„Sport” o Estończyku Rudniewie i procentach Lewandowskiego

redakcja

Autor:redakcja

27 października 2011, 09:40 • 1 min czytania

„Sport” o Estończyku Rudniewie i procentach Lewandowskiego

Dariusz Czernik wysmażył na łamach katowickiego „Sportu” coś w rodzaju felietonu na temat transferu Rudniewa do Porto. Niby miało być fajnie…. No, bo chyba miało? Niby ciekawie, a jednak wyszło nudno, mało błyskotliwie i momentami tylko śmiesznie.
W zasadzie już w dziesiątym zdaniu tekstu powinniśmy przestać go czytać. Bo jeśli autor pisze o Rudniewie – „Estończyk”, zapala nam się kontrolka, że dalej raczej nic mądrego już się nie dowiemy. O ile dobrze kojarzymy, obecnie najlepszy strzelec Ekstraklasy, nie jakiś nieznany nikomu ogórek, faktycznie ma dwa paszporty – łotewski i rosyjski, ale nie słyszeliśmy, żeby w międzyczasie dorobił się trzeciego.

Reklama

Image and video hosting by TinyPic

Więc jak to jest, panie Czernik? Jaki Estończyk przez Poznań do Porto? Ostatni Estończyk, Sander Puri wyjechał akurat na południe – przez Kielce na Węgry. Do Lombardu Papa. A może to jednak Pareiko z Wisły idzie do tego Porto?

Reklama

Swoją drogą, jesteśmy też bardzo ciekawi w jaki sposób na potrzeby tego samego tekstu autorowi udało się zmierzyć, że Robert Lewandowski po roku w Dortmundzie jest piłkarzem o 40 procent lepszym niż w Poznaniu. To tak na oko czy w „Sporcie” opracowaliście jakiś specjalny algorytm?

Najnowsze

Ekstraklasa

Nasze kluby na sparingpartnerów biorą rywali poniżej swojej wagi

AbsurDB
0
Nasze kluby na sparingpartnerów biorą rywali poniżej swojej wagi
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama