po trzech kolejkach, ale ekipa boskiego Jose okrutnie ostudziła marzenia walijskiego gangu. Zaczęło się co prawda od swojaka Terry’ego, ale później szaleli już wyłącznie „The Blues”. Diego Costa raz, Diego Costa dwa, Diego Costa trzy i pozamiatane. Co więcej, schodzącego z murawy przy owacji na stojąco Hiszpana zastąpił Loic Remy i także strzelił swojego gola. Dawno nie widzieliśmy tak szczęśliwego Romana Abramowicza.

Gol Shelveya na 2:4 był jedynie nagrodą pocieszenia, ale i tak musimy pochwalić drużynę „Fabiana”. Dziewięć punktów po czterech rozdaniach to kapitalny wynik, a porażka na Stamford Bridge była niejako wkalkulowana. Polskiego bramkarza oceniono na 6.7, ale Łukasz był praktycznie bez szans przy wszystkich golach. I tak prasa była dość łaskawa dla piłkołapa „Łabędzi”, ponieważ jego vis a vis w bramce Chelsea Thibaut Courtois otrzymał ledwie marne 6.1. Jak zwykle dobrze zagrali za to Fabregas i Hazard, którzy znakomicie uzupełniają Diego Costę.

Reklama

Chelsea jest liderem tabeli, a piłkarze cara Romana strzelili już 15 goli w czterech meczach. Czy „The Blues” idą po kolejne rekordy, a „The Special One” po następny tytuł mistrzowski? Przed sezonem pisaliśmy o United, Arsenalu czy Liverpoolu, ale może być zgoła inaczej i to wataha Terry’ego zagra wszystkim na nosie. Oczywiście to dopiero początek rozgrywek i wszystko może się zdarzyć, ale na tę chwilę możemy pokusić się o stwierdzenie, że tak mocnej Chelsea nie widzieliśmy od dekady.

Nie popisał się za to Liverpool, który w ostatniej kolejce pokonał Tottenham, a teraz uległ u siebie Aston Villi 0:1. Zapowiadało się już, że „The Reds” nareszcie mają Beatlesów, ale ci dzisiaj znów okazali się kiepską podróbką zawodzącą do kotleta. Życie po Suarezie toczy się w kratkę – raz na wozem, raz pod wozem. Kolejny raz nie trafił Balotelli, a także wprowadzony z ławki Rickie Lambert. Jeśli dodamy do tego, że dzisiaj nie zagrał Danny Sturridge to śmiało można rzec, iż tego popołudnia Liverpool był praktycznie bezzębny. Jednak Luis „Elvis” Suarez dawał w zeszłym roku więcej komfortu, aniżeli Beatlesi w postaci „Balo”, Lamberta, Lallany czy Markovicia. W meczu przeciwko Villi Gerrard i spółka oddali aż 18 strzałów, z których celnych był ledwie… jeden. Zapowiada się bezsenna noc przed Brendanem Rodgersem.

Najnowsze

Ekstraklasa

Prezes Piasta Gliwice: Polityka finansowa klubu musi zostać ustabilizowana

Bartosz Lodko
2
Prezes Piasta Gliwice: Polityka finansowa klubu musi zostać ustabilizowana
Ekstraklasa

Liga klubów z problemami. To od trenerów zależy, czy nowy sezon będzie dobry

Michał Trela
4
Liga klubów z problemami. To od trenerów zależy, czy nowy sezon będzie dobry

Anglia

Komentarze

0 komentarzy

Loading...