Kaka nie zna Polaków, a Marcelo podrywa Polki. Czyli co robią Canarinhos nad Odrą…

redakcja

Autor:redakcja

10 października 2012, 00:43 • 5 min czytania

Reklama
Kaka nie zna Polaków, a Marcelo podrywa Polki. Czyli co robią Canarinhos nad Odrą…

Jeśli najlepsza reprezentacja w historii mistrzostw świata przebywa we Wrocławiu, to wiedz, że coś się dzieje. Postanowiliśmy więc na własne oczy przekonać się co dokładnie i udaliśmy się na trening kadry Brazylii, a także do hotelu gdzie wczoraj zameldowały się wielkie gwiazdy światowego futbolu.
Pod wejściem panował mały harmider. Kręcili się tam ochroniarze, dziennikarze (głównie brazylijscy), organizatorzy transportu i fani czyhający na podpis swoich idoli. Ci ostatni stanowili najliczniejszą grupę i okazywali największe emocje. Jakby zaraz miało zdarzyć się coś, co odmieni ich życie na zawsze. Wpatrywali się zza szyby w windy i zmieniające się cyfry pięter. – Już zjeżdżają? – Z którego? – Z trzeciego? – To nie oni! – Mieszkają na drugim. I tak w kółko. Winda zjeżdżała, ale nie wychodził z niej Kaka tylko co najwyżej jakiś gościu z wąsem, mała japonka, facet wyglądający jak ojciec Schwarzeneggera czy inni goście hotelu. Raz po raz wzbudzając jęk żalu u oczekujących. Po jakimś czasie nadziei ubiorem narobili im oficjele i członkowie sztabu szkoleniowego, którzy pokręcili się po lobby i odjechali gdzieś taksówkami. – Teraz to już na pewno muszą zejść – łudzili się psychofani. Ale nie schodzili jeszcze z godzinę. Aż w końcu przyjechał autokar, ochroniarze wytężyli swoją działalność, gadając coś przez krótkofalówki i rozstawiono barierki torujące drogę z hotelu do pojazdu.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Brazylijska telewizja robiła po angielsku wywiad z wrocławianką która przyszła po autograf Kaki na wspólnym zdjęciu z Cristiano Ronaldo. – To jego największy przyjaciel – tłumaczyła podekscytowana.

Image and video hosting by TinyPic

Takich ludzi było więcej. Na przykład malutki chłopczyk, na oko z ośmioletni, był święcie przekonany, że dzień wcześniej widział Ronaldinho i próbował bezskutecznie przekonać o tym innych. Albo gimnazjalista wyraźnie szurnięty na punkcie Neymara, który miał pełno jego zdjęć wyglądających jak obrazki z Jezusem Chrystusem.

Reklama

Zresztą cała ta cudowna grupa wpatrywała się w wyjście jak w ołtarz i czekała jak na zbawienie. W końcu ich oczom ukazał się ten widok…

Image and video hosting by TinyPic

Idą! – oznajmiono chóralnie. Ale nie było się z czego cieszyć, bo pierwsza grupa piłkarzy przeszła obok fanów nawet nie zwracając na nich uwagi.

Image and video hosting by TinyPic

Reklama

W drugiej wyszedł Marcelo i okazał się najbardziej sympatycznym ze wszystkich. Chętnie rozdawał autografy…

Image and video hosting by TinyPic

… i nie tylko. Grupie piszczących na jego widok studentek oferował wymianę numerami telefonów, ale te były na tyle podniecone całą sytuacją, że nie załapały o co mu chodzi i dalej się tylko gapiły. Wielkie emocje wzbudził też Neymar. O jego popularności może świadczyć fakt, , że jest to jedyny piłkarz z ligi brazylijskiej jakiego zna redaktor Tomasz Wołek.

Image and video hosting by TinyPic

Reklama

Po chwili stojąca koło nas dziewczyna wydała dźwięk jakby ktoś ją właśnie rozdziewiczył i jeśli można zrobić to przechodząc metr dalej, to był to właśnie on. Kaka. Nie pozostał obojętny temu co usłyszał i podpisał jej zdjęcie.

Image and video hosting by TinyPic

***

***

Kolejni byli już zazwyczaj mniej oschli i rozdawali autografy niemalże wszystkim, a nie tylko doznającym orgazmu na ich widok.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Trwało to nie więcej niż pięć minut, a niektórzy czekali na to po pięć godzin i nie udało im się zebrać nawet pięciu autografów. Tymczasem autokar z gwiazdami nie przejechał nawet pięciu kilometrów i był już na stadionie przy Oporowskiej, gdzie na co dzień trenują gracze Śląska. Chciałoby się napisać, że to koledzy po fachu, ale… No właśnie. Tak czy inaczej, na tamtejszą murawę nie wyszedł dziś Grodzicki tylko David Luiz i nie Cetnarski tylko Kaka. Nie Voskamp tylko Hulk. Nie Diaz tylko Neymar…

Image and video hosting by TinyPic

Dla Kaki to pierwsze zgrupowanie po długiej przerwie. Widać, że trzyma się trochę z boku zespołu. Gada głównie z Marcelo i sporo gwiazdorzy. Czuć, że ma potrzebę indywidualnego traktowania. Wszedł na trening na samym końcu i od razu zaczął co chwilę zgłaszać jakieś dolegliwości członkom sztabu szkoleniowego.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Później tańczył i się wygłupiał…

Image and video hosting by TinyPic

Następnie dłuuugo wiązał buta, zabawiając przy tym kumpla z Realu Madryt…

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Ogólnie sam trening raczej nie był zbyt poważny i niczym nie mógł zaskoczyć, ale nie dało się nie zauważyć, że podczas takich zajęć w reprezentacji Brazylii panuje zupełnie inna atmosfera niż w trakcie analogicznych w kadrze PZPN. Wszyscy są dużo bardziej wyluzowani. Właściwie co chwilę się śmieją i żartują. Tymczasem u nas zwykle da się wyczuć straszne napięcie, tym bardziej gdy obserwują wszystko dziennikarze. Im z kolei gra w „dziadka” wydaje się sprawiać tyle samo radości, co dzieciakom na podwórkach i ulicach.

Image and video hosting by TinyPic

Jedyną, dłuższą chwilą powagi była w zasadzie tylko pogadanka z trenerem. Akurat ostatnich selekcjonerów PZPN ich podopieczni zwykli traktować wręcz odwrotnie.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Pewne różnice można dostrzec także nie tylko wśród piłkarzy, ale i dziennikarzy z obu krajów. To nasi…

Image and video hosting by TinyPic

A to ich…

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Kaka okazał się być większym dyplomatą niż Donald Tusk. Bardzo cieszy się z powrotu do kadry, która według niego dysponuje najmocniejszym składem od pół wieku. Nie myśli już w ogóle o Gran Derbi, skupia się na zgrupowaniu i inne takie dyrdymały. Zapytany o Polskę stwierdził: – Nie znam żadnych Polaków poza Jurkiem Dudkiem, z którym mam ciągły kontakt. Wiem też, że organizowaliście Euro! – zabłysnął.

Jeszcze bardziej przejmująco odpowiadał Oscar, więc nie ma sensu go nawet cytować. Ten jednak dodał przynajmniej, że jeszcze nic nie widział we Wrocławiu, ale chciałby coś pozwiedzać. Domyślamy się nawet co.

Inna sprawa, że dziennikarze pytali ich o Neymara i jego ewentualny transfer do Europy. Tymczasem nasz znajomy łowca autografów był na niego strasznie wściekły. – Co za debil! Znowu nie podpisał mi się na zdjęciu, tylko obok. Już drugi raz, on jest jakiś nienormalny!

Reklama

Po treningu znów przedhotelowy chodnik był pełen takich problemów. I ludzi, z których część stała tam nieprzerwanie. Zobaczcie jak to wyglądało…

Nadal stały tam też zauroczone nastolatki, które w międzyczasie przygotowały transparent z wyznaniem miłości dla Kaki i Marcelo. O ile ten pierwszy pozostał niewzruszony, o tyle temu drugiemu bardzo to przypasowało.

Pod hotelem na próżno było za to szukać waszego ulubieńca, Stanislava Levego, który trening Canarinhos oglądał z loży VIP budynku klubowego.

Reklama

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama