Sześć do zera, Chelsea żegna jubileuszowego frajera

redakcja

Autor:redakcja

22 marca 2014, 16:06 • 3 min czytania

Reklama
Sześć do zera, Chelsea żegna jubileuszowego frajera

Tysięczny mecz. Przeciwko odwiecznemu rywalowi na jego stadionie, choć może lepiej powiedzieć: w jego twierdzy, bo tym dla Chelsea jest Stamford Bridge. To Idealne warunki pod wielkie, pamiętne zwycięstwo. Ale Wenger dzisiaj wieczorem nie wyciągnie szampana z barku, no chyba, że po to aby upić się z żalu i zapomnieć. Dostać szóstkę w takim starciu to jak złapać kiłę na swoim wieczorze kawalerskim: miało być świętowanie wyjątkowej okazji, a zakończyło się nastrojem rodem ze stypy, bo Arsenal dzisiaj pogrzebał swoje szanse na mistrzostwo.

Chelsea była dziś maszyną, a „Kanonierzy” zostali wciągnięci w jej tryby. Byli jak deska wrzucona w rębak, mniej więcej ten poziom „rywalizacji”, od pierwszych sekund zwiastujący tylko jeden możliwy rezultat. Przegrać mecz z kretesem w kwadrans? Zaryzykujemy stwierdzenie, że nawet ekipy z naszej Ekstraklasy przy odrobinie szczęścia mogłyby wytrzymać nieco dłużej. Przerżnąć w połówkę to jeszcze, ale piętnaście minut? Rzadko zdarzają się mecze z udziałem Arsenalu, gdzie wystarczy wyjść na papierosa, wrócić a tymczasem jest już pozamiatane na niekorzyść „Kanonierów”. Po trzeciej bramce i czerwonej kartce Chelsea dalej znęcała się nad bezradnymi gośćmi.

Szczęsny i spółka mają ten fart, że część uwagi mediów skupi się na arbitrze. Nie widzieliśmy tak kuriozalnej decyzji odkąd Graham Poll pokazał Simuniciowi trzy żółte kartki. Ręką z linii bramkowej piłkę wybijał Ox, ale do szatni powędrował Gibbs. Jak to w ogóle możliwe przy tylu sędziach? Nie wiemy, ale więcej o zdarzeniu napisaliśmy w osobnym artykule, do którego zapraszamy.

Reklama

Porażka będzie miała wyjątkowo gorzki smak ze względu na wspomniany jubileusz. Do 13:45 Wenger słuchał tylko i wyłącznie komplementów pod swoim adresem, od 14:00 już tylko krytyka, krytyka, krytyka. Ale oddajmy mu co jego, tyle meczów to osiągnięcie wyjątkowe, które trzeba docenić bez względu na inne okoliczności, takie jak na przykład kompromitacja z Chelsea.

LICZBY WENGERA

1996 – Wtedy wszystko się zaczęło. Dziesiątego października 1996 roku Wenger po raz pierwszy usiadł na ławce “Kanonierów”. Mecz z Blackburn na wyjeździe wygrany 2:0, w składzie między innymi Platt, Wright, Hartson, ale też Vieira, Adams czy Seaman.

Reklama

16 – Od tylu lat już bez przerwy oglądamy Arsenal w Lidze Mistrzów. W tak wyrównanych rozgrywkach jak Premiership zajmowanie nawet podczas chudych lat zawsze miejsca w pierwszej czwórce… Klasa. Oczywiście pozostaje niedosyt, bo „The Gunners” nigdy nie wygrali CL, największym sukcesem pozostaje awans do finału.

572 – Tyle meczów wygrał Wenger jako trener Arsenalu. Wśród zwycięstw znajdziemy choćby takie jak to poniżej, które szczególnie dziś warto przypomnieć. 5:3 z Chelsea na Stamford Bridge.

Reklama

193 – Tyle meczów przegranych. Dzisiejsza klęska wyrównała rekord, Arsenal Wengera bowiem w najgorszym wypadku przegrywał sześcioma golami. Tak jak choćby w pamiętnym starciu z United, gdzie padł wynik 8:2.

i

57.3 – procent zwycięstw. Alex Ferguson dla porównania po tysiącu gier miał gorszy bilans: 56.4%. Dziś „Fergie” komplementował swojego dawnego rywala:

Zawsze lubiłem oglądać Arsenal. „Kanonierzy” Wengera grają tak, jak powinno się grać w piłkę.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

1852 – tyle goli strzelili “The Gunners” ery Wengera. Wśród bramek znajdziemy takie cacka, jak choćby to słynne trafienie Bergkampa.

228 – Najlepszy strzelec Arsenalu czasów Wengera, czyli Henry, zanotował tyle goli. Na drugim miejscu Van Persie – 132, na trzecim Bergkamp, 107.

Reklama

101 – Liczba czerwonych kartek. Dziesięć z nich obejrzał Vieira, siedem Martin Keown.

Image and video hosting by TinyPic

49 – Tyle meczów bez porażki rozegrali „The Invicibles”, czyli Arsenal z lat 2003 – 2004. Cały sezon 03-04 bez porażki… Wyjątkowa sprawa, zespół, który przeszedł do historii Premiership.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

42.4 – tyle milionów funtów kosztował Ozil, najdroższy transfer w historii klubu. Czas pokaże, czy ta suma okazała się naprawdę trafioną inwestycją.

35 – tyle milionów z kolei Arsenal dostał za Fabregasa, czyniąc z Hiszpana najdroższym graczem odchodzącym od „Kanonierów. Poniżej dzisiejsze gratulacje od Cesca dla Wengera.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

1949 – Rok urodzenia. Jak się okazuje, Wenger nie zawsze był stary (wiemy, trudno w to uwierzyć). Młody Arsene wyglądał tak:

Image and video hosting by TinyPic

10 – Dokładnie tyle trofeów zdobył Francuz z Arsenalem. Istotna ciekawostka: wszystkie zostały zdobyte jeszcze w czasach, gdy „Kanonierzy” grali na Highbury. Na Emirates nie wygrali ani razu, ostatni triumf zaliczyli w 2005 roku. Na mistrzostwo w tym sezonie raczej nie ma już szans, ale może Puchar Anglii? Tam są murowanym faworytem.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Najnowsze

Piłka nożna

Szokujące oświadczenie byłego piłkarza Milanu. „Toksyczny układ”

Jan Broda
4
Szokujące oświadczenie byłego piłkarza Milanu. „Toksyczny układ”

Weszło