Bzdurę dnia już mamy. Eric Cantona na prezydenta Francji…

redakcja

Autor:redakcja

10 stycznia 2012, 13:48 • 2 min czytania

Bzdurę dnia już mamy. Eric Cantona na prezydenta Francji…

Czarny koń wyborów prezydenckich we Francji, przyszły wybranek ludu, lider, rewolucjonista, współczesny Che Guevara. Niegdyś zachęcający do wyciągnięcia wszystkich swoich pieniędzy z banków w celu ich likwidacji, dziś gotowy działać na rzecz mieszczaństwa. Eric Cantona kandydatem na prezydenta Francji.
A teraz zejdźmy na ziemię.

Reklama

Francuz opublikował list, na który nabrała się cała wschodnia półkula, z poważnym BBC i telewizją Sky włącznie. Pora zainterweniować, kiedy niebezpiecznie bzdurną plotkę powielają TVN24, Sport.pl, Radia Zet, TVP czy Wprost. Nie dajcie się zwieść, nie żyjemy w Matrixie. Cantona znów wszystkich wyrolował, choć cel był naprawdę szczytny.

Apel 45-latka został przed kilkoma dniami wydrukowany przez dziennik „Liberation”. Wystarczył wstęp, by wszyscy odebrali go jednoznacznie: – Szanowni państwo, chciałbym prosić o wasz podpis w związku z debatą polityczną, która rozpoczyna się w kraju. Moim celem jest zebranie co najmniej 500 podpisów. Pozwolą mi one wystosować przesłanie proste i jasne, przesłanie prawdy i szacunku – napisał Cantona w liście do merów miast i gmin na terenie całego kraju. – Można zaangażować się w wiele istotnych spraw, ale nie da się zrobić wszystkiego. Z tego powodu wybieram kwestię mieszkań, ponieważ wydaje mi się najpoważniejsza, bo dotyczy 10 milionów osób – czytamy dalej.

Reklama

Rozpętana ogólnoświatowa podnieta nie opadała do dzisiaj, aż wreszcie Cantona przyznał, o co naprawdę chodziło. Celem było jedynie zwrócenie uwagi na kwestię ciężkiej sytuacji bezdomnych we Francji. Kwestię, którą jego zdaniem kandydaci powinni poruszyć w swoich kampaniach wyborczych. Cały apel został zresztą wystosowany na prośbę fundacji – „Fondation Abbe Pierre”. – Myślę, że nazwisko Erica Cantony gwarantowało rozgłos dla sprawy, o której powinniśmy dyskutować w czasie wyborów – stwierdziła legenda Manchesteru United.

Koniec historii. Cantona nie wystartuje w prezydenckich wyborach. Choć przyznajemy, że prowokacja 10 na 10, bo nabrali się niemal wszyscy. A swoją drogą – co z naszymi mediami nie tak, że plotka dotarła do kraju w momencie, kiedy sam zainteresowany zdążył już wszystko sprostować?

FK

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama