Pawelec poczuł się zeszmacony? Niech poprosi o płytkę z meczem

redakcja

Autor:redakcja

27 lipca 2012, 10:15 • 3 min czytania

Reklama
Pawelec poczuł się zeszmacony? Niech poprosi o płytkę z meczem

Kiedy trzeba wytykamy błędy, kiedy jest to konieczne – krytykujemy, ale dziś musimy wziąć w obronę „Przegląd Sportowy”, w którym nas rozbawił/zażenował/skonsternował (niepotrzebne skreślić) fragment jednego artykułu. O Śląsku Wrocław.
Tymczasem komentarze wielu piłkarzy Śląska już po pierwszym meczu sprowadzały się do słów „nie krytykujcie nas, przecież wygraliśmy”. Mariusz Pawelec powiedział wprost, że z „Przeglądem” nie będzie więcej rozmawiał, bo drużyna została przez gazetę po pierwszym meczu rzekomo „zeszmacona”. Ciekawe, czy w ogóle wiedział, z jakimi outsiderami gra?! Otóż, Czarnogóra liczy mniej więcej tylu mieszkańców co Wrocław z przedmieściami. Jaki może być poziom piłkarski drużyny, wywodzącej się z ligi zbudowanej na 700-tysięcznej populacji? Państwa, które nie ma pieniędzy na wyczynowy sport! Budućnost, od lat bita w Europie przez niemal każdego komu się nawinęła, nie miała nawet jak porządnie przygotować się do rywalizacji ze Śląskiem: na obóz za granicą nie miała pieniędzy. Ale nawet u siebie nie było im łatwo trenować, bo panowały tam potworne upały. Znaleźli przez całe lato tylko dwóch gotowych na grę w tych warunkach sparingpartnerów.

Zeszmacona…

Cofnijmy się zatem o osiem dni, do relacji po wyjazdowym meczu Śląska z Buducnostią.

Image and video hosting by TinyPic

Reklama

Całego artykułu nie będziemy kopiować. Przytoczymy tylko fragmenty, w których pojawiła się jakakolwiek krytyka.

– Zespół Oresta Lenczyka zwyciężył po meczu rozgrywanym długimi fragmentami w sposób niegodny mistrzów Polski. Jeśli przed tym spotkaniem można było mówić, że Budućnost to drużyna składająca się z kompletnie anonimowych piłkarzy, to pierwsze minuty wczorajszego spotkania wyglądały niczym brutalne wbijanie ich nazwisk do głowy młotkiem (…). Czarnogórcy, bici w europejskich pucharach przez drużyny z Albanii i Azerbejdżanu, grali z mistrzem Polski w dziadka, a Śląsk stał i czekał na zmiłowanie.

ٹle wyglądała wrocławska defensywa. Jeśli miała piłkę, to przerzucała ją między sobą jak gorący kartofel. Przeważnie jednak jej nie miała.

(…)

Reklama

Ale poważniejszy przeciwnik tak grającego jak w pierwszej połowie Śląska po prostu stratuje.

I jak? Jesteście w szoku? Bo my tak. Redaktor Michał Guz wręcz zrównał Śląska z ziemią, przekroczył wszelkie granice dobrego smaku.

Do czego to dochodzi… Czujecie to? Facet napisał delikatną i obiektywną (!) relację ze słabego meczu Śląska, zwrócił uwagę na kilka błędów, nie liżąc przy tym nikomu dupy, a Pan Piłkarz Mariusz Pawelec poczuł się zeszmacony. Zeszmacony!

Zwracamy się zatem do Pana Piłkarza – do ciebie za ten mecz jakichś większych pretensji mieć nie można, ale poproś, primadonno, klubowego informatyka, żeby ci nagrał płytkę z Podgoricy i zobacz, jaki popis odstawiają twoi koledzy, a potem mów o szmaceniu.

Reklama

Najpierw przyśpiewki o Legii, potem komentarze do niej (Mila: „My tej piosenki nie znaliśmy, więc nie mogliśmy jej śpiewać”), następnie denny mecz z Buducnostią i na koniec ten Pawelec. O co tu chodzi?Umówiliście się, że co kilka tygodni musicie odstawić jakąś żenadę?

TĆ

Najnowsze

Weszło