Smuda i jego hobby: pieprzenie głupot

redakcja

Autor:redakcja

21 stycznia 2011, 12:17 • 2 min czytania

Smuda i jego hobby: pieprzenie głupot

Franciszek Smuda kontynuuje mielenie jęzorem bez zastanowienia. Oczywiście, jak to u niego, nie mogło obyć się bez leczenia kompleksów względem Leo Beenhakkera. – Powołania otrzyma czterech piłkarzy Lecha – Hubert Wołąkiewicz, Grzegorz Wojtkowiak, Marcin Kikut i Tomasz Bandrowski. Oczywiście piłkarze Lecha mogą liczyć na specjalne traktowanie, pamiętam doskonale, że mają ważne mecze w europejskich pucharach. Dlatego zaraz po meczu z Mołdawią lechici wrócą do swojego klubu. Ja współpracuję z trenerami klubowymi. Nie chcę powielać praktyk Leo Beenhakkera, który – gdy pracowałem właśnie w Lechu – zabrał mi sześciu zawodników i oddał dopiero kilka dni przed bardzo ważnym meczem pucharowym z Udinese – powiedział Smuda.

Niestety, kłamie.

Reklama

Ale czy można się jeszcze dziwić? Ten człowiek w życiu słowa prawdy nie powiedział – że posłużymy się filmowym cytatem.

Franiu, powołujesz czterech piłkarzy Lecha przed meczami z Bragą – wiadomo, że nie mogłeś powołać więcej, bo więcej Polaków w Lechu w zasadzie nie gra (poza Kiełbem, ale on jest kontuzjowany). Chociaż zapowiedziałeś wcześniej, że jeśli Lech zdoła kupić Rafała Murawskiego, to i on przyjedzie na kadrę – byłoby więc pięciu.

Reklama

No ale dobra, na razie jest czterech.

Problem w tym, że kiedy ty byłeś trenerem „Kolejorza”, to Beenhakker też powołał czterech, a nie sześciu, jak twierdzisz. Byli to: Robert Lewandowski, Rafał Murawski, Grzegorz Wojtkowiak i Jakub Wilk.

Mało tego – Beenhakker zachował się wtedy bardziej logicznie niż ty teraz, bo wziął Lewandowskiego, Murawskiego i Wojtkowiaka tylko na ten ważniejszy mecz, rozgrywany w mocnym składzie – z Walią. Spotkanie z Litwą w ogóle wtedy lechitom odpuścił. Ty natomiast ciągasz piłkarzy Lecha na gówniane spotkanie z Wyspami Bomba-Bomba, a potem zwalniasz ich z meczu, który już faktycznie można uznać za mecz międzynarodowy.

To tak głupie, że aż do ciebie pasuje.

Dodajmy też, że Beenhakker w meczu z Walią zdjął z boiska zarówno Lewandowskiego, jak i Murawskiego (Wojtkowiak nie zagrał). A Wilka „zwrócił” Lechowi zaraz po meczu z Litwą (7 lutego), czyli na blisko dwa tygodnie przed meczem z Udinese.

Pytanie – ilu więc Beenhakker zwrócił piłkarzy Smudzie „na kilka dni przed bardzo ważnym meczem pucharowym z Udinese”. Sześciu? Czterech? Czy może jednak trzech?

Jest różnica między sześcioma i trzema, prawda?

PS
Oczywiście gdyby w Lechu grał chociaż jeden Polak będący naprawdę blisko prawdziwej reprezentacji – np. Rafał Murawski – to Smuda wcale by z tego drugiego spotkania go nie zwolnił. Bo zwolnić Kikuta to, powiedzmy sobie szczerze, żadne poświęcenie (większym poświęceniem byłoby go zostawić z prawdziwymi reprezentantami). Mógł jeszcze powołać Ślusarskiego, a potem go litościwie zwolnić – statystycznie wyglądałoby to jeszcze lepiej.

Najnowsze

Ekstraklasa

Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy

Mikołaj Duda
22
Myśliwiec miał nosa. Zmiennicy sprawili, że przy Kałuży nie było nudy
Reklama

Weszło

Reklama
Reklama