Politycy odkrywają cenzurę na stadionach

redakcja

Autor:redakcja

03 kwietnia 2012, 10:48 • 3 min czytania

Politycy odkrywają cenzurę na stadionach

Pamiętacie jeszcze Michała Listkiewicza szczerze zaszokowanego sprawą „czarnej owcy” wśród uczciwych sędziów? Okazuje się, że pewne postawy są ponadczasowe. Tak jak były prezes PZPN-u zupełnie nie spodziewał się, że wśród sędziów występuje zjawisko korupcji, tak teraz media i politycy zorientowali się, że na stadionach ogranicza się wolność słowa. Jak to piszą Amerykanie – thanks, Captain Obvious!
Nie wiadomo kto rozpoczął falę świętego oburzenia na zachowanie delegata i ochrony na Konwiktorskiej – na pewno jednym z pierwszych większych mediów zainteresowanych tematem był Polsat. I lawina ruszyła… Krzysztof Kwiatkowski, poseł PO, były minister sprawiedliwości. Zajrzyjmy na jego twittera: „Dziś interweniuję u prezesa PZPN. Nie ma zgody na ograniczanie wolności wypowiedzi. Zakaz piętnowania symboli komunistycznych niedopuszczalny”.

Reklama

Ograniczanie wolności wypowiedzi? Zaraz, zaraz, a czy to nie Kwiatkowski był prokuratorem generalnym i ministrem sprawiedliwości w czasach, gdy w Białymstoku karano za okrzyki „Donald matole, Twój rząd obalą kibole”? Czy to nie zgierski polityk siedział na górze machiny, której dolne tryby karały kibiców Arki za hasło „chuj z gospodarką, chuj z bezrobociem, najważniejsza jest kara za transparent na płocie”? Jak on śmie teraz cokolwiek mówić w kwestii wolności wypowiedzi, samemu wydatnie uczestnicząc w jej ograniczaniu? A może nie wiedział o tym, że kibiców z Płocka ciągano po sądach za flagę „zawsze po prawej stronie” z przekreślonym sierpem i młotem? No jeśli nie wiedział, to co z niego za minister?

Ale nie ma co się pastwić nad populistą z PO, przecież jest jeszcze kochana opozycja. Zanim jednak do niej dojdziemy, sprawdźmy co na temat wydarzeń z Polonii mówi… Jacek Masiota. „Sport powinien być wolny od haseł politycznych, ale nie może dochodzić do takich absurdów, jak usunięcie transparentu «precz z komunąÂ»”. Jacku, czy Ty siebie słyszysz? Gdzie byłeś, gdy za sprawą waszych skretyniałych delegatów zdejmowano transparenty czczące pamięć Powstańców, czy bohaterów września ’39? Gdzie byłeś, jak karano za „17.09.1939 – IV rozbiór Polski”? Gdzie Wy wszyscy byliście, jak na Legię zakazano wnosić flagi OFMC bo miała hasło „better dead than red”? Chłopaki mają nową, „będziemy dobre tradycje rozpowszechniać”. O tym pewnie też nie wiecie.

Reklama

No i dochodzimy do gwoździa programu – z medialnego niebytu wynurzył się Marek Jurek, „ostry jak nigdy”. „Jeżeli na polskich stadionach zwykły odruch potępienia komunizmu będzie traktowany jak naruszenie porządku – jutro, jako urojone polityczne roszczenia, będą traktowane propozycje upamiętniania rocznic narodowych” – napisali do minister sportu Joanny Muchy liderzy Prawicy Rzeczypospolitej: Marek Jurek i Lech فuczyński.

Chłopaki, nie chcę burzyć waszej rzeczywistości, ale to już się działo na stadionach. Może gdybyście czasem interesowali się czymś więcej, niż wasz antagonistyczny wróg z PO, dostrzeglibyście problem wtedy, gdy dopiero ukorzeniał się na stadionach, dobry kilka lat temu.

Wiecie co jest najgorsze? Prosty wniosek – jeśli czegoś nie ma w telewizji, znaczy, że to coś nie istnieje. Choć cenzura, ostrzejsza niż na Polonii, istnieje na stadionach od lat, politycy, politolodzy, media i cała reszta ferajny zainteresowała się tym dopiero po publikacji Polsatu. Spóźnionej o jakieś trzy lata.

JO

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama