Napisał do nas czytelnik, który jest kibicem ŁKS-u Łomża. Współczujemy, ale co zrobić – niektórzy tak mają. Niewykluczone, że gdybyśmy urodzili się w Łomży, to też byśmy kibicowali zawodnikom tego właśnie klubu.
Sprawa jest przygnębiająca. Najpierw było święto, teraz rozczarowanie. Święto, bo ŁKS Łomża po raz pierwszy od 45 lat zdobył Puchar Polski na szczeblu okręgowym. Teraz wypadałoby iść w górę, jak kiedyś Czarni Ł»agań – aż do samego finału.
Ale tego marszu może wcale nie być. Fragment tekstu ze strony 4lomza.pl:
20 lipca ŁKS 1926 Łomża ma spotkać się w rundzie przedwstępnej Pucharu Polski ze Stomilem Olsztyn. Mecz miał być rozgrywany na stadionie w Łomży, ale okazuje się, że nie jest to możliwe. Stadion jest zamknięty. – Rozmawiamy z PZPN-em o przeniesieniu meczu do Olsztyna, ale jeśli się nie zgodzi oddamy walkowera – mówi Jarosław Kulesza, prezes łomżyńskiego klubu. Zgodnie z decyzją dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który zarządza m.in. stadionem przy ul. Zjazd, płyta główna stadionu jest zamknięta od 27 czerwca do 15 sierpnia, a płyta boiska treningowego od 4 lipca do 28 sierpnia. Tłumaczone jest to koniecznością przeprowadzenia zabiegów pielęgnacyjnych muraw, których najwyraźniej nie można przerwać nawet na chwilę i nawet dlatego, że ŁKS Łomża po latach zdobył wreszcie Okręgowy Puchar Polski w piłce nożnej i zakwalifikował się do dalszych rozgrywek na szczeblu centralnym.
Mecz w Łomży odbyć się nie może, ponieważ trawa musi rosnąć – ta trawa ma rosnąć po to, by piłkarze ŁKS rozgrywali na niej swoje mecze. I dlatego nie mogą rozegrać tego najważniejszego.
Na szczęście to nie jest tak, że na stadionie absolutnie nic nie może się odbyć. Otóż trawie nie zaszkodzi zlot Świadków Jehowy, zaplanowany w lipcu.