Arszawin cztery strzelił, ale Fabiański cztery puścił

redakcja

Autor:redakcja

21 kwietnia 2009, 23:15 • 1 min czytania

Reklama

Niesamowity mecz w Premiership. Liverpool przegrywał, wygrywał, znowu przegrywał, aż ostatecznie zremisował. Cztery gole dla Arsenalu zdobył Arszawin, ale niestety też cztery strzały puścił فukasz Fabiański. Coś dziwnego się z nim dzieje – kiedyś naprawdę popełniał bardzo mało błędów. A teraz? Przy golu numer dwa dla Liverpoolu wbiegł do bramki tak bardzo, że równie dobrze w ogóle mógł usiąść sobie gdzieś za nią – efekt taki sam, bramka zupełnie nie była broniona i wystarczyło skierować piłkę w jej kierunku. Trzecie trafienie Liverpoolu też było do obronienia… Szkoda, bo do przerwy فukasz naprawdę spisywał się bardzo dobrze, nawet wyśmienicie.

Reklama

Reklama

Reklama

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Jan Broda
9
Ameyaw się pożegnał. „Wiele rzeczy pozostaje dla mnie niezrozumiałych”

Weszło

Reklama