Nowy papież Franciszek i bardzo stary kapitan Francesco

redakcja

Autor:redakcja

18 marca 2013, 04:10 • 3 min czytania

Nowy papież Franciszek i bardzo stary kapitan Francesco

W Rzymie na językach w tym tygodniu był głównie Św. Franciszek z Asyżu oraz Franciszek Ksawery, czyli dwie postacie z historii Kościoła, które będą patronować poczynaniom nowego papieża. Przyszły tydzień, przynajmniej w rubrykach dotyczących sportu, będzie jednak należał już do zupełnie innego Franciszka. Francesco Totti, długowieczny kapitan z Wiecznego Miasta przedarł się właśnie przebojem na miejsce numer dwa w klasyfikacji najlepszych strzelców w historii Serie A.
Dzisiejsze trafienie z meczu Parmą nie miało może zbyt wielkiego znaczenia, nie należało też do najpiękniejszych – wszak Totti potrafił zdobywać gole sezonu, czy roku – ale i tak trafi na czołówki gazet. 226 goli. Więcej, niż genialny Szwed Gunnar Nordahl, więcej niż mediolańska legenda Giuseppe Meazza, więcej niż Baggio, Del Piero, Batistuta i szereg innych wieloletnich gwiazd ligi włoskiej, którzy może nie dorobili się stadionów nazywanych od swojego nazwiska, jak właśnie Meazza, ale na pewno zasłużyli na status włoskich legend.

Reklama

Totti wniósł to o kolejny szczebelek wyżej. Urodzony kapitan. Rzymianin z krwi i kości. Wychowany, odchowany, ukształtowany i pokazany światu właśnie w stolicy, właśnie w Romie, która od dwóch dekad korzysta z jego usług. Z korzyścią dla obu stron. To w ogóle kwartał wielkich legend, od Giggsa rozgrywającego tysięczny mecz, przez dwusetny gol Lamparda, aż po podkreślenie tego wyśmienitego dorobku Francesco Tottiego. Swoją drogą, abstrahując już od samego awansu w klasyfikacji wszech czasów w wykonaniu rzymskiego kapitana, sama Roma przygotowała się znakomicie na fetowanie tego uroczystego momentu. Giallorossi w ostatnich pięciu meczach zaliczyli cztery zwycięstwa i jeden remis, solidnie mieszając w kotle, który bucha tuż za plecami Juventusu, Napoli i AC Milan. W tej chwili bowiem sytuacja w Serie A jest bardziej skomplikowana, niż sytuacja polityczna w tym samym kraju. O ile Juventus wygrywając pewnie z Bologną utrzymał dziewięciopunktową przewagę nad Napoli, o ile Napoli i Milan solidarnie zwyciężając w swoich meczach odskoczyły z powrotem gonitwie na odległość kilku „oczek”, o tyle to co dzieje się na miejscach 4-8 przypomina sytuację spod Bazyliki Św. Piotra sprzed kilku dni. Tłok niemiłosierny i atmosfera oczekiwania – czy komuś uda się doskoczyć do czołowej trójki? Czy ktoś obudzi drzemiącego kolosa z Interu Mediolan? Czy ktoś wreszcie zatrzyma rozpędzoną AS Romę?

Za plecami ucieczki trwa naprawdę poważne zamieszanie, w którym czwartą Fiorentinę od ósmej Catanii dzieli zaledwie sześć oczek, a oba rzymskie kluby i Inter mają równą ilość 47 punktów. Jak poukłada się tabela na końcu – trudno w tej chwili zgadnąć, choć przecież jeszcze kilka tygodni temu Serie A zdawała się dość przewidywalną i łatwą do obstawiania ligą. Teraz tymczasem Lazio wtapia jak gdyby nigdy nic z Torino (a Glik łapie w tym meczu żółtą kartkę za… próbę wymuszenia karnego), z kolei Inter przegrywa u siebie z Bologną (tydzień temu, w tej kolejce mecz Nerazzurri został odwołany z uwagi na warunki atmosferyczne).

Reklama

Liga stała się ciekawsza, nawet jeśli kwestia tytułu jest już raczej rozstrzygnięta. Aha, warte odnotowania: Balotelli puknął kolejne dwa gole i obecnie ma na liczniku siedem trafień w sześciu ligowych meczach. I nawet ucichły na moment jego skandale. W tym tempie przegoni Tottiego jeszcze przed trzydziestymi urodzinami.

Jeśli chcecie sobie przypomnieć dwadzieścia lat Tottiego w Serie A – tutaj godzinna kompilacja. Gole. Dużo goli.

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama