Jakiś czas temu, w jednym z podsumowań występów Polaków za granicą, zażartowaliśmy, że Paweł Kieszek wybiera sobie klub według specyficznego klucza – czy miejsce, do którego jedzie, jest atrakcyjne do życia. Bo – rzeczywiście – Paweł wybierał sobie drużyny dość nietypowe jak na polskiego piłkarza. Ostatnio, w sierpniu podpisał dwuletni kontrakt z Vitorią Setubal i błyskawicznie wyrósł na jeden z jej najmocniejszych punktów.ra

“Polak to złote rączki w tej lidze” – tytułuje swój artykuł lizboński dziennik. Co prawda Vitoria radzi sobie w lidze dość przeciętnie, bo zajmuje zaledwie (?) dziewiąte miejsce z czterema remisami w sześciu meczach, ale od kiedy trafił tam Kieszek, straciła zaledwie jednego gola. A wcześniej siedem w dwóch spotkaniach. „Helton (Porto) i Artur (Benfica) mogą się tylko pogryźć z zazdrości” – dodają dziennikarze „A Boli”. A my musimy tylko odnotować, że wychowanek Polonii Warszawa mierzył się na razie w tym sezonie z ogórkami (Gil Vicente, Olhanense, Beira Mar i Pacos de Ferreira), ale jego statystyki i tak robią wrażenie.
Wygląda na to, że Kieszek po przygodach w Kerkrade, Porto i dwóch sezonach na ławce w Bradze w końcu znalazł swoją przystań. I mimo że nie trenuje już na co dzień z gwiazdami pokroju Falcao, to gra chyba jednak w silniejszej lidze niż nasza. No właśnie – słowo klucz. Gra.
PS TUTAJ i TUTAJ znajdziecie nasze wywiady z Kieszkiem.
TĆ