Jest całkiem możliwe, że Legia dokonała najgłupszego transferu w historii, kupując za 650 tysięcy euro Macieja Iwańskiego z Zagłębia Lubin. Dlaczego najgłupszego? Bo mogła go mieć za darmo! Z naszych informacji wynika, że bardzo wielu piłkarzy tego klubu szykuje się do odejścia. Czekają tylko na jedno – kiedy uprawomocni się werdykt o degradacji Lubina. Wówczas będą mogli rozwiązać kontrakty z winy klubu, tak jak zrobili to swego czasu zawodnicy Górnika Łęczna (tutaj różne komórki PZPN podejmowały sprzeczne decyzje). Teraz FIFA w takiej sytuacji zdecydowanie stoi po stronie zawodników.W Zagłębiu jest jeszcze kilka transferowych kąsków i… nie ma przypadku w tym, że jak na razie z renomowanych zawodników odszedł tylko Iwański. Reszta klubów czeka, aż Lubin ostatecznie straci nadzieję na pozostanie w ekstraklasie i wykorzysta wszystkie możliwości odwoławcze. Powinno to zająć jeszcze około dwóch tygodni. Wówczas rozpocznie się wyścig o Szymona Pawłowskiego, Michała Golińskiego, Michała Chałbińskiego, Roberta Kolendowicza, Piotra Włodarczyka, Michała Stasiaka czy Grzegorza Bartczaka. Każdy z tych zawodników powinien bez problemu znaleźć sobie dobrego pracodawcę, Włodarczyk wedle naszych informacji szykuje się do wyjazdu zagranicę. Każdy z nich też powinien – jako wolny gracz – zarobić znacznie więcej pieniędzy.

Najgłupszy transfer w historii ligi, czyli ponad dwa miliony złotych w błocie?

Klub na razie zmienił tylko Iwański i za kwotę rekordową jeśli chodzi o transfer pomiędzy dwoma polskimi klubami. Wydaje się, że Zagłębie nie chciało mu czynić problemów ze zmianą klubu także dlatego, iż perspektywa straty zawodnika za darmo zaglądała wszystkim w Lubinie w oczy.

– Miesiąc temu rozpoczęliśmy rozmowy na temat przedłużenia wygasającego za rok kontraktu. Oczywiście na korzystniejszych dla Maćka warunkach – mówił prezes Zagłębia Paweł Jeż. Gdyby Iwański podpisał nową umowę, jednocześnie wyraziłby zgodę na grę na zapleczu ekstraklasy.
– Gdyby zawodnik podpisał z nami nową umowę, grałby w Zagłębiu do trzydziestego pierwszego roku życia. Chcieliśmy bardzo, aby Iwański został w naszym zespole, gdyż jest to jeden z symboli naszego klubu, zawodnik, który do każdego spotkania podchodził ze stuprocentowym zaangażowaniem, który poprowadził Zagłębie do wielu sukcesów. Zakładaliśmy nawet, że Maciek mógłby zakończyć w Lubinie swoją karierę. Niestety, piłkarz wybrał ofertę Legii, my zaś rozumiejąc jego argumentację, zaczęliśmy negocjować z tym klubem warunki transferu. W końcu ustaliliśmy kwotę, która satysfakcjonuje i nas, i warszawski klub – mówił Jeż.

Czy Legia mogła zaczekać, przetrzymać Zagłębie i czy wówczas dostałaby zawodnika za darmo? Piłkarscy menedżerowie twierdzą, że w przypadku transferu zagranicznego Iwański nie miałby najmniejszych problemów z rozwiązaniem kontraktu, gdyż FIFA zdecydowanie stanęłaby po jego stronie. Natomiast jeśli chciałby dalej grać w Polsce (czyli w Legii) sprawa mogłaby się trochę przeciągnąć, znów PZPN mógłby nie potrafić wypracować jednolitego stanowiska, ale szanse na wyrwanie go za darmo wciąż byłyby duże. Przecież ewidentnie mamy tu do czynienia z obniżeniem poziomu sportowego z winy klubu…

– Lada chwila zacznie się czas dla menedżerów i prawników. Będą musieli ratować tych chłopaków przed meczami przeciwko Dolcanowi Ząbki czy Flocie Świnoujście. Przecież ci piłkarze niczym nie zawinili, a kariera jest krótka – mówi jeden z menedżerów.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy Legia dokonała świetnej transakcji czy też równie dobrze te 650 tysięcy euro można byłoby przepuścić przez niszczarkę…