Mielcarski nawołuje do dopingu. Dlaczego sam nie pośpiewa?

redakcja

Autor:redakcja

16 maja 2011, 13:08 • 2 min czytania

Mielcarski nawołuje do dopingu. Dlaczego sam nie pośpiewa?

„Na stadionach, których nie zamknięto, fani milczą, nie dopingują, nie pomagają swoim zespołom. Nie podoba mi się to, bo część klubów potrzebuje 12. zawodnika, gra o przeżycie, historia wielu z nich może się skończyć już wkrótce, po spadku z ligi, a kibice biernie siedzą i się temu przyglądają” – napisał w „PS” Grzegorz Mielcarski.
Grzesiu, to dopinguj! Wymagasz od innych – zacznij od siebie! Śpiewaj, krzycz, ponaglaj. Niby czemu nie? Tobie nie wypada? Wypada. Weź szalik i pokaż, jak się robi atmosferę. Jak się okaże, że masz wystarczającą charyzmę, to porwiesz za sobą tłumy. Jak nie – poskandujesz jakieś hasła w samotności.

Reklama

Zawsze nas irytują takie głosy – nie podoba mi się, że nie śpiewacie. To sam śpiewaj. Rusz dupę i śpiewaj. Kibice to nie orkiestra, którą za cztery tysiaki wynajmuje się na wesele. Biernie siedzą i się przyglądają? Na Camp Nou biernie siedzi 98 tysięcy osób i jakoś nikomu to nie przeszkadza. Jak im się zachce, to zaśpiewają, a jak nie – to nie. I nikomu nic do tego.

Naprawdę – jak Mielcarski chce, żeby ktoś śpiewał, to niech śpiewa. Może wziąć do pomocy Kazimierza Węgrzyna i zrobić młyn, jakiego świat nie widział. Może z „Wieszczem” wymachiwać flagą i wrzeszczeć: „Jesteśmy z wami”.

Reklama

Patrzenie z góry na kibiców jest dość charakterystyczne wśród tzw. ekspertów. Oni sądzą, że obowiązkiem kibiców jest:

a) podziwiać ekspertów
b) podziwiać piłkarzy
c) drzeć mordę na zawołanie

Otóż nie, panie Mielcarski, otóż nie…

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama