Mecz sezonu 2010/11 nadchodzi. O ile zima będzie łagodna…

redakcja

Autor:redakcja

06 stycznia 2012, 14:28 • 4 min czytania

Przed nami mecz, na który cała Polska czeka z zapartym tchem. Ostatnia zagadka sezonu 2010/11 zostanie rozwiązana i naprawdę to nieważne, że mamy rok 2012. Mecz, który miał otworzyć stadion w Ostródzie, mecz, który rozstrzygnie o tym czy zdobywca Pucharu Polski jest silniejszy od krajowego mistrza, spotkanie, po którym jeden z trenerów będzie mógł podać rękę Andrzejowi Strejlauowi. Superpuchar Ekstraklasy, mecz o wszystko.
O tym jak żenujący spektakl zafundowała sympatykom piłki nożnej Ekstraklasa, napisano już wiele. Pomysł, by mecz o jeden z trzech dostępnych polskim zespołom pucharów (bo o zdobycie jakiegoś trofeum w Europie ich nie posądzamy) rozegrać w… zimę 2012, był równie absurdalny jak poszukiwanie miejsca dla tej emocjonującej bitwy. Swoją drogą należy podziękować tu mediom, które zrobiły świetną robotę rozpisując się o bezpieczeństwie tego spotkania w kontekście wydarzeń w Bydgoszczy z maja ubiegłego roku. Tak długo cisnęli organizatorów, że w końcu wszystkie polskie miasta przestraszyły się konsekwencji i odmawiały organizacji meczu…

Mecz sezonu 2010/11 nadchodzi. O ile zima będzie łagodna…
Reklama

Odmówiła nawet Ostróda! – Informacji jeszcze nie przekazaliśmy do partnerów, jednak definitywnie rezygnujemy z meczu. Po konsultacjach z wieloma środowiskami i ze służbami podjąłem decyzję o rezygnacji z tego spotkania. Nie mogę narażać mieszkańców na konsekwencje zachowania pseudokibiców zespołów, które miałyby zagrać w Ostródzie – oświadczył burmistrz Ostródy. Wyobrażacie sobie? Okazja do zdobycia jednego z trzech polskich pucharów, ludzie powinni się zabijać o możliwość organizacji takiego przedsięwzięcia, tymczasem u nas nie chce tego wziąć nawet Ostróda. Inna sprawa, że krótko po tym zastanawialiśmy się, czy nie wydać oświadczenia – „my również jeszcze nie poinformowaliśmy o tym partnerów, ale podobnie jak Ostróda, rezygnujemy z organizacji tego meczu”.

Ekstraklasa zaś zachowała się jak student przed sesją – walić to, odkładamy do lutego. Nie ma spiny, są drugie terminy.

Reklama

Wreszcie nadchodzi ten upragniony moment. Okazało się, że jedyną areną godną tego meczu jest Stadion Narodowy i wszyscy rozpływają się, jaką rangę w ten sposób uzyskało spotkanie. Przypominamy, pół roku wstecz niewielu było zdziwionych, że Wisła z Legią zagra w Ostródzie. Jeśli nas pamięć nie myli to główną przyczyną przełożenia meczu z lipca na luty była niemożność znalezienia neutralnego obiektu. Stadion Narodowy w Warszawie to neutralny obiekt? Chociaż z drugiej strony, otwarcie tej areny odbyło się w Gdańsku, więc już nic nas nie zdziwi.

Co z kibicami? Legia pewnie szczelnie wypełni stadion, łącznie z sektorami neutralnymi, Wisła zaś otrzymała 10 tysięcy biletów i na pewno za punkt honoru przyjmie wykorzystanie całej puli. Zagadką pozostaje kwestia transportu – wyśmienity sprawdzian przed Euro. Może to pesymizm, ale spodziewamy się problemów z komfortowym przewiezieniem krakowskich kibiców, tym bardziej, że planują poruszać się pociągami. Kibice obawiają się również prowokacji, mając świeżo w pamięci nagonkę rozpoczętą po majowym Pucharze Polski. Biorąc pod uwagę ilość nowości sprzętowych w szeregach policji, ewentualne testy na kibicach nikogo by w tym środowisku nie zdziwiły.

Czysto piłkarsko z kolei, mecz nie zapowiada się na wielkie widowisko. Ku zaskoczeniu całej Polski, zarówno Legia, jak i Wisła wciąż grają w Lidze Europejskiej, więc nie będą ryzykować urazów na pięć dni przed spotkaniami ze Sportingiem i Standardem. Mecz o stawkę z pewnością będzie niezłym przetarciem i jednocześnie przeglądem sił, ale trudno oczekiwać, by piłkarze zabijali się o każdą piłkę. Tym bardziej, że już w poprzednich edycjach trenerzy stawiali na zawodników otrzymujących mniej szans w ligowych starciach. Nie mówimy tu o drugim garniturze, bo jednak wpisać sobie Superpuchar w CV to nadal zaszczyt, ale chyba wszyscy pamiętają w jakim składzie wyszedł na ostatni Superpuchar Lech Jacka Zielińskiego.

Na deser zaś „grande finale”. Może się okazać, że Superpuchar… nie zostanie rozegrany. Hydrobudowa czyli ludzie zajmujący się aktualnie Stadionem Narodowym wciąż mają bowiem problem z trawą. Murawy jak nie było tak nie ma, a deadline inwestycji to… 10 lutego 2012. Dzień przed meczem. Na razie mamy łagodną zimę, ale jeśli spadnie śnieg, prace mogą się wydłużyć. Wystarczą dwadzieścia cztery godziny obsuwy, by odwołać mecz o Superpuchar. Przekładanie meczu, propozycja grania w 30-tysięcznym miasteczku na Mazurach, a teraz ustalenie terminu na dzień po oddaniu murawy. Na miejscu Strejlaua nie chwalilibyśmy się takim trofeum.

JAKUB OLKIEWICZ

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama