فukasz Fabiański w Swansea. Czas odkleić się od ławki rezerwowych

redakcja

Autor:redakcja

29 maja 2014, 12:01 • 4 min czytania

فukasz Fabiański w Swansea. Czas odkleić się od ławki rezerwowych

Nowe porządki na Liberty Stadium, nowy etap w życiu polskiego bramkarza. Po siedmiu latach spędzonych w Arsenalu Fabiański w końcu odszedł z drużyny Arsene’a Wengera, swoją karierę kontynuować będzie w Swansea. Kiedy wiadomo już było, że „Fabian” odejdzie z Emirates pisaliśmy, że dobrze by było, aby pozostał jednak w Premier League. Polak zna język, kulturę, poza tym ma jednak chyba coś do udowodnienia Wengerowi. فukasz odszedł z Arsenalu jako zwycięzca Pucharu Anglli, a teraz będzie mógł pokazać, że jest gotów by być bramkarzem numer jeden w angielskim klubie z najwyższej klasy rozgrywkowej. Włodarze „فabędzi” potwierdzili niedawno, że tymczasowy menedżer zespołu Garry Monk na stałe obejmie zespół, a nowo mianowany trener swoim pierwszym nabytkiem uczynił właśnie فukasza Fabiańskiego.
Co to oznacza? Być może kolejną walkę o bluzę bramkarską z numerem jeden, ale równie dobrze pewne miejsce między słupkami „The Swans”. Oczywiście w klubie jest już bramkarz o uznanej marce (Holender Michel Vorm), ale jak donoszą media, jego dni w klubie mogą być policzone. Od jakiegoś czasu mówi się o tym, że parol na Vorma zagiął m. in. Liverpool, marzący o równorzędnym rywalu dla Simona Mignoleta. Belg jest dobrym bramkarzem, ale lubi popełniać od czasu do czas spore błędy. „Fabian” trafia w idealny dla siebie klimat – drużyna ze środka stawki, ale z widokami na duży progres. Młody, zdolny trener, ciekawy skład, a przede wszystkim miejsce, gdzie Fabiański śmiało może zostać pierwszoplanową postacią. Z czasów przygody فukasza z Arsenalem pozostały nam wrażenia, że jedyne, czego mu brakowało to chłodniejsza głowa i silniejsza psychika, umiejętności przecież ma. I to spore.

Reklama

Kiedy wiadomo już było, że odejdzie z Arsenalu, grał o wiele lepiej. To on był jednym z bohaterów Arsenalu w drodze po FA Cup, to on zebrał świetne recenzje za swoje występy w 1/8 finału Ligi Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium. Teraz ma wspaniałą okazję, by znów na stałe zaistnieć w wielkiej piłce i w końcu odkleić się od ławki rezerwowych. „Fabian” ma zaledwie 29 lat, jak na bramkarza niewiele, spokojnie może grać jeszcze minimum pięć-sześć lat na wysokim poziomie. Nie jest tajemnicą, że nasz bramkarz mierzy także w grę reprezentacji, jego licznik zatrzymał się póki co na 21 występach. Wracając do Swansea, o poważnych planach Monka w stosunku do Polaka mogą świadczyć dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że „Fabian” podpisał czteroletni kontrakt więc nie jest opcją na chwilę. Drugi aspekt jest oczywisty – Fabiański pragnął przede wszystkim regularnej gry dlatego wątpimy, aby podpisał kontrakt z nowym klubem bez jasnych deklaracji ze strony szkoleniowca.

Polak udzielił już pierwszego wywiadu dla klubowej telewizji, w którym przyznał: „Tak, jestem bardzo szczęśliwy z powodu przenosin do Swansea i nie mogę się doczekać nowego sezonu, a także następnych lat. To dla mnie wielki honor, że będę reprezentował Swansea”. Zapytany o swoje doświadczenia w grze przeciwko „فabędziom” powiedział: „Wszyscy piłkarze, a także wszyscy, którzy interesują się piłką wiedzą, że to dobry klub i grają miło dla oka (…) Przed Swansea są wielkie perspektywy, a drużyna osiągnęła wiele przez te trzy lata odkąd wróciła do Premier League. Decyzja o przenosinach tutaj była dla mnie bardzo łatwa.” Nasz bramkarz dodał także: „Jeśli mam być szczery, przyszedłem tutaj po to, aby zostać numerem jeden w bramce Swansea (…) Nie boję się rywalizacji o miejsce między słupkami, współzawodnictwo jest zawsze ważne”.

Reklama

فukasz wystąpił w zeszłym sezonie zaledwie w 11 meczach, ale tylko w jednym w Premier League. Jego licznik w lidze ledwo przekroczył 30 gier przez siedem lat, jego rekord to 14 meczów w sezonie 2010/11. Przylgnęła do niego łatka idealnego rezerwowego, który w razie czego wejdzie na murawę, ale ogólnie to jest za słaby (przede wszystkim psychicznie) na pierwszą jedenastkę. Szydziły z niego media, nazwano go „Flappyhandski”. Czego zabrakło Fabiańskiemu, aby na stałe wejść do bramki „Kanonierów”? Ewidentnie tej iskry, trochę tego błysku w oku, tak typowego dla złych chłopców. Piłkarz musi być czasem skurwysynem, inaczej go zjedzą. Dla „Fabiana” nadszedł kluczowy okres w jego karierze – przychodzi do Swansea jako triumfator FA Cup i tylko od niego zależy, czy będzie numerem jeden, czy znów skończy jako opcja rezerwowa. Czas porozpychać się trochę łokciami.

KUBA MACHOWINA

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Polecane

Polski Związek Narciarski skreślił alpejkę. „Oszukanie młodego człowieka”

Jakub Radomski
3
Polski Związek Narciarski skreślił alpejkę. „Oszukanie młodego człowieka”
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama