Lechia prosi: Jurku, doradź!

redakcja

Autor:redakcja

10 kwietnia 2009, 00:51 • 2 min czytania

Lechia prosi: Jurku, doradź!

Jerzy Engel, zwany też „pyzatym niuniusiem” lub „handlarzem cytrusów” (obie ksywki nadał mu Janusz W.), postanowił być ostry jak bulterier i zmienił język na swojej oficjalnej stronie. Napisał takie oto sprostowanie do artykułu z „Przeglądu Sportowego”:
„Ktoś z nudów w Przeglądzie Sportowym napisał kolejną nieprawdę. Oto wyczytałem, że coś tam z kimś przegrałem a dodatkowo, życzyłem sobie czegoś za dużo. BLE, BLE, BLE typowy przeglądowy kit i bajer, chociaż to nie pierwszy kwietnia. Lechia Gdańsk to klub z wielkimi tradycjami. Rywalizowaliśmy serdecznie kiedy ja byłem trenerem Legii Warszawa a Lechia dobrze radziła sobie na poziomie ówczesnej Ekstraklasy. Dzisiaj obydwie zasłużone firmy znów rywalizują na tym samym poziomie rozgrywek ligowych ale ja nie mam ani z jedną ani z drugą nic wspólnego. Sprawuję natomiast funkcję w PZPN, której jednym z zadań jest pomoc wszystkim polskim klubom jeśli się o takową zwrócą. Lechia właśnie zmienia trenera i Szefowie klubu konsultowali ze mną kilka kandydatur. Moja nie wchodziła w rachubę, z uwagi na zobowiązania kontraktowe jakie mam obecnie z PZPN i reprezentowaniem Polski na szkoleniowej arenie międzynarodowej. Szefowie klubu Lechia Gdańsk z pewnością wybiorą najbardziej skutecznego szkoleniowca bo klub jest w trudnej sytuacji i z pewnością prócz wiedzy i doświadczenia potrzebne będzie szczęście, które w tym zawodzie jest niezbędne. Natomiast dementuję jakobym kandydował na stanowisko do Lechii Gdańsk chociaż z wielką przyjemnością w takim klubie podjąbym zawodowe wyzwanie. Nie wiem czemu służy wprowadzanie kibiców w błąd po raz kolejny przez Przegląd Sportowy, ale jest to już w tej gazecie normą, przynajmniej jeśli chodzi o moją osobę. Zapewniam, że jeśli będę chciał podjąc pracę w jakimkolwiek klubie to media dowiedzą się o tym pierwsze, a skoro na nic takiego się jak narazie nie zanosi to proszę traktowac wszelkie doniesienia tego typu jako popłuczyny po pierwszym kwietnia”.

Nas tylko ciekawi jedno – czy naprawdę Jerzy Engel traktuje czytelników swojej strony jak idiotów? Naprawdę sądzi, że uwierzymy, iż ktoś z klubu ekstraklasy dzwoni do niego i mówi: – Panie Jerzy, niech pan ratuje! Nie wiemy, kogo mamy zatrudnić! Niech pan nam doradzi! Pan na pewno kogoś zna!

Reklama

Niestety, ale tak to futbol nie funkcjonuje.

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT

Reklama

Najnowsze

Reklama

Weszło

Reklama
Reklama