Kew Jaliens – przyszły kapitan Wisły?

redakcja

Autor:redakcja

28 stycznia 2011, 16:59 • 2 min czytania

Kew Jaliens – przyszły kapitan Wisły?

Ostatnio do naszej ligi trafiło sporo piłkarzy związanych z Holandią. Albo wypaleni jak Arkadiusz Radomski, albo za słabi na Eredivisie (Marciano Bruma), albo skonfliktowani z działaczami (Saidi Ntibazonkiza). Wiśle, przynajmniej z pozoru, trafiła się perełka. Kim tak naprawdę jest Kew Jaliens? Czego można się po nim spodziewać? Czy to faktycznie taka gwiazda? Podzwoniliśmy, popytaliśmy i usłyszeliśmy kilka ciekawych opinii.

Na początek skontaktowaliśmy się z jego rodakiem i trenerem – Robertem Maaskantem. – To doświadczony obrońca, grał w kilku klubach holenderskich – Sparcie Rotterdam, Willem II oraz AZ Alkmaar – i w każdym się wyróżniał. Świetnie radzi sobie z piłką przy nodze. Jest też skuteczny w walce w powietrzu. Mimo że nie należy do największych zawodników, nigdy nie odpuszcza – ocenił Maaskant, który szykuje Jaliensowi nową rolę w szatni…

Reklama

– Opaskę kapitańską nosi „Sobol”, ale w przypadku jego absencji… Kto wie… Kew ma mentalność przywódcy. Spokojnie dałby sobie radę jako kapitan, a nawet trener. Inni mogą brać przykład.

Ł»eby nie było zbyt cukierkowo, zapytaliśmy też o słabe punkty. A Maaskant sprytnie uciekł od tematu. – Gdyby Jaliens nie miał wad, nie przeszedłby do Wisły – żartował. – Tak na serio, to naprawdę klasowy zawodnik. W przeciwnym razie nie miałby propozycji z FC Koeln. Nie skorzystał z niej, bo wolał walczyć o mistrzostwo i powrót do Ligi Mistrzów.

Reklama

Takie opowieści jakoś do nas nie trafiają. I nie jesteśmy w tej kwestii odosobnieni. – Skoro Peszko dostał w Kolonii trzy albo cztery razy tyle co w Lechu, to Jaliens nagle by to odrzucił? – pyta retorycznie Bożydar Iwanow. – Fajnie, że trafia do Polski zawodnik z takim CV, ale czy nie znajduje się już po drugiej stronie piłkarskiej góry? Jeśli ktoś grał w Lidze Mistrzów i na mundialu, to chyba jest już spełniony. Jaliens to mniej więcej poziom Chaveza. Nie jest lepszy od Marcelo – dodaje komentator Eredivisie w Polsacie Sport.

W podobnym tonie wypowiada się holenderski dziennikarz, Andy Houtkamp. – Jaliens mógł osiągnąć znacznie więcej. Był obiecującym obrońcą, ale nie udało mu się przebić do reprezentacji na stałe. Ostatnio nie łapał się w Alkmaar. W Polsce powinien sobie jednak poradzić.

– W AZ nie miał szans na regularną grę, bo trener Gertjan Verbeek woli stawiać na młodszych (konkretnie Hectora Moreno i Niklasa Moisandera) – uzupełnia Michał Janota z Go Ahead Eagles.

Za namówienie Jaliensa na Wisłę, Maaskantowi i Valckxowi należą się brawa. Lepiej zastępować Głowackiego i Marcelo kimś solidnym, niż uparcie stawiać na chaotycznego Bunozę. Jest jeszcze jeden plus. Przyjście Holendra oddali od pierwszej jedenastki Mateusza Kowalskiego. Czas najwyższy.

Tomasz Ćwiąkała

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama