Ireneusz Król: – Województwo śląskie to grajdoł. Jeden drugiemu nadeptuje na palce

redakcja

Autor:redakcja

08 sierpnia 2012, 09:35 • 4 min czytania

Reklama
Ireneusz Król: – Województwo śląskie to grajdoł. Jeden drugiemu nadeptuje na palce

Ireneusz Król wraca na nagłówki polskiej prasy piłkarskiej. Dziś „Przegląd Sportowy” przeprowadził z nim ciekawy wywiad.
FAKT

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Dwie ciekawe informacje – po pierwsze Ireneusz Król będzie wypłacał zawodnikom dodatkowe premie tylko za zwycięstwa.

– Nie ma żadnych „wejściówek”, nie ma zapisanych w kontraktach wzorów matematycznych, liczby spotkań, mnożenia, dzielenia. Po prostu, drużyna wychodzi na mecz i w zależności od tego, z kim gra, może otrzymać od pięćdziesięciu do stu tysięcy złotych – tłumaczy Król, cytowany przez oficjalny serwis internetowy stołecznego klubu.

(…)

Reklama

Król ustalił za to premię w przypadku zdobycia przez Polonię mistrzostwa Polski. Wyniesie ona milion złotych do podziału na całą drużynę. Za drugie miejsce przewidziano nagrodę w wysokości 800 tys., a za trzecie – 500 tys. – Zamierzamy wprowadzić system motywacyjny. Premie za wygrane w poszczególnych meczach będą wypłacane dzień po zakończeniu spotkania. Niech kadra trenerska i zawodnicy dzielą to sobie jak chcą. W ten sposób mają do podniesienia trzy miliony złotych – przekonuje nowy właściciel Czarnych Koszul.

Orange Sport obchodzi czwarte urodziny.

– Puchar Polski to dla nas znakomite uzupełnienie ramówki. Prezentujemy przecież spotkania pierwszej ligi, mamy także wyłączne prawa do piłkarskiego Pucharu Niemiec. Już w najbliższy czwartek tylko my będziemy transmitować potyczkę Legii z SV Ried w eliminacjach Ligi Europejskiej. Najbliższe czwarte urodziny obchodzimy więc w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku wobec naszych widzów – wyjaśnia Janusz Basałaj, redaktor naczelny Orange Sport.

SUPER EXPRESS

Reklama

Rozmówka z Alfredem Finnbogasonem z Helsingborga.

– Świętujecie już awans?
– Na to jeszcze za wcześnie. OK, wygraliśmy w Polsce 3:0, ale wystarczy w rewanżu chwila nieuwagi, jeden, może drugi gol dla Śląska i narobimy sobie kłopotów. Musimy być czujni. Śląsk na pewno od początku rzuci nam się do gardeł.

– Naprawdę obawiacie się Śląska?
– Oni nie są tacy słabi, jak to wyglądało we Wrocławiu. Po prostu my zagraliśmy fantastyczny mecz i nie zostawiliśmy im zbyt wiele pola do popisu. Szybka bramka, którą strzeliłem, ustawiła to spotkanie.

GAZETA WYBORCZA

Reklama

Wywiad z Łukaszem Burligą.

Kontuzja niemal przekreśla półtora miesiąca przygotowań.
– Właśnie tej ciężkiej pracy mi najbardziej szkoda. Wszystko wskazywało na to, że miałem wywalczone miejsce w podstawowym składzie, a to w Wiśle jeszcze nigdy mi się nie udało. Ale trudno, takie jest życie piłkarza. Nie załamuję się, bo jest szansa, że kostka… Może jeszcze za wcześnie, by o tym mówić, ale przy dobrej rehabilitacji do gry mogę być gotowy po kilku meczach. Choć różnie to bywa. Rafał Boguski miał podobną kontuzję, a powrót trwał dłużej, bo musiał przejść zabieg czyszczenia stawu. Nie chcę się podpalać, ale liczę, że wszystko będzie dobrze.

(…)

Jak teraz będzie wyglądał pana dzień?
– Będę przyjeżdżał na Wisłę…

Reklama

Raczej ktoś będzie pana przywoził.
– W sumie tak, ale tylko przez kilka dni, później będę sobie sam radził. Teraz w klubie muszę się stawiać wcześniej. Będę zaczynał od pracy z rehabilitantem i trenerem, a następnie czeka mnie godzina masażu, siłownia oraz basen. Także w domu trzeba popracować ze specjalnymi gumami. Wszystko zabierze więcej czasu niż zwykłe treningi. Rehabilitacja trwa ok. pięciu godzin dziennie, a do tego czas się strasznie dłuży. A czasem do klubu będzie trzeba przyjechać dwa razy dziennie.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Image and video hosting by TinyPic

Wywiad z Ireneuszem Królem.

Reklama

Kibice to największy problem GKS-u?
Rozpasali się w tym klubie. Był czas, że wymuszali, kto ma grać w drużynie, ustawiali trenera i grozili zawodnikom. Hasło „ekstraklasa albo śmierć” było paranoiczne. Jak można komuś, kto wychodzi na boisko, pętać nogi czymś takim. Ale te środowiska, które tam są, będą coraz bardziej rozbijane przez policję. Ta wielka zorganizowana grupa się skończy. Zresztą tam są trzy, cztery osoby, które innym robią sieczkę z mózgu. Nie obrażam się, że zrobili pod moim domem happening. Chciałbym tylko, żeby wszyscy zrozumieli, że ktoś tym steruje i podburza innych. I to w sytuacji, gdy klub jest dobrze zorganizowany.

To kibice swoim zdecydowanym zachowaniem przekreślili szansę na fuzję Polonii z Gieksą?
Było, minęło. Paradoksalnie, to wyszło wszystkim na zdrowie. Województwo śląskie to taki grajdoł, globalna wioska, jak ja to nazywam. Tu trudno coś zrobić, bo w ekstraklasie są już Piast, Górnik, Ruch i Podbeskidzie. Tychy, Sosnowiec to kolejne miasta z aspiracjami. Układ sponsoringu jest nieciekawy, bo obserwujemy duże nasycenie klubów piłkarskich na metr kwadratowy. Powinniśmy być mekką polskiego futbolu, ale tu jeden drugiemu nadeptuje na palce. To takie wyrywanie sobie krótkiej kołdry. Niedawno Ruch miał Taurona, ale potem był telefon z góry i firma poszła do Śląska Wrocław.

(…)

Czyli w pana Polonii nie będzie szalonych kontraktów, ale Klub Kokosa zostanie?
Umowy, które przejęliśmy, uszanujemy. Do niedawna był problem z Baszczyńskim, który uciekł z placu boju, kiedy było trudno. Jednak porozmawialiśmy i przyjąłem go niczym syna marnotrawnego. Staram się go zrozumieć. Był przyzwyczajony do pewnych standardów, a tymczasem prąd wyłączyli, wodę zakręcili i on psychicznie siadł. Teraz jest pewne, że Marcin z nami zostaje. Zresztą u nas ciągle coś się dzieje. W tej chwili upadła sprawa pozyskania Piotra Ćwielonga, bo posypał się zdrowotnie.

Reklama

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama