Daliśmy dupy w sprawie Adama Stachowiaka. To znaczy – trochę się pospieszyliśmy. Napisaliśmy, że w poniedziałek zostanie wypożyczony na rok z Górnika Zabrze do Wisły Kraków. Sytuacja wygląda tak: w sobotę transfer czasowy wydawał się BARDZO, BARDZO PRAWDOPODOBNY, a nawet pewny. Na tę chwilę – sprawa jeszcze żyje, ale aktualnie szanse na przejście Stachowiaka zdecydowanie zmalały. Veto postawiła w ostatniej chwili sama góra.
Wielkim zwolennikiem sprowadzenia Stachowiaka był trener bramkarzy Wisły, Paweł Primel. O ile dobrze pamiętamy, to Primel szkolił tego golkipera jeszcze w Odrze Wodzisław. W Krakowie nie mają przekonania do Milana Jovanicia jako zmiennika Pareiki, dlatego dubler by się przydał: trzeba zakładać, że Pareiko może odnieść kontuzje, a wtedy dwóch innych bramkarzy będzie potrzebnych w rozgrywkach Champions League. Uznano, że Primel zna polski rynek i może wskazać kandydata – no i wskazał. „PS” dzisiaj dodał, że Wisła konsultowała się z trenerem Górnika Adamem Nawałką, który przecież z krakowskim klubem jest bardzo związany i że ten wydał Stachowiakowi (mimo prywatnego konfliktu) pozytywną opinię. Ale czy to prawda – nie wiemy.
Rozmowy doszły do bardzo zaawansowanego etapu, a na koniec… Wisła zmieniła zdanie. Nie chce nam się wierzyć, że sugerowano się zdaniem kibiców, którzy byli przeciwni zakontraktowaniu tego akurat zawodnika ze względu na jego rzekome „konfidenctwo” (polegające na tym, że Stachowiak zrobił dokładnie to, co zrobiłby każdy normalny człowiek). Być może Bogusław Cupiał uznał, że nie ma zamiaru płacić kontraktu kolejnemu bramkarzowi.
Pożyjemy, zobaczymy.