Wolański w ostatnim momencie ucieka z Widzewa – zagra w Danii

Piotr Tomasik

29 sierpnia 2014, 19:49 • 3 min czytania

Wolański w ostatnim momencie ucieka z Widzewa – zagra w Danii

Tuż przed zamknięciem okna transferowego, niemalże rzutem na taśmę Patryk Wolański podejmuje najważniejszą w dotychczasowej karierze decyzję – obiera mało popularny w Polsce kierunek i przenosi się do Danii. Midtjylland, lider tamtejszej ligi, zapłaci za niego 150 tysięcy euro.

Reklama

Ostatnie kilkanaście miesięcy to dla Wolańskiego prawdziwe szaleństwo. Dopiero co Widzew chciał się go pozbyć, bo u Radosława Mroczkowskiego popadł przez swoje zachowanie w niełaskę – trener mocno go temperował, zakazywał chłopakowi gry nawet w rezerwach. W późniejszym wywiadzie dla Weszło (TUTAJ) mówił: „Stwierdziłem wtedy, że to chyba nie ma już sensu, że to koniec kariery”. Wolańskiego uratowała jednak zmiana szkoleniowca, który wyciągnął go z rezerw, i przyjście Artura Skowronka, który odważnie na niego postawił. Między słupkami rozpaczliwie broniącego się przed spadkiem Widzewa stał więc 23-latek i zbierał kapitalne recenzje.

– Chcę zostać i pomóc Widzewowi w szybkim powrocie do Ekstraklasy, ale chcę też grać na wyższym poziomie i piąć się w górę – powtarzał Wolański po spadku. Sam nie do końca wiedział, którą drogę obrać. Szybko – widząc jednak, co dzieje się w łódzkim klubie – stwierdził, że najlepszy będzie transfer.

Reklama

Sylwester Cacek, chociaż któregoś razu powiedział, że Wolański z Widzewa nie odejdzie, problemów nie robił. Od początku okienka piłkarz miał bowiem zapewnienie, że w przypadku oferty na pół miliona złotych będzie mógł odejść. Zanim taka trafiła do klubu, działo się wiele… Wolański w pewnym momencie nie jechał na obóz, przestał trenować z zespołem, miał kilka indywidualnych zajęć z Andrzejem Woźniakiem (znajomi zawodnika mówią, że jedna jednostka z nim dawała Patrykowi więcej niż tydzień z obecnym sztabem). Zaczął spadać w hierarchii drużyny, już właściwie pakował walizki, a jeszcze był na rozmowach w sprawie nowego kontraktu. Otrzymał wtedy od klubu 3-letnią propozycję umowy na lepszych niż dotychczas warunkach, ale była ona nienegocjowalna, do podpisania na miejscu, bez czasu na przemyślenie. – Jeśli nie decydujesz się teraz, to mamy innego bramkarza na korytarzu – usłyszał wtedy. I na korytarzu faktycznie siedział ten inny, który potem zamiast niego kontrakt podpisał…

Wolański odchodzi za 150 tysięcy euro. Z jednej strony, to wcale nie tak mało: mówimy o trzecim bramkarzu drużyny pierwszoligowej, któremu został rok kontraktu, a w Ekstraklasie rozegrał tylko jedną rundę. Z drugiej – nie mamy wątpliwości, że chłopak ma papiery na granie. Jeszcze miesiąc temu miał lecieć na testy do niemieckiego HSV, ale wystąpiły komplikacje, a ostatecznie stanęło na testach w Midtjylland. Duńczycy wczoraj pożegnali się z Ligą Europy, a dziś dogadali się z Widzewem. Najprawdopodobniej w poniedziałek Wolański podpisze z nowym klubem kontrakt i dla niego też będzie to wejście w inny świat: w Łodzi zarabiał nieco ponad 2 tysiące złotych, a teraz dostanie ok. 15 razy więcej.

PIOTR TOMASIK

Fot.FotoPyk

Najnowsze

Liga Mistrzów

Było 4, jest 5. Bramkarze, którzy strzelili gola w Lidze Mistrzów

AbsurDB
1
Było 4, jest 5. Bramkarze, którzy strzelili gola w Lidze Mistrzów
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama