Piotr Ćwielong to jeden z – wbrew pozorom – niewielu ekstraklasowców, którzy jak już zabiorą publicznie głos, to zaraz można się spodziewać naszej kontry albo szydery. Nie inaczej było dziś, po wywiadzie, którego pogodynka udzieliła „Gazecie Wrocławskiej”.
Tamten okres był dla mnie ciężki. Jeśli chodzi o trenera Lenczyka, to wiedziałem, że niezależnie od tego, co będę robił, to i tak nie mam szans na grę. Dlatego cieszyłem się z tego, że nastąpiła zmiana szkoleniowca. To zresztą był impuls dla całej drużyny. Śląsk ma duży potencjał. Zmieniliśmy styl, staramy się grać cały czas ofensywnie.
Oj Piotruś, Piotruśâ€¦ A naszym zdaniem właśnie od ciebie zależało to, że nie grałeś. Tylko od ciebie! No chyba, że jakiś nieżyczliwy kibic włamał ci się na Facebooka i wypisywał, że trener, który wycisnął z ciebie absolutne maksimum, to pan od wf-u? Bo przecież to dzięki Lenczykowi zdobyłeś wicemistrzostwo i mistrzostwo Polski i właśnie ten Lenczyk dawał ci REGULARNIE szansę wychodzić w jedenastce. W pierwszym sezonie 21 razy (!), w drugim 10, a liczymy samą ekstraklasę.
„Niezależnie od tego, co będę robił, to i tak nie mam szans na grę”.
Zamilcz, hipokryto. Albo sięgnij po lecytynę.