Podchodziło pod samobój – do zobaczenia po pięciu minutach. A poza tym dobra wiadomość dla Artura Boruca – nie jest i nie był najgrubszym bramkarzem w Europie. Grubcio z zielonej bluzie całkiem nieźle wywijał.
Wolves znów zaskoczyli! Czerwona latarnia ograła Liverpool