Kew Jaliens wraca do obrony i opowiada o pressingu…

redakcja

Autor:redakcja

12 października 2012, 10:06 • 2 min czytania

Reklama
Kew Jaliens wraca do obrony i opowiada o pressingu…

Kibice Wisły mogą sięgnąć po mapę Polski i zacząć szukać takich miejscowości jak Ząbki, Nieciecza, Stróże czy Nowy Sącz. Oczywiście przesadzamy, ale po tym jak przeczytaliśmy w dzisiejszej „Gazecie Krakowskiej”, że Kulawik zamierza przywrócić Kew Jaliensa do obrony (konkretnie na prawą stronę), przez myśl przeszedł nam spadek Białej Gwiazdy i uznaliśmy, że za komentarz może tylko posłużyć: [*].
Działaczom nie w smak jest kazać śmigać Jaliensowi po Błoniach, bo żaden z niego wtedy pożytek i kasa (ponad stówa miesięcznie) leci w błoto. Chwilowe wyjście z sytuacji znalazł Michał Probierz, który przesunął Holendra na defensywną pomoc, gdzie ten radził sobie całkiem przyzwoicie. Czyli – z Lechią świetnie, w pozostałych meczach bezbarwnie, co jak na niego i tak jest wyczynem nieprawdopodobnym.

Ale teraz wraca do obrony, więc, napastnicy ligowi: cieszcie się i radujcie!

A, i jeszcze jedna sprawa z tego tekstu.

– Na początku mojego pobytu w Krakowie, za czasów Roberta Maaskanta, wszyscy mieliśmy błyskawicznie doskakiwać do rywala z piłką. Jest to skuteczne, jeśli wszyscy robią to na sto procent. Jeśli natomiast kilku zawodników odpuszcza stosowanie pressingu, to wszystko bierze w łeb, przestaje mieć to sens – opowiada Jaliens, a my możemy tylko nieśmiało przypomnieć, że właśnie za czasów pięknego Roberta to on wyrósł na jednego z największych pozorantów w historii Ekstraklasy. Większego nawet niż Robert Jeż.

Reklama

To nie ty Kew uciekałeś od gry, kiedy Chavez popełniał błąd za błędem rozbijając się pomiędzy napastnikami Twente?

Najnowsze

Liga Mistrzów

Anglicy są tak mocni, że będą musieli grać sami ze sobą w LM?!

AbsurDB
4
Anglicy są tak mocni, że będą musieli grać sami ze sobą w LM?!

Weszło