John Terry, dla wielu chodząca legenda Chelsea Londyn i reprezentacji Anglii, wyśmienity obrońca i charyzmatyczny kapitan, dla innych skończony dureń sypiający z żoną kolegi z reprezentacji, człowiek bez moralności, zasad i honoru. Kontrowersyjne oceny nasiliły się w ostatnich dniach – przed nami finał kilkumiesięcznego dochodzenia w sprawie rasistowskich odzywek, jakie Anglik miał skierować do Antona Ferdinanda z Queens Park Rangers.
W podobnych przypadkach ocena zawsze jest trudna – kolejne przykłady medialnej histerii, często kompletnie nieuzasadnionej, uczą sceptycyzmu w kwestii sądzenia domniemanych „rasistów”. Coraz popularniejsze jest pytanie o definicję „rasistowskiej obelgi” oraz o prawdomówność ciemiężonych zawodników. Tym razem jednak sprawa jest prosta – chodzi o kapitana reprezentacji Anglii, człowieka, który powinien być nieskazitelny, absolutnie poza wszelkimi podejrzeniami, nie tylko w kwestii rasizmu, ale nawet zwyczajnych obelg. Tymczasem Terry kolejny raz udowadnia, że do tej funkcji zwyczajnie się nie nadaje.
Wszyscy pamiętają bowiem incydent z Waynem Bridgem i jego partnerką. Nie jesteśmy w stanie tego zrozumieć. To nie był tylko znajomy z boiska, nie tylko sąsiad, ale naprawdę oddany i lojalny przyjaciel – kim trzeba być by sypiać z partnerką najbliższego kumpla?! Pomijając już aspekt zdradzania żony – fakt kompletnego zrujnowania psychicznego kolegi z reprezentacji powinien wystarczyć całej Anglii do ostatecznego pozbawienia Terry’ego zaszczytu pełnienia funkcji kapitana reprezentacji. Wyobrażacie sobie romans Xaviego z Shakirą (albo Ibrahimovicem, jak chcieliby fani teorii związku Ibra-Pique)? To mógłby być koniec wielkiej Barcelony, kto wie czy nie koniec wielkiej reprezentacji Hiszpanii.
Fabio Capello pokazał, że potrafi podejmować trudne decyzje. John stracił na moment opaskę, ale cóż z tego, skoro kilka miesięcy później odzyskał ją po kontuzji Rio Ferdinanda. Wystarczyło by jego haniebne czyny pokrył kurz. Kilka miesięcy ciszy w mediach to wystarczająca pokuta za zdradę żony i najlepszego przyjaciela? Patrząc w bardziej przyziemny sposób – za znaczące osłabienie lewej flanki reprezentacji?
Przywrócenie go do wykonywania funkcji kapitana było prawdziwym ciosem dla ludzi ceniących w życiu lojalność, honor i przyjaźń. Tych jednak było niewielu – John po raz kolejny wykupił swoje winy udanymi występami w kadrze i klubie. Kwestią czasu pozostały następne skandaliczne wybryki szurniętego londyńczyka…
Nie wiadomo co tak naprawdę szepnął Antonowi Ferdinandowi, dalecy jesteśmy od publicznej egzekucji Terry’ego jako rasisty. Faktem jest jednak, że kapitan reprezentacji Anglii, w dodatku po przejściach, człowiek, który powinien dbać o reputację bardziej niż którykolwiek z Brytyjczyków, zaczyna fikać do innego zawodnika. Smaczku sprawie dodaje fakt, że ów „inny zawodnik” to brat Rio Ferdinanda, partnera 32-letniego piłkarza Chelsea w reprezentacyjnym duecie stoperów. Co to za generał, który sypia z partnerką sierżanta i szturcha się z bratem pułkownika?! Co to za naród, który wciąż mu ufa?!
Rio nie martw się, przynajmniej nie wydymał ci żony.
JAKUB OLKIEWICZ