Ł»adnych sektorówek, żadnych zadym i ekscesów. Koniec nawet z wulgarnymi przyśpiewkami, a najlepiej także z regularnym dopingiem. Premier wraz ze swoimi ludźmi chce, aby z polskich stadionów zaczęli znikać kibice, a w ich miejsce pojawiali się tzw. janusze. Czyli kapelusze zamiast szalików i popcorn zamiast śpiewania. W tym kierunku mamy zmierzać i to już od tego sezonu!
W środę, we Wrocławiu odbyło się spotkanie Wojewody Dolnośląskiego z przedstawicielami lokalnych klubów piłkarskich. Takie pogadanki odbywają się cyklicznie przed każdym sezonem i zwykle stanowią okazję dla działaczy do ucięcia sobie kilkudziesięciominutowej drzemki. Tym razem było jednak nieco ciekawiej, gdyż obwieszczono zebranym cudowną wizję trybun naszych stadionów.
Koniec z kibolstwem – tak w skrócie można opisać przesłanie zaprezentowane w Urzędzie Wojewódzkim. Zastępca komendanta dolnośląskiej policji ds. prewencji bez ogródek wymierzył palcem w winnych wszelkiemu złu. To oczywiście kluby piłkarskie. Bo nie współpracują z policją, tylko z kibicami. Powiadomił także o tym, że funkcjonariusze nie będą przybywać już na mecze w „przyjaznym umundurowaniu”, ale w jakimś innym. Pewnie w mniej przyjaznym. Dodatkowo wyskoczył z niesłychanym wnioskiem: o nałożeniu ogólnego zakazu wnoszenia sektorówek. Bo ludzie przychodzą na mecz, a potem nic nie widzą, bo pod tymi flagami, to odpalają race i Bóg wie, co jeszcze robią! Niestety nikt na taki apel nie zareagował.
Głos zabrał za to wojewoda i miał nieco inny pogląd na sytuację. – Kibice są świetnie zorganizowani. Na pewno lepiej niż policja. Bawią się z nimi w kotka i myszkę! To nie do pomyślenia, żeby stało się coś takiego jak ten atak wrocławskich chuliganów na czarnogórskich kibiców tuż za naszą granicą – mówił.
– Ale my ich ciągle rozpracowujemy! Mamy numery rejestracyjne ich samochodów, wiemy czym i jak się poruszają! – ripostował mundurowy.
Po chwili z ust wojewody dowiedzieliśmy się jednak, że po meczu Śląska z Buducnostią Podgorica miał w tej sprawie spotkanie z Ministrem Sprawiedliwości. Z jego odczuć po tej rozmowie wynika, że rząd jest bardziej skłonny do stosowania radykalnych rozwiązań w kwestii wyeliminowania kibolstwa. Rozmawiał na ten temat także z Donaldem Tuskiem i opowiedział mu nawet o swojej wizycie w Czechach na tamtejszej lidze hokeja, gdzie panował piknik i zabawa. – Tak jak na Euro! – miał mu odrzec premier i po chwili zapytać: – Dlaczego, cholera, na lidze tak nie jest? Musimy do tego doprowadzić!
Panie premierze, naprawdę pan nie wie, dlaczego na lidze tak nie jest? A może zna pan już odpowiedź na słynne pytanie jakie panu zadano: jak żyć? Wbrew pozorom, oba przypadki mają ze sobą wiele wspólnego.
TOMASZ KWAŚNIAK