Eric Abidal, choć w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy przeszedł dwie operacje, po których najczęściej nie wraca się do wyczynowego sportu, robi kolejny krok, by raz jeszcze zaistnieć na piłkarskich boiskach. – Jestem zmęczony, ale szczęśliwy. Krok po kroku rozpoczynam drogę do swojego powrotu – mówi w krótkim materiale wideo, przygotowanym przez telewizję klubową.
Francuz wraz z psychologiem, trenerem od przygotowania fizycznego i fizjologiem pracuje w ośrodku Valle de Arán w Pirenejach. Biega po górach, pływa, ćwiczy na siłowni. Dzień po dni zwiększa obciążenia i zaczyna zajęcia z piłkami. Oficjalne komunikaty donoszą, że jego rehabilitacja, po nawrocie choroby i zabiegu przeszczepu wątroby, przebiega pomyślnie.
Przed kilkoma miesiącami mówił w jednym z wywiadów: – Doktor oznajmił mi: „Masz raka. Masz raka i musimy cię operować”. Strach. Na początku był tylko strach. Jednak później pomyślałem, że muszę być silny i walczyć z chorobą. Walczyłem całe życie, więc dlaczego by nie teraz? Walczyłem, aby wybić się ze swojego rodzinnego miasta. Walczyłem, aby znaleźć pracę. Walczyłem, aby wybić się ze swojej drużyny. Walczyłem, aby utrzymać się w podstawowym składzie nowego zespołu. Walczyłem, aby wygrać Ligę Mistrzów. Dlaczego starcie z rakiem miałoby być czymś innym? Powiedziałem żonie, rodzinie i kolegom z zespołu: „Nie mam zamiaru się poddawać. Będę starał się pokonać chorobę.
Nie ma gwarancji, że wróci. Nawet jeśli mu się uda, może być tylko cieniem piłkarza z przeszłości. Ale jedno jest pewne – ciągle walczy.