Jak ocenić Adama Kokoszkę? Czy to tylko zdrajca, który ucieka w Wisły i nie daje zarobić klubowi, który go wypromował? A może młody chłopak, który zna prawo i dzięki temu będzie mógł realizować swoje marzenia – grać w piłkę w miejscu, gdzie zostanie w pełni doceniony? Cyniczny, zachłanny, pazerny czy po prostu sprytny i inteligentny? I kto zawinił w tej całej sprawie – Wisła, nie dając zawodnikowi odpowiednich warunków, czy też sam piłkarz, któremu odbiło?
Prawo Webstera to w Polsce zupełna nowość, a odejście na jego podstawie w przypadku Kokoszki to precedens. Może jednak pora z tym prawem zapoznać się tak dokładnie, jak w przypadku prawa Bosmana. Kto dziś oburzy się, że piłkarz, któremu kończy się kontrakt, odchodzi z klubu? Nikt. Prawo Webstera też wkrótce przestaje szokować.

Kokoszka to cynik i zdrajca czy też po prostu sprytny chłopak?

Tak wygląda stanowisko Adama Kokoszki: – Pismo w sprawie odejścia z Wisły na mocy „prawa Webstera” złożyłem w klubie dnia 22 maja 2008r. Informacje na ten temat czekały na ogłoszenie oficjalnego stanowiska przez Wisłę Kraków. Ł¹le się stało, że o klubowych decyzjach dowiedziałem się z doniesień w mediach, które w dodatku opublikowały informację, że moim nowym klubem będzie włoskie Torino. Stanowczo zaprzeczam tym pogłoskom. Do 30 czerwca nominalnie jestem zawodnikiem Wisły Kraków, ale również po tej dacie, pomimo zmiany barw klubowych, nie przestanę nim być. Nie da się odejść z miejsca, w którym spędziło się tyle lat z dnia na dzień. Bycie Wiślakiem to coś więcej niż noszenie koszulki z białą gwiazdą.

Mamy więc tu trochę faktów (dat) i trochę bzdur – że niby Adam kocha Wisłę. Oczywiście gdyby kochał, to by jej nie porzucił, ale jeśli można byłoby mu robić jakieś wyrzuty to z tego powodu, że pisze takie dyrdymały pod publiczkę, a nie z tego powodu, że Wisły nie kocha. Bo, nie oszukujmy się, 99 procent piłkarzy w Polsce nie gra z miłości do klubów, ale dla pieniędzy. Tylko i wyłącznie. To nic złego, tak to po prostu jest.

Czy na Kokoszkę, reprezentanta Polski, który w Wiśle był tylko rezerwowym, można się gniewać? Można, ale też trzeba go zrozumieć – jego widoki na grę w pierwszym składzie w kolejnym sezonie były dość marne. A krakowianie pewnie za bardzo by go nie puścili do innego klubu, bo chcą mieć też silną ławkę rezerwowych. Poza tym zapewne ktoś naobiecywał mu złotych gór.

Ale są i plusy tej sytuacji. Jeden z zawodników mówi: – Adam zrobił dobrą rzecz dla wszystkich piłkarzy w Polsce. Teraz kluby zaczną doceniać piłkarzy, będą bardziej dbać o zawodników, których już mają w składzie, a nie tylko tych, których chcą ściągnąć.

A jakie jest wasze zdanie? Czy na Kokoszkę można się gniewać? Czy odejście z klubu na podstawie prawa Webstera zawsze jest odejściem bez klasy?

Fot: W. Sierakowski FOTO SPORT