Roger Guerreiro robi wszystko, by rzutem na taśmę, jeszcze przed mistrzostwami, wrócić do kadry Smudy. Ostatnie mecze w reprezentacji zagrał wprawdzie w lutym i marcu, za każdym razem wchodząc z ławki za Obraniaka, ale wciąż liczy, że selekcjoner sobie o nim przypomni. Da miejsce w grupie 23 zawodników jadących na turniej. Może i faktycznie ma czysto sportowe ambicje. Może chciałby się jeszcze komuś pokazać, choć jak większość piłkarzy, potrafi też dobrze liczyć pieniądze i wie, że Euro mu się po prostu opłaca. A że niekoniecznie dostarcza argumentów sportowych, uznał, że Smudzie przypomną o nim… dziennikarze. Właśnie w tym celu wynajął specjalistę do spraw public relations.
Eksperta od wizerunku. Brazylijczyka, choć działającego głównie w Europie, który w ostatnich miesiącach przed Euro ma robić wokół niego pozytywny szum w mediach. Szukać kontaktu z dziennikarzami z Polski, dostarczać im relacji, wypowiedzi i wszystkich możliwych materiałów prasowych mówiących o coraz lepszej grze Rogera dla AEK Ateny.
Wczoraj – z pewnością zupełnie „przypadkiem” – w brazylijskich mediach pojawiła się informacja, że Roger w związku z z fatalną sytuacją finansową swojego klubu, prowadzi zaawansowane negocjacje z FC Sao Paulo. Temat zaraz podchwycił jeden z dużych polskich portali, choć potem newsa usunął, bo… sprawa została podwójnie zdementowana. Najpierw przez dyrektora Sao Paulo, później przez menedżera piłkarza, Marcelo Robalinho. Ten przekonuje, że po pierwsze – AEK nie zamierza rezygnować z Rogera, po drugie – on nie ma ochoty wracać do kraju, bo to mogłoby tylko zmniejszyć jego szanse wyjazdu na Euro…
Ale niestety, tak media dzisiaj działają. Wystarczy wypuścić dobrą historię, by dziennikarze złapali ją jak pelikany, nabijając sobie wierszówkę. Pierwszy lepszy portal napisze „Roger wraca do kraju” i nieważne, ile w tym prawdy. Nieważne, co dokładnie się pisze i kto puścił kontrolowany przeciek. Ważne, że pojawia się nazwisko, a o zawodniku znów robi się głośno.
O Rogerze robi się coraz częściej.
Jeśli spojrzeć na statystyki, w listopadzie i grudniu grał w AEK-u dosyć regularnie. Wchodził na boisko praktycznie w każdym meczu. W całej rundzie zaliczył pięć asyst we wszystkich rozgrywkach, w tym jedną nawet dość efektownąâ€¦
Ale nie zmienia to faktu, że przez zdecydowanie większą część rundy był rezerwowym. Na mecz ligowy nie wyszedł w pierwszym składzie od połowy września. Tak czy inaczej, możecie się spodziewać, że im bliżej do Euro, tym Rogera w mediach będziecie mieć więcej. I prawdopodobniej w coraz bardziej pochwalnym tonie.