Narodowy, PZPN, dach, Stawowy, Cech, Narodowy, PZPN…

redakcja

Autor:redakcja

17 października 2012, 10:04 • 3 min czytania

Reklama
Narodowy, PZPN, dach, Stawowy, Cech, Narodowy, PZPN…

Rzadko zdarza się, że tematy piłkarskie trafiają w Polsce na okładki. Tym razem jednak – co było do przewidzenia – jest zupełnie inaczej.
FAKT

Reklama

Efektowne foto-story z â€œFaktu”. Poza tym mamy tekst o nadchodzącej wyprzedaży w Legii.

Szybsze niż zakładano odpadnięcie z europejskich pucharów, liczone w dziesiątkach tysięcy złotych kary od UEFA i Ekstraklasy SA oraz malejące wpływy ze sprzedaży biletów spowodowały, że sponsorujący Legię koncern ITI na dobre zakręcił kurek z pieniędzmi. Jedyną szansą na podreperowanie klubowego budżetu jest szybkie pozbycie się utalentowanych piłkarzy. Największe szansę na zmianę pracodawcy w zimowym oknie transferowym mają ci, których próbowano sprzedaż jeszcze latem – Michał Ł»yro (20 l.) i Artur Jędrzejczyk (25 l.). Wstępne szacunki prezesów zakładają, że ich odejście może zagwarantować Legii około 14 mln zł.

(…)

Reklama

Jak wynika z naszych ustaleń, efektem problemów finansowych Wojskowych będzie nie tylko sprzedaż zawodników z podstawowego składu. Wśród pracowników administracji klubu coraz głośniej mówi się, że jeszcze w tym roku przez biura na stadionie Legii przetoczy się fala zwolnień. Od listopada do stycznia warszawski klub ma także wstrzymać wypłatę pensji dla piłkarzy i trenerów, o czym Fakt informował już miesiąc temu.

SUPER EXPRESS

Wywiad z Januszem Wójcikiem.

– Znając pana, litości nie będzie. Niektórzy już powinni się bać?
– Jeśli zdążymy wydać książkę na święta, to dla czytelników będzie to prezent, ale dla niektórych osób przewijających się na stronach miło już nie będzie. Niejednemu bohaterowi choinka spadnie na głowę.

Reklama

– Dostanie się PZPN-owi?
– A jak może być inaczej? Pracowałem tam ponad 20 lat. Te cztery literki składające się na tę nazwę nie mają przede mną tajemnic. Wiem sporo o działaniach niektórych osób i „ciał” i zamierzam się tą wiedzą podzielić. Zacznie się ostrzał, a jak jest wojna, to i ofiary będą. Zresztą, nawet w sensie dosłownym. Przecież niektórzy moi przyjaciele ginęli w tajemniczych okolicznościach, były różne podejrzane samobójstwa. Tym też zamierzam się zająć.

RZECZPOSPOLITA

Artykuł zatytułowany „Ł»enada narodowa”.

– Zabrakło mądrego gospodarza. Jasne jest, że PZPN będzie przesuwał winę na delegata, ale to nieprawda, że drużyna gości ma tyle samo do powiedzenia co gospodarze. Chodzi o to, żeby stadion spełniał wytyczne FIFA. Jeśli chce się grać wszystkie mecze pod dachem, to można. Gospodarze mogli wpływać na delegata, by zamknąć dach, ale widocznie nie mieli wiedzy o pogodzie albo nie chcieli jej mieć – mówi „Rz” jeden z naszych informatorów.

Reklama

GAZETA WYBORCZA

Tekst o specyficznych metodach Wojciecha Stawowego.

Szkoleniowiec znany jest z niestandardowego podejścia do podopiecznych. Po objęciu Cracovii wprowadził zasadę, że po każdym treningu piłkarze stają w kole, jeden z nich intonuje okrzyk, a następnie wszyscy żegnają się uściskami. Na jednym z ostatnich treningów trener przechadzał się po boisku i krzyczał: „Pasy, Pasy, Pasy”, a gracze odpowiadali: „Awans, awans, awans”.

Reklama

(…)

Szkoleniowiec upodobał sobie tematykę wojenną. Przed derbami Krakowa w 2005 roku zapewniał, że będzie walczył z Wisłą jak król Władysław Jagiełło z Krzyżakami. Jego słowa nie dodały skrzydeł piłkarzom, którzy przegrali 0:3 przy ul. Reymonta. Kibice krzyczeli wówczas do trenera: „Jagiełło, Jagiełło”.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Reklama

Wywiad z Petrem Cechem.

Wydaje mi się, że polscy piłkarze nie wytrzymali ciśnienia. Tej otoczki, że grają u siebie, że muszą awansować, że muszą pokonać Czechów. Oba zespoły miały taką samą wolę odniesienia zwycięstwa, ale my mogliśmy grać spokojniej i realizować to, co zaplanowaliśmy. Obawialiśmy się, ale niewiele, tylko początku. Kluczem było nie stracić gola w tym okresie, bo gospodarze zawsze zaczynają ambitnie. Trochę usprawiedliwię waszych zawodników. Spotkanie z wami było naszym najlepszym podczas mistrzostw.

Paru pana kolegów z reprezentacji żartuje, że każdy mecz powinniście rozgrywać we Wrocławiu, a nie w Czechach.
Nie dziwię się, to było fantastycznie doświadczenie. Ci ludzie, którzy przychodzili nas oglądać i dopingować… Wbrew pozorom to nie było męczące, choć trzeba było podpisywać setki zdjęć, pozować do fotografii.

Najnowsze

Reklama
Tenis

Chwalińska o kontuzji: Nie uważam, że jest to coś poważnego

Maciej Piętak
2
Chwalińska o kontuzji: Nie uważam, że jest to coś poważnego

Weszło

Reklama