Paweł Janas odchodzi z GKS? Jeśli tak, to gratulujemy!

redakcja

Autor:redakcja

03 stycznia 2009, 03:21 • 2 min czytania

Reklama
Paweł Janas odchodzi z GKS? Jeśli tak, to gratulujemy!

Paweł Janas pokazał, jak powinien zachować się szanujący trener – widząc, że ktoś go robi w konia, po prostu złożył rezygnację z funkcji trenera Bełchatowa. Tak przynajmniej wynika z informacji „Gazety Wyborczej”. Jeśli okażą się prawdziwe, to… szczere gratulacje – w końcu trafił się szkoleniowiec, który nie goni za każdą kolejną wypłatą, tylko stawia na swoim. Większość trenerów trzymałoby się posady za wszelką cenę i ciułała kasę, a on stwierdził, że sposób zarządzania klubem (nazwijmy sprawę po imieniu – wiejski sposób) nie za bardzo mu odpowiada.
Jak wiadomo, z Bełchatowa już odszedł Tomasz Jarzębowski, za chwilę odejdzie فukasz Garguła, a szykują się kolejni (Dawid Nowak, Carlos Costly). Jak tak dalej pójdzie, to zostanie tam tylko Maciej Stolarczyk z urwaną nogą, zarabiający grubo ponad pół miliona rocznie oraz Paweł Magdoń, stale nieprzydatny do uprawiania sportu z przyczyn widocznych gołym okiem – pierdoła.

Swego czasu ktoś w Bełchatowie mocno przesadził z rozdawaniem pieniędzy, ale teraz z kolei ktoś przegina z oszczędnościami. Piłkarzom, nawet tym utytułowanym, oferuje się śmieszne w porównaniu z konkurencją zarobki (ok. 15 tysięcy złotych – większość klubów w lidze płaci co najmniej dwa razy więcej). Nic dziwnego, że zawodnicy w popłochu uciekają. Nowi z kolei nie zamierzają przychodzić. A Janas, nie chcąc firmować tej rozsypki, daje sobie spokój. Trochę szkoda chłopa, bo zrobił dobrą robotę jesienią, ale tak to już bywa…

Z drugiej strony, Janas wie, co robi – przypomniał się środowisku, pokazał, że jeszcze potrafi i czeka na lepszą robotę. Nie jest wykluczone, że już coś sobie upatrzył. A nawet jeśli nie, i tak ma lepszą kartę przetargową, niż jeszcze pół roku temu – kiedy kojarzono go głównie z burczeniem i wydawaniem z siebie innych bliżej nieokreślonych dźwięków w czasie MŚ 2006.

Reklama

A Bełchatów? W tym sezonie utrzymanie ma już pewne. Co dalej – pewnie wegetacja, albo i powolny rozkład. Taki już los zakładowych klubów – jeden sponsor daje sobie spokój i istnienie całego klubu staje pod znakiem zapytania.

PS. Powyższy tekst ma sens tylko wtedy, jeśli „GW” miała rację.

FOT. W.Sierakowski FOTO SPORT

Reklama

Najnowsze

Ekstraklasa

Hadithaghi dementuje wieści ws. kontuzji Karola Angielskiego

Jan Broda
3
Hadithaghi dementuje wieści ws. kontuzji Karola Angielskiego

Weszło